środa, 26 grudnia 2012

niedziela, 2 grudnia 2012

Opowiadanie o pustelniku i chłopie

Opowiadanie pt. "O pustelniku i chłopie"

Pewien pustelnik tak już postąpił na drodze do doskonałości, iż zaczęło mu się wydawać, że nikt na świecie nie kocha tak Boga jak on. Bóg odczytał to w jego sercu i powiedział: - Idź na skraj wioski, tam znajdziesz mego wyznawcę, jego towarzystwo dobrze ci zrobi!

Pustelnik odnalazł bez trudu owego chłopa. Ten wstał skoro świt, przeżegnał się wymawiając imię Boże, wziął pług i poszedł na pole. Pracował cały dzień. Wieczorem - zmęczony okrutnie - przeżegnał się i poszedł spać. Pustelnik był zdumiony i nie bardzo wiedział, czego on - święty mąż miałby się uczyć od tego kmiecia, który tylko dwa razy na dzień myśli (i to króciutko) o Panu Bogu.

Pan Bóg nie bawił się jednak w teoretyczne wyjaśnienia, lecz udzielił ciężko myślącemu pustelnikowi lekcji poglądowej. Kazał mu nalać pełną miskę mleka i obejść z nią całe miasto, nie wylewając ani kropelki. Po wykonaniu zadania, Pan zapytał samotnika: - Jak często myślałeś o mnie, obchodząc miasto z miską pełną mleka?- Ani razu - odparł ze wstydem pustelnik - jak zresztą mogłem myśleć, skoro musiałem uważać na miskę z mlekiem? Pan Bóg wówczas powiedział: - Widzisz, ta mała miseczka zajęła całą twoją uwagę, tak że o mnie zapomniałeś całkowicie; ten chłop natomiast musi się troszczyć o utrzymanie całej rodziny, pracuje ciężko cały dzień, a mimo to dwa razy na dzień myśli o mnie.


źródło : www.deon.pl

źródło fot.: www.strykowski.net

piątek, 16 listopada 2012

Żyć jakby każdy kolejny dzień miał być ostatni ...




Od jakiegoś czasu prenumeruję, proponowaną przez katolicki portal katolik.pl, niezwykłą formę modlitwy jaką jest medytacja. Przyznaję, że nie modlę się w ten sposób regularnie choć bardzo bym chciała, jednak co pewien czas wracam do niej, a właściwie to ona wraca do mnie. Dziś też wróciła...a to co przeczytałam było mi dziś bardzo potrzebne. Kolejny " przypadek nieprzypadek " w moim życiu. Gorąco zachęcam do poniższej kontemplacji bo bardzo ważne padają tam słowa...


**********


Propozycja kontemplacji ewangelicznej według "lectio divina"

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA B
18 listopada 2012 r.

I. Lectio: Czytaj z wiarą i uważnie święty tekst, jak gdyby dyktował go dla ciebie Duch Święty.

Jezus powiedział do swoich uczniów: "W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec". Mk 13,24-32


II. Meditatio: Staraj się zrozumieć dogłębnie tekst. Pytaj siebie: "Co Bóg mówi do mnie?".

Co będzie najważniejsze "w owe dni", w związku z końcem świata? Czy wielki ucisk? Zaćmione słońce? Księżyc pozbawiony blasku? A może spadające gwiazdy z nieba, którego moce zostaną wstrząśnięte? Najważniejszy będzie Syn Człowieczy przychodzący w obłokach z wielką mocą i chwałą. Reszta to dodatki.

Czy o tym pamiętam? Czy pamiętam, że także w mojej codzienności najważniejszy jest Pan Jezus przychodzący z mocą w swoim słowie, w sakramentach, w drugim człowieku? Reszta to mniej lub bardziej ważne dodatki. Czy te dodatki nie przysłaniają mi tego co najważniejsze, Pana Jezusa?

Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii odsyła nas, w naszej niewiedzy i niepewności, do nietypowego autorytetu, autorytetu drzewa figowego. Można by powiedzieć do autorytetu i "wiedzy" zawartej w otaczającym nas świecie przyrody. Wnikliwa obserwacja zjawisk w tym świecie zachodzących pozwala człowiekowi przewidzieć pewne wydarzenia, zjawiska, które mogą nastąpić. I tak prognozujemy pogodę, ostrzegając przed sztormami, tajfunami i innymi kataklizmami lub zapowiadając dobrą pogodę. Po pewnych zmianach w przyrodzie poznajemy zbliżające się pory roku. Panu Jezusowi chodzi, aby te doświadczenia zdobyte w temacie obserwacji świata przyrody przenieść i wykorzystać w przestrzeni naszego życia duchowego, którego jednym z elementów jest wydarzenie powtórnego przyjścia Pana czyli końca świata. Zbawiciel podpowiada, że pewne zjawiska zachodzące w przyrodzie mogą z dużym prawdopodobieństwem wskazywać, że Jego powrót jest już bliski, że za chwilę usłyszymy Go jak zapuka do naszych drzwi.

Czy doświadczenia zaczerpnięte z mojej obserwacji świata, który mnie otacza, pomagają mi w życiu, także w życiu duchowym? Spróbuję nazwać, wymienić, określić to, czego nauczyłem się, obserwując otaczający mnie świat i co z powodzeniem wykorzystuję w moim codziennym życiu, i to w przestrzeni tego, co duchowe i tego, co zewnętrzne.

Pan Jezus po raz kolejny przypomniał Ci, że rok, dzień, miesiąc, godzina końca świata jest tajemnicą samego Boga. Twoja zaś nieposkromiona ciekawość chciałaby jednak wiedzieć "kiedy" i to dokładnie. Co robić? Kup kalendarz na 2013 rok, taki większy, z miejscami na notatki i w tych miejscach pod kolejnymi datami napisz: "Koniec świata". Tak rób na początku każdego roku. Zresztą nie musisz czekać. Zacznij od dziś i uzupełnij odpowiednim wpisem kalendarz na trwający jeszcze rok 2012. Z takiego obrotu sprawy wynikają dwie zasadnicze korzyści. Pierwsza, mniejsza: prędzej czy później musisz trafić, chyba, że wcześniej umrzesz. Druga większa: każdego dnia będziesz przygotowany, aby spotkać powracającego Pana. I oto chodzi.

Pomodlę się za moich drogich zmarłych i o dar gotowości na mój "mały" koniec świata czyli śmierć.


III Oratio: Teraz ty mów do Boga. Otwórz przed Bogiem serce, aby mówić Mu o przeżyciach, które rodzi w tobie słowo. Módl się prosto i spontanicznie - owocami wcześniejszej "lectio" i "meditatio". Pozwól Bogu zstąpić do serca i mów do Niego we własnym sercu. Wsłuchaj się w poruszenia własnego serca. Wyrażaj je szczerze przed Bogiem: uwielbiaj, dziękuj i proś. Może ci w tym pomóc modlitwa psalmu:

Ty ścieżkę życia mi ukażesz,
pełnię Twojej radości
i wieczną rozkosz
po Twojej prawicy...
Ps 16,11


IV Contemplatio: Trwaj przed Bogiem całym sobą. Módl się obecnością. Trwaj przy Bogu. Kontemplacja to czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu. Rozmowa serca z sercem. Jest to godzina nawiedzenia Słowa. Powtarzaj w różnych porach dnia:

Strzeż mnie, mój Boże, Tobie zaufałem

*****

opracował: ks. Ryszard Stankiewicz SDS
Centrum Formacji Duchowej - www.cfd.salwatorianie.pl )
Poznaj lepiej metodę kontemplacji ewangelicznej według Lectio Divina:
http://www.katolik.pl/modlitwa.html?c=22367

...............................................

Powyższy teks pochodzi ze strony : www.katolik.pl/modlitwa.html?c=22215

Zdjęcie pochodzi ze strony : www.strykowski.net

poniedziałek, 5 listopada 2012

Bo wszystko już mamy...



" Zacznij korzystać z tego co masz..." - te słowa wracają do mnie nieustannie. I chyba nie bez powodu. Niejednokrotnie uświadamiałam sobie w swoim życiu, że wszystko czego potrzebujemy do szczęścia, tak naprawdę już mamy. Mamy więcej niż nam się zdaje. Mamy wszystko ... tylko czasu coraz mniej by to zauważyć i zacząć wreszcie z tego korzystać. Bo w życiu naprawdę nie chodzi o to by wciąż mieć więcej i więcej, ale o to by mieć to co prawdziwie ważne i wartościowe.

źródło fot.: www.kazmierak.com

piątek, 2 listopada 2012

wtorek, 23 października 2012


Usłyszałam kiedyś słowa:

" Człowieka nigdy nie można poznać do końca.
Kiedy wydaje Ci się , że już go znasz, on nagle się zmienia."


Dziś mogę mnożyć przykłady na prawdziwość tych słów. Smutne to i trudne dla kogoś, kto angażuje się całym sercem. Tyle pytań pozostało bez odpowiedzi... A przecież można było inaczej. A może nie...? Może właśnie tak miało być...?

Jeszcze długo będę musiała uczyć się żyć inaczej.


. ......................................


źródło fot.: www.kazmierak.com

poniedziałek, 1 października 2012

Mój dom pachnie dziś chlebem. Takim własnoręcznie wyrobionym i upieczonym w domowym piekarniku. Ze złocistą chrupiącą skórką, z ziarnami... Przepysznym i zdrowym.

Za każdym razem piekę go z wielką radością bo robię to dla tych, których kocham. Miłość to podstawowy składnik naszego chleba.

Uwielbiam gdy jego niepowtarzalny zapach unosi się w powietrzu... Chciałabym by kiedyś przypominał moim dzieciom ich rodzinny dom, by kojarzyły z nim czas swojego dzieciństwa. Tak wiele chciałabym dla nich zrobić, tak wiele im dać...

Mam nadzieję, że zarówno miłości jak i chleba, nigdy w naszym życiu nie zabraknie.


źródło fot.: www.strykowski.net

Pilne kontra ważne

Moje życie znowu zatoczyło koło. Jestem w miejscu, w którym rzeczy ważne znowu zaczęły ustępować miejsca sprawom pilnym, w którym znowu zaczyna brakować czasu na to co najważniejsze.

Jak dobrze, że nie mam na oczach klapek, które zupełnie uniemożliwiały by mi zdrową ocenę sytuacji. Jak dobrze, że potrafię jeszcze się zatrzymać.

Potrafię, bo bardzo chcę. Nie zatrzymać się całkowicie , by stanąć raz na zawsze, ale po to by nabrać sił do dalszej drogi. Złapać oddech, wyczyścić umysł z nadmiaru informacji, dać ujście emocjom, nacieszyć się tym co mam.

Po raz kolejny utwierdziłam się , że człowiek musi mieć czas nie tylko na działanie, ale także na przemyślenia, rozważania, zadumę. I choćby nie wiem jak ważne wydawały się różne sprawy ( zawodowe, rodzinne czy jakiekolwiek) musimy mieć w naszym, coraz to bardziej zabieganym życiu, czas tylko dla siebie, tylko dla Boga i tylko dla drugiego człowieka. Czas , w którym nie będzie miejsca na jakąkolwiek interesowność. Kiedy patrząc na drugą osobę, będziemy potrafili dostrzec w niej więcej niż to jak wygląda czy to co może nam dać. Kiedy po prostu zauważymy w niej cząstkę Boga. Bo przecież ON Jest wszędzie. W każdym z nas. Jest także w ciszy...jej także warto poszukać.

Taki czas , po prostu musi być. I choćby nie wiem jak było trudno, wiem, że jeśli szczerze pragnę, znajdę go. W końcu wszyscy go mamy. Każdy człowiek ma czas. Każdy dokładnie tyle samo. Mądrość polega na tym by wykorzystać go najlepiej jak umiemy. By każda, nawet najmniejsza czynność, miała znaczenie. By nie zagubić po drodze tego co stanowi największą wartość.

.................................

ŹRÓDŁO FOT.: www.kazmierak.com

środa, 19 września 2012

Sumienie...

Od jakiegoś czasu wraca do mnie temat ludzkiego sumienia. Niejednokrotnie zastanawiałam się czym właściwie jest ten odzywający się w nas głos...? Jak działa ? Jaki wpływ ma na nasze codzienne wybory i całe nasze życie ? Odpowiedzi na te i inne pytania, niespodziewanie przyszły same... po obejrzeniu niezwykle wartościowego filmu jakim jest "Komornik". Natknęłam się na niego w telewizji i wiem, że nie był to przypadek. Od dawna chciałam go obejrzeć. Dużo dał mi do myślenia ten film...oj dużo. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, zachęcam do obejrzenia również Was :

sobota, 15 września 2012

Dziękuję...





Za tych, którzy są ze mną dziś...
Za tych, którzy byli wczoraj...
I za tych, których spotkam jutro...

Dziękuję Ci Panie.

...................
źródło fot.: www.strykowski.net

środa, 29 sierpnia 2012

Polecam !

Kochani, polecam Wam dziś kolejny, wspaniały film... Ja miałam szczęście natknąć się na niego na jednym z kanałów telewizyjnych, ale wiem, że dostępny jest na DVD. Nietstety nie znalazłam go w internecie. Film jest po prostu rewelacyjny. Oto jego przedsmak :

środa, 25 lipca 2012

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz...

Idę jutro na pogrzeb... Zginął młody człowiek. Miał tylko 34 lata. Jego życie skończyło się wcześniej niż ktokolwiek mógł przypuszczać...Wszyscy, którzy znali jego i jego bliskich, z pewnością do dziś nie mogą uwierzyć w tą śmierć. Wielu pod wpływem tego wydarzenia przez chwilę zastanowi się nad tym jak wygląda ich życie, jakie wartości są dla nich ważne, dokąd zmierzają... Szkoda, że większość z nich pomyśli o tym tylko przez chwilę... Dla tych, którzy nie zamykają się na Boga i wierzą, że kiedyś staną przed obliczem Najwyższego tak jak ten młody człowiek, którego życie tak nieoczekiwanie dobiegło końca, publikuję niezwykłe kazanie niezwykłego kapłana. Jeśli boisz się swojego sumienia, nie musisz tego słuchać...ale osobiście polecam, bo naprawdę warto pomyśleć o tym co naprawdę ważne zanim wydarzy się w Twoim życiu coś naprawdę tragicznego...
p.s Powyższy wpis zamieściłam na facebooku... Nie mam pojęcia ile osób zechce tego posłuchać. Ale choćby jedna to uczyniła, wiem że było warto.

wtorek, 24 lipca 2012

Rozmyślania po zachodzie słońca ...

Na blogu jednej z moich "wirtualnych znajomych", przeczytałam: "To jest początek! Wierzę, że jest to początek czegoś dobrego w moim życiu - myślę o konsekwencjach pisania bloga. Zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ktoś cię rozpozna :) Może osądzi, może wyśmieje...? A może po prostu jego życie się zmieni? Tak jak zmieniło się moje."

Przytaczam dziś te słowa i zatrzymuję się nad nimi, bo o wspomnianych konsekwencjach pisania bloga, trochę ostatnio myślałam. O tym, że ktoś mnie rozpozna, akurat nie, bo właściwie jakoś specjalnie się nie ukrywam (ostatnio zdecydowałam się nawet na zdjęcie). Nie używam pseudonimu , również tu - w wirtualnym świecie- postanowiłam korzystać z prawdziwego imienia. Piszę nie tylko dla "przypadkowych" czytelników z internetu, ale także dla osób z którymi znam się z tzw. realu.

Czy obawiam się tego, że ktoś mnie osądzi...wyśmieje...??? Nie. Bo nie uzależniam poczucia własnej wartości od tego co myślą i mówią o mnie inni. Mam świadomość, że nie wszyscy moi znajomi, znali mnie od tej strony...nie ze wszystkimi bowiem miałam okazję rozmawiać o poglądach na życie i wiarę w Boga . Wiem, że nie każdemu będzie podobać się to co piszę i nie każdy będzie się z tym zgadzać... Nie każdy też, kto raz tu zajrzał będzie chciał wracać. Przyjmuję to z pokorą...w końcu każdy jest wolny i może w życiu wybierać.

Nie oczekuję, że wszyscy będą mnie kochać...choć sama, po chrześcijańsku, staram się kochać każdego. Nie zamartwiam się gdy wpis pozostaje bez komentarza...choć nie ukrywam, że je uwielbiam ( są najlepszym dowodem na to, że to o czym piszę nie jest Wam obojętne). Nie opisuję swojego życia w szczegółach, nie zamieszczam rodzinnych fotografii, bo nie o szczegóły mi chodzi... Po prostu od początku tak sobie założyłam i jest mi z tym dobrze.

A jeśli chodzi o to co piszę... Prawda jest taka, że nigdy nie dzieliłam się swoimi doświadczeniami po to by wzbudzać w kimś współczucie ( choć rozumiem, że w pewnych sytuacjach to bardzo naturalny odruch) a tym bardziej litość. Nie chciałam też świadomie nikogo swoimi słowami urazić ani skrzywdzić, co najwyżej sprowokować do refleksji. Nie opisywałam także swoich przeżyć dla poklasku.

Po co więc piszę? Dlaczego poświęcam swój cenny czas na przelewanie myśli oraz uczuć na klawiaturę komputera , w czasie gdy inni, bardzo często już dawno śpią...? Dlaczego to robię ?

Otóż odpowiedź jest prosta...choć wiem, że może zabrzmieć to bardzo patetycznie... Otóż robię to z MIŁOŚCI. Z miłości do Boga... który, odkąd dałam Mu się poprowadzić, czyni w moim życiu rzeczy po prostu niezwykłe. Z miłości do bliźniego...bo wierzę,że każdy zasługuje na szacunek oraz na to by mieć dostęp do treści, które mogą odmienić jego życie... Robię to również z miłości do siebie... bo pisząc ( czytaj: dając siebie innym ) czuję się po prostu spełniona...

Nie chcę robić z siebie świętej, choć pragnienie świętości drzemie we mnie , jak w każdym kto kocha Boga. Nie zamierzam też nikogo na siłę nawracać... Jedyne czego pragnę, to dzielić się tym co sama, z łaski Najwyższego, otrzymałam. Dlatego tak długo, dopóki mam dla kogo pisać (a licznik odwiedzin bloga pokazuje, że naprawdę mam) będę to robić. Będę nadal dzielić się doświadczeniami swojego życia wierząc, że nic nie dzieje się przypadkiem... i że każdy, jeśli tylko szczerze zapragnie, znajdzie w tym miejscu coś dla siebie...

sobota, 21 lipca 2012

Prawdziwy sukces



Nie wszystko co piękne i okazałe na pierwszy rzut oka, jest oznaką prawdziwego sukcesu.
Często naszym największym osiągnięciem jest to co niewidoczne dla oczu ...

poniedziałek, 16 lipca 2012

Bez niepokoju i trosk...

Jeżeli nie chcemy doprowadzić przedwcześnie do utraty swoich sił, nie powinniśmy żyć przygnieceni swoimi troskami. Trudności życiowe jednak nas oblegają, atakują od zewnątrz, sprawiają, że się chwiejemy, przenikają do naszego wnętrza, dręczą umysł i serce. Nie będziemy mogli długo się opierać i przezwyciężać przeszkód, jeżeli nie nauczymy się oddawać natychmiast i szczerze naszych trudności Panu Bogu. Potrzeba nam długiej praktyki oddawania się, aby nauczyć się w każdej chwili życia wymieniać naszą ludzką bezsilność na wszechmoc Bożą. Owocem tego wyrzeczenia niezawodnie będzie pokój i osiągnięcie celu życia w Bogu.

Nie układa się brudnej bielizny w stosie czystej. Nie kładzie się zgniłego owocu w skrzynce owoców świeżych.
Jeżeli chcesz żyć w pokoju, zawsze czysty i silny, nigdy nie zatrzymuj w sobie choćby jednej troski przeszłej, obecnej lub przyszłej, bo to, co zamknięte, zaczyna fermentować.

Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę zapomnieć o trosce, wmówić sobie że jej nie ma. Gdy się ją stłumi, może chwilowo nie da znać o sobie, ale pewnego dnia znowu się odezwie, bo przecież żyje w tobie. Przyjrzyj się jej dobrze, odkryj jej początek, przyczyny, ale nie próbuj z nią walczyć samotnie. Pochwyć ją i oddaj Panu.

Z dnia na dzień nie uwolnisz się od niej. Będziesz musiał szczerze i wytrwale sprawdzać prawdziwość swego oddania się i ponawiać ten dar, aż stanie się zupełny. Jeżeli jednak zdecydujesz się nawet na chwilę nie zatrzymywać w sobie żadnej troski i natychmiast opróżniać serce dla Boga, staniesz się wolny i silny nieskończoną mocą Pana.

Może przeszłość cię dręczy ? Taka czy inna wina...? Dlaczego ? Już one nie w twojej mocy. Za takimi wyrzutami sumienia kryje się zraniona próżność, pycha. Tylko żal jest dozwolony, bo dyktuje go miłość, a miłość posilona przebaczeniem patrzy w przyszłość. Oddałeś winę, oddaj także wyrzuty sumienia, a nawet żal... One cię krępują.

Przejmuje cię przyszłość ? Boisz się jutra, jakiegoś spotkania, pracy, pokusy...? Dlaczego ? I przyszłość nie jest w twojej mocy, więc się przedwcześnie nie dręcz. Oddaj Bogu przyszłość całą i w szczegółach i żyj chwilą obecną.

Teraźniejszość cię niepokoi? Przeszkody cię trwożą...? Dlaczego ? One są niczym, ważny jest tylko sposób podchodzenia do nich. Stoisz przed murem; po co nieustannie bić w niego głową ? Popatrz na niego spokojnie. Jest mocny, za wysoki i nie do przebicia. Pogódź się z nim.Ofiaruj przeszkodę Bogu, ofiaruj swój zawód, że nie możesz sobie z nią poradzić, i... pójdź inną drogą.

Niektórzy nadmiernie obciążają swój samochód, zwalniają bieg, przedwcześnie zużywają silnik i niszczą karoserię. A ty? Możesz nieść ciężar jednego dnia i Pan daje ci na to łaskę, ale nie dorzucaj do tego ciężaru dnia wczorajszego i jutrzejszego. Nie otrzymałeś łaski na przeciążenie...

Tym razem nie ma innego wyjścia. Trzeba przyjąć trudności: chorobę, wady, wizytę nie w porę, pracę... brak pieniędzy na koniec miesiąca, wychowanie dzieci, jakąś akcję, decyzje do powzięcia... Nie bierz się od razu do walki; przyjmij przeszkodę i oddaj ją Panu całkowicie, jak najpełniej, razem z troską, która sam sobie stwarzasz: czy mi się uda, jak z tego wybrnę, jakie wybrać rozwiązanie; zważywszy na twą nieśmiałość, obawę, kipiącą złość, twoje upokorzenie albo reakcję otoczenia: co mówią, co powiedzą. Wszystko oddawaj wiernie, wytrwale. Po upływie minuty, jeżeli trzeba działać natychmiast; po całym dniu lub tygodniu, jeżeli masz więcej czasu - zdecyduj i działaj z Bogiem. Z czasem spostrzeżesz, że trudność jest mniejsza niż myślałeś, przeszkoda nie taka znowu trudna, bo Bóg o wiele jaśniej widzi i jest o wiele mocniejszy niż Ty !

Mówisz Bogu, że Mu ufasz, a spędzasz czas na dowodzeniu Mu czegoś wręcz przeciwnego, sam sobie stwarzając troski !

Przeważnie człowiek jest nieszczęśliwy wewnętrznie i wżyciu mi się nie powodzi po prostu dlatego , że chce żyć na swój własny sposób, na ludzka modłę i licząc na własne siły. Gdy jednak odda się w ręce Boga, wówczas Bóg sam bierze się do dzieła i powodzenie ( niekoniecznie w sensie ludzkim) jest pewne i całkowite. To tak jak dziecko, które chcąc za dużo unieść, męczy się upada i kaleczy. Dopiero gdy uzna, że jest dzieckiem, ojciec niesie jego ciężar, a nawet i samo dziecko bierze na ręce. "


- Michel Quoist
Fragment z książki "Modlitwa i czyn."

....................................

Źródło fotografii : www.kazmierak.com

Moim Aniołkom...

Gdy słucham tego przepięknego utworu, mimowolnie zamykam oczy,
a moje serce i myśli wędrują do nich... moich maleńkich Aniołków.


środa, 11 lipca 2012

Tak bardzo ufam...

Nie siedzę i nie płaczę cały czas, jak sugerowałoby zdjęcie z poprzedniego wpisu. Nie , nie jestem aż w takim stanie. Nie mogę jednak znaleźć sobie miejsca i przestać myśleć o tym co się wydarzyło. Snuję się po domu. Głowa mi pęka... Serce ściska z żalu. Chciałabym zacząć funkcjonować normalnie,a z drugiej strony nie chcę udawać że nic się nie stało. Już raz włożyłam maskę normalności, a potem wszystko wróciło... ze zdwojoną siłą. Wiem, że sama sobie nie poradzę... że muszę to wszystko oddać silniejszemu ode mnie... że tylko z Nim przejdę przez ten trudny czas... Przez chwilę pomyślałam, że to pisanie nie ma już sensu... że życie zatoczyło koło, a ja znów jestem w miejscu, w którym byłam kiedy zaczynałam pisać tego bloga. Po raz kolejny doświadczam bólu po stracie. Strasznego bólu dla matki, która ze stratą dziecka, traci cząstkę siebie. Tylko, że tym razem była to strata podwójna :(

A przecież nie o bólu miał być ten blog... Chciałam żeby dawał nadzieję, mówił o radości życia, o miłości, wierze... Tyle zła, tyle smutku jest dookoła. Nie chcę pisać o rzeczach smutnych, bolesnych... a z drugiej strony jak mogę pisać o radości gdy cała jestem smutkiem...?

Nie cieszyłam się przedwcześnie, milczałam z nadzieją, że jeszcze przyjdzie czas na radość... Wiedziałam, że może być różnie... że nie mam żadnej pewności... I stało się. A teraz , mimo iż wydawało się że jestem przygotowana na najgorsze, że jestem gotowa przyjąć wszystko co Pan dla mnie przygotował... nie mogę się odnaleźć, nie potrafię skupić się na prostych czynnościach dnia codziennego. Choć nigdy ich nie widziałam, tak bardzo za nimi tęsknię... Miały tylko 10 tygodni ale to nie zmienia faktu, że były naszymi dziećmi. Każdy z nas miał kiedyś 10 tygodni... Każdy. Bez wyjątku.

Ufam, że z Bożą pomocą zbiorę się w sobie i życie znowu nabierze kolorów. Wiem, że już nic nie będzie takie samo...że po takich doświadczeniach, coś zmienia się w człowieku bezpowrotnie...ale ufam, że Pan da mi siłę . Tak bardzo ufam...

I tylko mam nadzieję, że wiesz co robisz... Panie...

Po raz pierwszy zamieściłam ten utwór 3 lata temu.
Jak żaden inny oddawał wówczas stan mojego ducha.
Nie przypuszczałam, że nadejdzie chwila,
w której będę czuła potrzebę by zamieścić go ponownie.
A jednak przyszła...
zupełnie niespodziewanie...

wtorek, 10 lipca 2012

Czekając na pustkę...


kropla za kroplą
czas odmierzają

i cisza głucha

smutek i żal w powietrzu wiszą
jakby spaść chciały
ale nie mogą

chcę przestać
myśleć czuć
choć przez chwilę

uciec
na moment
by zaraz wrócić

do tych
co mimo własnego bólu
tak bardzo chcą mnie przytulić

................

źródło fot.: www.strykowski.net

O bólu



W co się ból może zmienić
w gniew tupanie nogą
w otwartą książkę zamkniętą powoli
w modlitwę
płacz prywatny bo wprost do poduszki
list pisany pięć razy bez związku od rzeczy
milczenie przy stole
chodzenie tam i nazad dookoła prawdy
dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty
w to co niemożliwe - jeszcze nie ostatnie
w tę samą znowu miłość
kończącą się długo

pozwól więc Matko
niech dalej boli

- Ks. Jan Twardowski

....................

źródło fot.: juraj.flog.pl

sobota, 7 lipca 2012

Nie muszą nic mówić, wystarczy że SĄ...

Przychodzą w życiu takie chwile, które pragnie się dzielić z innymi. Zarówno momenty, w których osiągamy sukcesy i tryskamy radością, jak i te, gdy upadamy, a serce na wskroś przeszywa ból. To właśnie wtedy, w najważniejszych chwilach życia, poznajemy prawdę o sobie i o tych, którzy są dla nas ważni.

Przyjaźń...

Porozumienie dusz.
Niepisana deklaracja lojalności i uczciwości.
Pragnienie bycia razem... bez względu na wszystko.
Troska. Zainteresowanie. Bezinteresowna, niezwykła więź.

Prawdziwa przyjaźń.
Nawet jeśli nigdy wcześniej nie została nazwana po imieniu.

Jak dobrze, że nie wszyscy odeszli... Że SĄ ... TERAZ. Gdy tak bardzo potrzebuję ich obecności.

......................

źródło fot.: www.kazmierak.com

poniedziałek, 2 lipca 2012

Film, który warto zobaczyć...

Jakiś czas temu, na łamach swojego bloga, podzieliłam się odczuciami , stojąc przed wyborem jednego z kilku , bardzo głośnych wówczas, kinowych "hitów". Po przeczytaniu kilku recenzji oraz dających do myślenia opinii na forach , kierując się zdrowym rozsądkiem i kobiecą intuicją, zdecydowałam się na ten najmniej okrzyczany. A tuż po jego obejrzeniu, szczerze poleciłam tę produkcję. Dziś, szukając zupełnie innego filmu, który w ostatnim czasie skradł moje serce, natknęłam się właśnie na wspomniany "I że cię nie opuszczę". Z wielką przyjemnością publikuję go dziś dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji go zobaczyć. Przyjemnego oglądania :)

piątek, 29 czerwca 2012

Doceniaj chwile

" W każdym położeniu dziękujcie "

św. Paweł




Nie ma życia, które składa się z samych dobrych dni. Nie ma też takiego, które pozbawione byłoby chwil radości.
Ważne, abyś starał się utrzymać równowagę, w każdej sytuacji. Ważne też, abyś potrafił każdy moment swojego życia docenić.
Być wdzięcznym za radę, za wskazówkę - to znaczy czerpać naukę z własnych niepowodzeń,potknięć, nawet tragedii. Naukę można też wynosić z sukcesów, chwil radości i momentów największego powodzenia.
Wspaniale jest, gdy potrafisz docenić, iż dane Ci zostało życie obfitujące w bogactwo wydarzeń. Dane Ci zostały liczne talenty, przyjaźnie, piękno otoczenia i wiele innych spraw. Powinieneś robić wszystko, aby tego nie zmarnować.
Tak wiele od Ciebie zależy. Ileż razy już mówiłem podobne zdanie ?
To nic, powiem jeszcze kilka razy, gdy będzie potrzeba. Chcę, abyś uwierzył, że najzwyklejsza z pozoru sytuacja, może się okazać wyjątkowo ważna.
Bądź uważny. Codziennie odkrywaj pogodne strony swojego życia i dziękuj, że właśnie tak to życie wygląda.


- ks. Jerzy Kownacki "Na kolejny dobry dzień"



................................


źródło fot.: www.kazmierak.com

środa, 27 czerwca 2012

Bo nie wszystko jest tym czym się zdaje...



Człowiek jest z natury ciekawy. Lubi wszystko wiedzieć , a jeśli nie wie, często tworzy sobie własny obraz danej sytuacji. Na podstawie swoich wyobrażeń i subiektywnych spostrzeżeń, kreuje rzeczywistość, która niestety często nijak ma się do tej prawdziwej. Istotę tego mechanizmu wspaniale obrazuje doświadczenie, które niejednokrotnie wykorzystuję w swojej pracy by pokazać innym funkcjonowanie ludzkiej natury. Biorę do ręki filiżankę na spodeczku, a do jej środka wkładam deserowy widelczyk ( moment wkładania widelczyka nie jest obserwowany przez uczestników eksperymentu). Doświadczenie jest banalne bo mając przed sobą wspomniane rekwizyty po prostu pytam obecne osoby, co widzą. Oczywiście z podejrzanymi minami wszyscy, jednogłośnie odpowiadają , że filiżankę, spodeczek i... łyżeczkę. No właśnie...łyżeczkę.

O czym to świadczy ? Cóż ważnego mówi nam o ludziach owy prosty eksperyment ?
Otóż własnie to o czym wspominałam wcześniej...

My - ludzie, po prostu często widzimy rzeczy, ale także osoby i sytuacje, takie jakimi chcemy je widzieć. Patrzymy na daną sytuację i z góry zakładamy jak jest. Na pozorach i garstce własnych domysłów budujemy często całą historię, zakładając,że przecież nie może być inaczej. No bo przecież po co ktoś wkładałby do filiżanki widelec zamiast łyżeczki ? Po co ? Przecież tam ma być łyżeczka i już. Tak właśnie postrzegamy świat. To przykre , ale niestety prawdziwe. Bardzo często patrzymy na kogoś kto nie wygląda najlepiej i wydaje nam się, że nie warto poznawać go bliżej, bo z pewnością nie ma nam nic wartościowego do zaoferowania. Wydajemy osąd nie zadając sobie trudu by poznać prawdę o tym człowieku. Nawet nie zakładamy, że prawda może być inna od "naszej prawdy". Patrzymy na ludzi jak na wspomnianą filiżankę i nawet do głowy nam nie przyjdzie, że w środku zamiast oczekiwanej łyżeczki może kryć się widelczyk... że to co tak pewne nam się zdaje, wcale takim nie jest... że może istnieć cała gama okoliczności danej sytuacji, o której nie mamy pojęcia...

A jak to o czym piszę ma się do mojego życia ?
Co mam wspólnego z filiżanką i siedzącym w niej deserowym widelczykiem ?

To, że kiedyś bardzo przejmowałam się tym co myślą i mówią o mnie inni i bardzo bolało mnie kiedy na mój temat wyciągano wnioski na podstawie domniemań. Bardzo brałam sobie do serca każde słowo tyczące się mojej osoby. Pielęgnowałam w sobie złe emocje, wręcz karmiłam się nimi. Na szczęście z ulgą mogę to o sobie powiedzieć w czasie przeszłym, bo w przeciwieństwie do przeszłości, dziś staram się żyć przede wszystkim w zgodzie z własnym sumieniem, a nie tym co ktoś o mnie myśli. Dziś gdy ktoś niesłusznie mnie oceni, nie znając wszystkich faktów i pobudek mojego zachowania, nie spędza mi to już snu z powiek. Być może, przez chwilę, jest mi po ludzku przykro, ale nie roztrząsam już tego w sobie. Nie myślę, nie zamartwiam się bez końca. Żyję jak chcę żyć. W prawdzie i w zgodzie ze sobą. Jestem wolna i niczym nieskrępowana. Mówię co chcę mówić i milczę gdy mam potrzebę milczeć . Czasem po prostu tak trzeba. Bo w życiu już tak jest, że nic nie dzieje się bez powodu...

..................................

źródło fot.: www.kazmierak.com

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Lekcja wybaczania

Od 10 dni niemalże wszyscy żyją Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej. Nawet ci, którzy nie interesują się tym sportem na co dzień, pełni emocji zasiadają na trybunach stadionów, gromadzą się w strefach kibica lub śledzą piłkarskie poczynania na ekranach swoich telewizorów. Sama obejrzałam prawie wszystkie dotychczasowe mecze i jak większość Polaków, do końca kibicowałam naszej drużynie. Nie będę oryginalna mówiąc, że kilku zawodników polskiego zespołu zdecydowanie wysuwa się w niej na pierwszy plan i to głównie w nich pokładałam nadzieję na zwycięstwo. Robert Lewandowski,Kuba Błaszczykowski, Przemysław Tytoń. Wielka trójka .

I choć zwycięstwa nie było, oni zostaną w mojej pamięci na długo. Zwłaszcza jeden z nich.
Jeśli jeszcze nie widzieliście tego wywiadu, obejrzyjcie koniecznie. Kuba Błaszczykowski- nie tylko wspaniały piłkarz, ale przede wszystkim wspaniały człowiek.


niedziela, 17 czerwca 2012

Mimo wszystko...

Są takie momenty w życiu gdy spada na nas zbyt wiele. To co nas spotyka, z trudem ogarniamy myślami, a jeszcze trudniej ogarnąć to fizycznie. Jednym słowem łatwo nie jest. Przychodzi nam mierzyć się z tym co nieprzewidywalne, trudne, bolesne, nieuniknione. Pomiędzy chwile szczęścia i prawdziwej radości, wkrada się zwątpienie, lęk, niepewność. Nieustające zmiany. Ciągłe zmiany. I Tylko On jeden wie do czego to wszystko prowadzi. Dlaczego tak, nie inaczej się dzieje. To On wystawia na próbę przyjaźnie, wytycza nowe obszary działania, weryfikuje nasze plany. Ale jest w tym wszystkim coś niesamowitego... bo mimo to noszę w sercu niezwykły spokój. Mimo niepewności, lęku i piętrzących się trudności ufam, że wszystko czemuś służy...
.....................
źródło fot.: www.kazmierak.com

wtorek, 5 czerwca 2012

Przyjaciel

Pociąg, zwany moim życiem, znów się rozpędził. Na szczęście powoli zwalnia. Znowu Ktoś zdecydował za mnie. Pomógł mi podjąć kilka mądrych decyzji. Spojrzeć na życie z innej perspektywy. Wsłuchać się w siebie. Dostrzec to co na chwilę gdzieś umknęło. Ten Ktoś pomaga mi na każdym kroku, w każdym momencie mojego życia. Jest zawsze gdy Go potrzebuję. Kiedy zapędzam się w swym ludzkim myśleniu. Gdy zaczynam przejmować się tym co mówią inni. Gdy ktoś mnie ocenia . Kiedy niespodziewanie muszę stawić czoło drwinom z tego co dla mnie ważne. Za każdym razem, w każdej trudnej sytuacji, ON przypomina mi, że nie jestem sama. Wiem, że nawet gdyby wszyscy odwrócili ode mnie, On zawsze będzie ze mną. Bo tylko On zna mnie jak nikt inny. Tylko On wie jak rozświetlić moje życie. Jak uczynić mnie szczęśliwą. Mój prawdziwy przyjaciel na dobre i na złe. Droga, Prawda i Życie. Jezus Chrystus.
......................
źródło fot. : http://cmpol.net/

poniedziałek, 28 maja 2012

Słowa


Są słowa, które bolą
Bardziej niż uderzenie
Które kaleczą duszę
Bardziej niż można okaleczyć ciało
Są słowa, które nigdy paść nie powinny
Z ust żony, matki, córki, przyjaciela
Czasem po prostu lepiej zamilczeć



............................
źródło fot.: http://juraj.flog.pl

poniedziałek, 21 maja 2012

Pomoc c.d


Są sytuacje, w których pomocą może okazać się już tylko modlitwa. Co ja mówię... ona ZAWSZE pomaga i ZAWSZE można ją ofiarować, bez względu na okoliczności. To prawdziwy dar nad dary. Coś niesamowicie pięknego i wspaniałego jeśli tylko potrafimy modlić się sercem i czynić to wytrwale. Powiedziałabym nawet, że to największe dobro jakie możemy uczynić... Cicha, nie szukająca poklasku i uznania. Ta, która wypływa z pragnienia serca i prosi nie tylko o łaski dla siebie, ale również dla innych. Która z miłości do bliźniego często zapomina o sobie... Modlitwa serca, w której my dorośli, z pokorą oddajemy się Bogu i z ufnością dziecka wołamy o pomoc.

Wbrew pozorom wcale nie łatwo jest się modlić. Nie łatwo, tak jak nie łatwo jest zatrzymać się w dzisiejszym, tak bardzo zapędzonym świecie. Bóg o modlitwę się nie upomina... Człowiek natomiast, nie zawsze o niej pamięta i nie zawsze znajduje na nią czas. Modlitwa jednak ma wielką moc. Moc o jakiej niektórzy nawet nie śnią... Dlatego warto zacząć się modlić.

Ja ufam, że modlitwa ma wielki sens. I ufam, że Ten z którym rozmawiam i któremu powierzam losy wielu osób, słyszy każde moje słowo...zna każdą moją myśl i każde pragnienie. Wierzę, że własnie On we właściwy sposób , najlepszy z możliwych, rozwiąże każdy problem z którym się do Niego zwrócimy. Nie zawsze tak jak podpowiada nam rozum...nie zawsze tak jak chce tego nasze serce...ale ZAWSZE najlepiej dla nas. Nie z perspektywy chwili obecnej, a nawet dnia, tygodnia czy miesięcy...ale z perspektywy wieczności.

c.d.n

............................

źródło fot.: www.pacierz.pl

wtorek, 15 maja 2012

Prośba


Kiedy trudności nagle się piętrzą
I rzeczywistość przytłaczać zaczyna
Gdy bezradność zza rogu wygląda
A radość ukradkiem gdzieś się wymyka

Proszę
Ściśnij mnie Panie mocniej za rękę
Bym pamiętała, że
Ty zawsze jesteś

Kiedy czujemy się bezsilni

Zdarzają się w życiu takie okresy, kiedy czujemy się, jakby zabrakło nam energii i jakbyśmy nie byli w stanie dalej iść.(...) W jednej z "Opowieści z Narnii", pt. "Koń i jego chłopiec", tytułowy koń zapewnia chłopca, że choć czuje się zrezygnowany, to może iść dalej. W słowach pociechy, jakie kieruje do nas Bóg przez usta proroka Izajasza, również słyszymy zachętę, aby iść dalej, a On doda nam sił.

Pan - to Bóg wieczny.
Stwórca krańców ziemi.
On się nie męczy ani nie nuży,
Jego mądrość jest niezgłębiona.
On dodaje mocy zmęczonemu
i pomnaża siły omdlałego.
Chłopcy się męczą i nużą,
chwieją się słabnąć młodzieńcy,
lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,
otrzymują skrzydła jak orły:
biegną bez zmęczenia,
bez znużenia idą.
(Iz 40, 28-31)

................
Tekst pochodzi z książki
"Orzeźwiające krople rosy".
Modlitwy o uzdrowienie duchowe i pomoc w trudnościach.

Źródło fotografii: www.juraj.flog.pl

czwartek, 10 maja 2012

Pomoc- światełko w tunelu...

Od dłuższego czasu pragnę podzielić się z Wami swoimi ostatnimi przemyśleniami. Tak dużo myśli kłębi się w mojej głowie. Tak wiele chciałabym napisać. Tyle ważnych tematów poruszyć. Ale mówię sobie: spokojnie... po kolei...bez nerwów... Na wszystko przyjdzie czas i pora. Bo głęboko w to wierzę, że wszystko ma swój czas. Życie nie raz udowadniało mi, że niejednokrotnie coś musiało się opóźnić, by coś innego miało szansę w ogóle zaistnieć. W naszym życiu istnieje cała sieć powiązań, o których na co dzień nie myślimy, a nawet nie do końca zdajemy sobie z nich sprawę. Ciągle nie mogę się nadziwić, jak misternie to nasze życie zostało zaplanowane... jak Wielki jest Bóg, który prowadzi nas swoimi ścieżkami. Jak niesamowite jest to, że właśnie życiowe drogi tych,a nie innych osób, krzyżują się ze sobą właśnie w tym, a nie w innym czasie i wynikają z tego tak niezwykłe rzeczy...

Ostatnio dużo myślę o tym czym jest prawdziwa pomoc. W jaki sposób i komu można pomóc.
Niestety im dłużej o tym myślę tym coraz smutniej mi się robi. Jest mi przykro bo to co powinno być dla ludzi oczywiste i naturalne, wciąż takie nie jest. Tak niewiele jest wśród nas osób, które pragną dzielić się z innymi. Tak niewiele serc wrażliwych na ludzką krzywdę. Wciąż za mało czujemy, za mało widzimy, za mało czynimy. Niestety większość ludzi nie sięga wzrokiem dalej niż czubek własnego nosa. Widzi to co chce widzieć i nawet nie zada sobie trudu by przez chwilę pomyśleć o tym, że może jednak się da... Przypomina mi się mądra maksyma, która mówi, że "kto chce szuka sposobów, kto nie chce szuka powodów" . Dziś żyje się przede wszystkim tak by było wygodnie. To właśnie wygoda i komfort liczą się w dzisiejszym świecie. Wszystko skupia się wokół JA i tego co MI się należy. Nieważne ,że ktoś obok żyje w strachu, bezradności, czy na skraju ubóstwa. Patrzymy na swoje życie i jesteśmy dumni z tego co mamy, kim jesteśmy i czym możemy się pochwalić. Mało obchodzi nas to, że ktoś inny ma bardzo niewiele lub prawie nic.

Pomaganie najczęściej kojarzy nam się z przekazywaniem pieniędzy. A przecież pomoc to nie tylko wsparcie materialne. O ile pieniądze czasami rzeczywiście ratują człowieka z opresji i pomagają żyć godnie i spokojnie, to zdarzają się również sytuacje gdy pieniądze, choćby największe, na nic się zdadzą. Warto więc pamiętać, że drobna przysługa, przyjazny uśmiech, telefon wykonany w odpowiednim momencie, serdeczne słowo, a czasem po prostu zwykła obecność - taka bez względu na wszystko - są równie cenne. Myślę, że pomoc powinna nam się kojarzyć przede wszystkim z otwartością na innych. Całym sercem wierzę,że jeśli tylko pragniemy dobra dla innych ludzi, jeśli naprawdę chcemy w jakiś sposób pomóc, Pan wskaże nam ten sposób. On podpowie jak... o ile tylko szczerze zapragniemy usłyszeć.

Panie , z serca dziękuję Ci za wszystkich dobrych ludzi, których postawiłeś na mojej drodze. Od wielu z nich otrzymałam więcej niż mogłam się spodziewać. Choć sama staram się pomagać, mi też niejednokrotnie pomagano. Duchowo, psychicznie, materialnie... Taką pomoc możemy otrzymać i to samo możemy ofiarować innym. Tak bardzo jestem wdzięczna za ludzi o dobrym sercu, którzy mogą, chcą i potrafią dzielić się tym co mają .Błogosław proszę wszystkim , których noszę głęboko w swoim sercu. Dziękuję, że są ze mną zawsze gdy ich potrzebuję. Naucz mnie proszę rezygnować z siebie dla drugiego człowieka. Spraw bym darując, obdarowywała z miłością i nigdy nie myślała o tym, że cokolwiek tracę.


.....................................

źródło fot.: www.juraj.flog.pl

sobota, 28 kwietnia 2012

Znani- nieznani


Dookoła nas jest wiele osób, dla których Bóg wiele znaczy w życiu.
Cieszę się, że coraz więcej osób z grona tzw. publicznych
ma odwagę przyznać się do tego. Jedną z pierwszych takich osób był Radosław Pazura. Popularny aktor, który znany jest większości ze szklanego ekranu.
Z radością zapraszam Was do obejrzenia wyjątkowej rozmowy Ks. Sowy
z Radosławem Pazurą o jego życiu z Bogiem.
Zrób sobie chwilkę przerwy, zaparz ulubioną herbatę,
następnie usiądź wygodnie i KLIKNIJ TUTAJ :)

...........................................

źródło fot.: http://serialliniazycia.pl/kategoria/aktorzy/page/2

piątek, 27 kwietnia 2012

Ludzkie błędy



Ja błądzę
Ty błądzisz
On, ona, ono błądzi

My błądzimy
Wy błądzicie
Oni błądzą

Wszyscy popełniamy błędy

Nieomylność nie istnieje
Jeden Bóg mylić się nie może
Nie lubimy ich
Nie chcemy się do nich przyznawać
Chociaż czasem trzeba
Ale błędy to też nauka
Nie zamykajmy się na nią

................................

źródło fot.: www.juraj.flog.pl



.

czwartek, 26 kwietnia 2012

środa, 25 kwietnia 2012

Na piękny początek dnia ... SŁOWO BOŻE


Dzisiejszy dzień powitałam Eucharystią. Nie ma nic wspanialszego na piękny początek dnia. Oddać się Panu w modlitwie, ofiarować Mu wszystkie swoje troski i zawierzyć tych wszystkich, których nosi się głęboko w sercu. Niestety nie zawsze mogę sobie na to pozwolić by odwiedzać Jego dom tak często jakbym chciała. Ale dzisiaj się udało i choć moje ciało jest bardzo zmęczone, dusza uśmiecha się i skacze z radości :) Wspaniałe uczucie lekkości i spokoju ogarnęło mną i wiem, że cokolwiek by mnie dzisiaj nie spotkało, poradzę sobie ... bo nie jestem sama. Jest ON.
Moja siła i moc. Nasycona Słowem Bożym wchodzę w ten nowy dzień z wiarą, że "wszystko mogę w tym, który mnie umacnia". Pięknego dnia Kochani!



1 P 5,5b-14 Marek, uczeń Piotra Apostoła

Czytanie z Pierwszego listu świętego Piotra Apostoła


Najmilsi:
Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę. Upokorzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.
Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu. Wiecie, że te same cierpienia ponoszą wasi bracia na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, Ten, który was powołał do wiecznej swojej chwały w Chrystusie, gdy trochę pocierpicie, sam was udoskonali, utwierdzi, umocni i ugruntuje. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.
Krótko, jak mi się wydaje, wam napisałem przy pomocy Sylwana, wiernego brata, upominając i stwierdzając, że taka jest prawdziwa łaska Boża, w której trwajcie.
Pozdrawia was ta, która jest w Babilonie razem z wami wybrana, oraz Marek, mój syn. Pozdrówcie się wzajemnym pocałunkiem miłości.
Pokój wam wszystkim, którzy trwacie w Chrystusie.


................................

źródło fot.: www.jurajflog.pl

Moje serce...


Blisko 20 lat temu podarowałam mężowi upominek,a wraz z nim krótki wiersz. Nie byliśmy jeszcze wtedy małżeństwem, ale dwojgiem młodych ludzi, wpatrujących się w siebie z nadzieją, że uczucie jakie nas połączyło jest tym NA ZAWSZE. W naszym wspólnym życiu działo się różnie, bywały lepsze i gorsze dni, bardziej i mniej radosne, smutne i bardzo smutne. Nasza miłość przeszła niejedną próbę, a my nie byliśmy wolni od błędów. Mimo to nasze uczucie przetrwało. Ufam, że na ZAWSZE, tak jak tego pragnęliśmy.

Radość przepełnia me serce, że po 20 latach mogę wczytywać się w te zapisane niegdyś słowa
z poczuciem, że bez wahania napisałabym je raz jeszcze...

Moje serce,
domek do wynajęcia,
znalazło lokatora.
Wypełnił sobą wszystkie pokoje,
nawet schowek pod schodami,
chyba zadomowił się tam na dobre.
Zamknął drzwi od środka,
a klucz wyrzucił głęboko
do studni mojej duszy.


- autor nieznany

...................

źródło fot.:http://www.panoramio.com/photo/10378575

wtorek, 24 kwietnia 2012

Wracając do tamtych dni...




Choć święta już dawno za nami, ja jeszcze długo będę wracać pamięcią do tych kilku ważnych dni. W tym roku bowiem były dla mnie nade wszystko wyjątkowe i zupełnie inne od wszystkich. Paradoksalnie zapowiadały się bardzo nerwowo. Byłam pełna obaw i wątpliwości czy to co przede mną mnie nie przerośnie, ale finalnie było po prostu wspaniale.

Triduum Paschalne to czas, bez którego od jakiegoś czasu po prostu nie wyobrażam sobie dobrze przeżytych Świąt Wielkanocnych. Mówiąc kolokwialnie, staję na głowie by mimo wielu przedświątecznych obowiązków, mimo wszystko znaleźć czas na uczestnictwo w Liturgii.Tym razem poza tradycyjnymi przygotowaniami miałam za zadanie zorganizować rodzinną kolację z okazji 15-tej rocznicy naszego ślubu . Na dodatek kolacja miała być połączona z urodzinami naszej 5 letniej córeczki. Mówiąc krótko czekało mnie 3 w 1 ;) Jakby tego było mało, mąż wpadł na "genialny" pomysł by w Wielką Sobotę zabrać mnie na warszawski koncert Chrisa Bottiego. I tak, chcąc zrobić mi niespodziankę, w tajemnicy kupił bilety. Kiedy prawda wyszła na jaw, nawet uwielbienie dla muzyki naszego ukochanego artysty przestało mieć znaczenie. Myślałam tylko o tym jak ja to wszystko ze soba pogodzę... Jak połączę Liturgię Wigilii Paschalnej z koncertem , który zaczynał się dokładnie w tym samym czasie... Nie byłam zachwycona tym pomysłem. Powiem więcej, byłam wściekła. Długo nosiłam w sobie to oburzenie. No bo jak to...koncert w Wielką Sobotę ?! Jeszcze kilka lat temu nie miałabym najmniejszych oporów, ale teraz... Miałam pójść z synem do kościoła. Taki był plan. Mój plan.

No właśnie...

W pewnym momencie dotarło do mnie , że być może Pan ma wobec mnie inne, swoje plany. Że może wcale nie muszę rezygnować z koncertu i swoim zachowaniem robić mężowi przykrości. Zrozumiałam, że tak naprawdę chciał dobrze...tylko po prostu pewnych rzeczy nie wziął pod uwagę.

Postanowiłam, że pojedziemy. Pan dał mi światło i uświadomiłam sobie, że przecież nie wszędzie sobotnia Liturgia Wigilii Paschalnej, zaczyna się o tej samej godzinie. Dowiedziałam się, że jest miejsce gdzie najprawdopodobniej zdążymy. I tak właśnie było.

Najpierw spędziliśmy jeden z najpiękniejszych wieczorów naszego życia :)
Koncert był niesamowity! Fragment, który znalazłam i zamieściłam w jednym z ostatnich wpisów, nawet w 1% nie oddaje atmosfery tamtego wydarzenia. To trochę tak jak z robieniem zdjęć nad urwiskiem z pięknym widokiem w tle. Aparat nigdy nie odda uroku takiego miejsca, wysokości, ani przestrzeni. W tym przypadku kamera owszem zarejestrowała występ, ale uchwyciła tylko wycinek obrazu, jakim była wypełniona po brzegi Warszawska Sala Kongresowa. O jakości dźwięku już nie wspomnę :) Mój mąż miałby tu bardzo dużo do powiedzenia;) Jednak nie tym tak naprawdę chciałam się z Wami podzielić...

Najwspanialsze tego wieczoru było nie to,że mogliśmy zobaczyć naszego ulubionego muzyka na żywo, ale to, że spędziliśmy ten czas RAZEM. Najpierw na przepięknym koncercie pełnym wzruszeń, gdzie przed oczami mignęło mi blisko 20 lat spędzonych razem (w tym 15 małżeństwa), następnie godzinę jazdy samochodem wypełnioną niezwykłą rozmową i zaskakującą audycją w naszej ulubionej radiowej Trójce ( to co działo się tej nocy na niebie było zaskakujące...), a na koniec podczas wyjątkowej Liturgii Wigilii Paschalnej w Katedrze Siedleckiej. Dlaczego wyjątkowej ? O tym niebawem napiszę już w oddzielnym poście .
Jednego jestem pewna... że ten wieczór mieliśmy spędzić we dwoje. Bez gonitwy, nerwów, biegania po kuchni do ostatniej chwili, ale w poczuciu, że wszystko można było przygotować dużo wcześniej niż zwykle, a w sercu mieć radość i spokój nie do opisania.

To był moja najpiękniejsza Wielka Sobota w życiu. W dotychczasowym życiu. Mam nadzieję, że jeszcze wiele takich pięknych świąt przed nami i wiele wspólnie przeżytych lat.

Tego dnia wróciliśmy do domu ok.4 rano.
Bardzo zmęczeni, ale pełni emocji nie do przekazania słowami.

Cieszę się , że w odpowiednim momencie usłyszałam wewnętrzny głos, który podpowiedział mi żeby po prostu ZAUFAĆ. Zaufać tak, jak czyniłam to wiele razy, w ważnych momentach swojego życia. Zaufać Komuś mądrzejszemu ode mnie... Po raz kolejny nie zawiodłam się. Było po prostu pięknie.

...........................

źródło fot.: juraj.flog.pl

czwartek, 19 kwietnia 2012

Dobro i zło


" Dobro i zło
należy pamiętać wiecznie.
Dobro, ponieważ wspomnienie,
że kiedyś nam je wyświadczono,
uszlachetnia nas.
Zło, ponieważ od chwili,
w której je nam wyrządzono,
spoczywa na nas obowiązek
odpłacenia za nie dobrem."

- Mikołaj Gogol


.............................

źródło fot.: www.juraj.flog.pl

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Recepta na udany związek...

Niezwykły, niezapomniany, piękny czas.

Utwór "Hallelujah" w wykonaniu Chrisa Bottiego, nie znalazł się na moim blogu przypadkowo. Oczywiście idealnie wpasował się w okres Świąt Wielkanocnych , nie mniej jednak nie był to główny powód dla którego zdecydowałam się zamieścić go własnie teraz. Chris Botti, ze swoja muzyką, wkradł się do mojego serca już jakiś czas temu. I wszystko wskazuje na to, że teraz zamieszka w nim już na zawsze, a to za sprawą niesamowitego koncertu jaki niedawno odbył się w Warszawie. Koncertu, na którym wspólnie z mężem, miałam nieopisaną przyjemność być osobiście:) W taki oto sposób uczciliśmy bowiem 15 rocznicę naszego ślubu:)

I choć początkowo pomysł wydał mi się, delikatnie mówiąc, szalony ( wszystko działo się w Wielką Sobotę)a ja byłam nim lekko przerażona ( nazajutrz organizowałam uroczystą kolację rodzinną), to z perspektywy czasu mogę szczerze powiedzieć, że był to jeden z najpiękniejszych wieczorów w moim życiu i jedne z najwspanialszych świąt. Po raz kolejny okazało się, że z Bożą pomocą, wszystko można odpowiednio wcześniej zorganizować i wspaniale pogodzić :) Koncert był przepiękny i choćbym nie wiem jak bardzo się starała, żadne słowa nie oddadzą tego co przeżyliśmy.

Znalazłam w internecie fragment tego niezwykłego wydarzenia, a konkretnie jeden z moich ulubionych utworów, który tamtego wieczoru Chris Botti wykonywał z grającą na skrzypcach Auricą Duka. To był moment, w którym muzyka zawładnęła mną bez reszty i wycisnęła z oczu łzy szczęścia...



CDN.

..........

Dziękuję Ci Panie za te niesamowite 15 lat,
niezapomniany wieczór
oraz wspaniałego człowieka
jakim jest mój mąż.


.........

niedziela, 15 kwietnia 2012

Jezu ufam Tobie...

By przekazać to co dziś czuję, posłużę się słowami piosenki, która jest mi szczególnie bliska. Podpisuję się pod każdym ze słów, bo dokładnie tak czuję...

Nasze plany i nadzieje...

Nasze plany i nadzieje,
coś niweczy raz po raz,
tylko Boże Miłosierdzie,
nie zawodzi nigdy nas.

Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.
Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.
Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej
i w opiece duszę moją miej.

Ufność w Miłosierdzie Boże,
zapewnienie daje nam,
że w godzinę naszej śmierci,
przyjdzie po nas Jezus sam.

Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.
Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.
Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej
i w opiece duszę moją miej.


W trudnych chwilach twego życia
nie rozpaczaj, nie roń łez,
ufność w Boże Miłosierdzie
troskom twym położy kres.

Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.
Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.
Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej
i w opiece duszę moją miej.


Pragnę oddać się dziś Tobie,
całym życiem służyć Ci.
Pragnę Boże Miłosierdzie
głosić ludziom w smutne dni.

Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.
Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.
Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej
i w opiece duszę moją miej.


..............................

sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych Świąt :)


Kochani,

Życzę Wam zdrowych,
spokojnych i rodzinnych
Świąt Wielkanocnych.

Niech Zmartwychwstały Chrystus
obudzi w nas to
co jeszcze uśpione !


.................

źródło fot.:www.maluchy.pl

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielki Piątek

DZIĘKUJĘ


Jeszcze kilka lat temu nie miałam pojęcia co znaczy Triduum Paschalne. Znałam je tylko z teorii, kompletnie nie rozumiałam i nie do doświadczałam . I kiedy dziś wchodziłam w tajemnicę Wielkiego Czwartku, po raz kolejny dotarło do mnie, jak bardzo przez ostatnie lata zmieniło się moje życie. Uświadomiłam sobie też, że w dużym stopniu zmieniło je Kapłaństwo, którego ustanowienie właśnie w Wielki Czwartek m.in wspominamy. Skąd taka myśl ? Otóż na pewnym etapie życia, Pan postawił na mojej drodze dwóch kapłanów. Dwie , ważne dla mnie osoby duchowne, dzięki którym Bóg zagościł w moim życiu na dobre. Pierwszy z nich - zapalił w sercu iskrę, drugi - uczynił z niej ogień i cały czas pilnuje by nie wygasł.

Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy kilka lat temu, weszłam do kościoła i wyszłam już z niego inną osobą. Nigdy nie zapomnę niezwykłych słów homilii, podczas której moje ciało przeszył dreszcz i z nieopisaną mocą dotarło do mnie, że wszyscy jesteśmy tu tylko "na chwilę". Uświadomiłam sobie, że tak jak teraz stoję, tak w każdej chwili mogę również przestać istnieć. W każdej chwili, mogę umrzeć, nie będąc na śmierć przygotowaną. Bo przecież nikt z nas nie może wiedzieć na pewno, że wychodząc z domu do niego wróci ... Nikt z nas nie może mieć pewności, że nie będzie jedną z tych osób które niespodziewanie giną pod kołami samochodu... Tego dnia zrozumiałam to bardzo wyraźnie. ŻYJĘ TU i TERAZ, a chwila następna jeszcze nie jest moją własnością. Nie wiem na pewno co stanie się ze mną JUTRO... Mogę przypuszczać, zakładać bieg wydarzeń, ale NIE WIEM NA PEWNO.

Od tamtej Mszy Św. długo chodziłam z pragnieniem zmiany swojego życia. Chciałam czegoś więcej niż tylko chodzenia do kościoła z poczucia obowiązku ( bo moje dziecko dorasta i muszę dawać mu jakiś przykład). Pragnęłam nawiązać bliską relację z Panem Bogiem i czuć w swoim życiu Jego obecność. Byłam przekonana, że pewnego dnia zagaję rozmowę z Ks. którego homilia tak bardzo zapadła mi w serce i z jego pomocą zacznę to swoje życie prostować. Mijały miesiące, a okazji do nawiązania kontaktu ( a może odwagi...) jakoś nie było. Aż pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, Bóg postawił na mojej drodze innego kapłana. Sposób w jaki to się stało, nie pozostawiał cienia wątpliwości, że jest to człowiek, którego wybrał dla mnie Ktoś "z góry".

Od tamtego dnia ów kapłan towarzyszy mi do dziś. W chwilach radosnych i smutnych. W sytuacjach, w których kiedyś potrafiłabym tylko płakać lub przeklinać los. Z jego pomocą zrozumiałam rzeczy, których długo pojąć nie mogłam, poznałam i zaakceptowałam siebie, taką jaką jestem. Wspaniały człowiek...choć nie idealny, z zaletami i wadami, jak każdy z nas. Mój duchowy ojciec i osobisty spowiednik. Dziś, w ten wyjątkowy dzień, pragnę w szczególny sposób mu (i za niego ) podziękować. Za to, że JEST i pokazuje mi życie jakiego nie znałam... Życie z Jezusem. Z serca DZIĘKUJĘ.

.........................

źródło fot.: www.juraj.flog.pl

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Niekończąca się nadzieja



Wielki Post.
Wielki Tydzień.
Wielki Dzień.
Wielki Czyn.


Wielka Nadzieja.
Dla ciągle upadającego ,
słabego człowieka...

...................

źródło fot.: http://www.kamilianie.eu

środa, 28 marca 2012

Słowo Boże

Wchodźcie przez ciasną bramę!
Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga,
która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.
Jakże ciasna jest brama i wąska droga,
która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!

Mt.7.13-14



.................................

poniedziałek, 26 marca 2012

Tryptyk Wielkanocny

Jakiś czas temu, mój blog odwiedził ktoś wyjątkowy... Być może odwiedza go nadal, nie wiem. Nosi pseudonim RapTor i w komentarzu, pod jednym z pierwszych wpisów, zamieścił przepiękny wycinek swojej twórczości. Wróciłam dziś do tego wpisu i po raz kolejny zachwyciłam się. Pomyślałam, że to wspaniały czas na przypomnienie tych pięknych słów, z którymi jak przypuszczam , może utożsamić się każdy z nas...


RapTora Tryptyk Wielkanocny


Modlitwa 8.1

Ile razy
omijam Cię
niewidomy jestem
przez chwilę
na Znak Twój
a czasem
po prostu, po ludzku
nieść mi się nie chce …
Przyczyn znajduję
tysiące
dlaczego nie tym razem
i wytłumaczeń
setki
dlaczego nie następnym
i pomysłów
dziesiątki
jak Go nie podnieść
uniknąć
obok przemknąć
niby nie zauważyć
przy okazji kolejnej
jeśli się przydarzy …

Modlitwa 8.2

… ale ja chcę przejrzeć
widzieć
Krzyż Twój
i swój też zobaczyć
Panie
rzuć błotem
w oczy moje
uzdrów
jednym swoim słowem
nogi
co chrome
tylko gdy mają podążać
za Tobą
pomóż mi
zmiażdżyć pychę
co każe wymagać
próżności
nieskończoność …

Modlitwa 8.3

… i cierpliwość miej
Panie
anielską
gdy zamiast Krzyża
drzazgę ledwie
dźwigam
nadludzkim wysiłkiem
gdy z Drogi zbaczam
choć innej nie widzę
gdy Prawdzie zaprzeczam
choć kłamać nie muszę
gdy wątpię w Życie
choć to Ty swoje
dla mnie
poświęciłeś.
Zostań
nie odchodź
Ty wiesz
że wracam
co rok
co miesiąc
ciągle
co chwilę

- RapTor

............................

źródło fot.: http://juraj.flog.pl

............................

sobota, 24 marca 2012

Każdy dzień zaczynaj na nowo


Zaczynaj każdy dzień
jako nowy człowiek.
Każdy dzień powinien być
tym pierwszym,
twoim najpierwszym dniem.
Minęło wczoraj,
za nami wszystkie
dawne dni i lata,
pogrzebane w czasie minionym.
Nie możesz ich już zmienić.

Czy zostały jakieś skorupy ?
Nie noś ich ze sobą.
Będą cię codziennie ranić,
aż w końcu nie będziesz mógł tak dalej żyć.
Są skorupy, których pozbędziesz się ręką Boga.
Są skorupy, które
skleisz dzięki szczeremu wybaczeniu.
I takie, których nie skleisz
mimo najlepszych chęci. Musisz je zostawić.

Musisz zaczynać każdy dzień na nowo.
To sztuka życia.
Być każdego dnia świeży jak światło słońca.
Każdego ranka powstawać z nocy.
Zaczynać na nowo każdy dzień,
mając ręce pełne nadziei i ufności.
A nie skorup z dnia wczorajszego !

- Phil Bosmans


..............................

Darmowe zdjęcia - to niewiarygodne- super jakości zdjęcia zupełnie za darmo do użytku prywatnego i komercyjnego.

środa, 21 marca 2012

Sukces


" Ja wierzę, że każdy sukces
potrzebuje pomocy
Jezusa Chrystusa i Maryi Dziewicy.
Każdy sukces,
w każdym działaniu w naszym życiu,
życiu istot ludzkich."

- Alvaro Uribe V.-
Prezydent Republiki Kolumbii

wtorek, 20 marca 2012

"The Human Experience "


Kochani,
Ostatnio na moim blogu zrobiło się bardzo filmowo i okazuje się, że to jeszcze nie koniec:) Przyznaję, że choć staram się dawkować materiały filmowe i nie zamieszczać ich na blogu wszystkich naraz, to aktualnie muszę złamać tę swoją niepisaną zasadę. Wszystko dlatego, że film o którym dziś chcę napisać, już w najbliższą sobotę- 24 marca- będzie można osobiście zobaczyć na specjalnym pokazie w W-wie. Pomyślałam więc, że być może ktoś zechce z tej okazji skorzystać. Tak się składa, że film ten siedzi w mojej głowie od ponad roku(dokładnie odkąd zobaczyłam po raz pierwszy jego zwiastun) i od tamtej pory nie daje mi spokoju ( coś w tym musi być...). Problem polegał na tym, że poza trailerem w internecie jak dotąd nie miałam szansy go obejrzeć. Twórcy filmu objeżdżają z nim cały świat, organizując specjalne pokazy i film nie był dostępny na DVD (przynajmniej w języku polskim). Nie był też wyświetlany w kinach. Kiedy interesowałam się nim, w pobliżu nie było możliwości żeby go zobaczyć, a gdy na chwilę przestałam, okazało się, że okazja przeszła mi obok nosa bo właśnie niedawno pokaz "The Human Experience" zorganizowano w Siedlcach. Tam mam tzw. rzut beretem, niestety dowiedziałam się za późno. Na szczęście jest jeszcze projekcja na Uniwersytecie Warszawskim i tej okazji już nie przepuszczę:) Wybieram się tam z całkiem pokaźną grupą :) Was również serdecznie gorąco zachęcam do obejrzenia tego filmu.Wiem, że pokazy organizowane są w wielu miastach Polski. Wprawdzie narazie bazuję tylko na recenzjach i osobistych przeczuciach, ale coś mi mówi, że naprawdę warto. Zachęcam więc serdecznie i pozdrawiam !



Kliknijcie TUTAJ a dowiecie się więcej...


........................

źródło fot. : www.amazon.com

poniedziałek, 19 marca 2012

Warto zobaczyć ...

Moi Drodzy zachęcam Was do kupienia ( jeszcze tylko dziś i jutro !) Gazety Polskiej z niezwykłym dodatkiem... Mi jeszcze nie udało się jej kupić, ale będę próbować. Więcej dowiecie się z materiałów filmowych. Pozdrawiam ciepło !





poniedziałek, 12 marca 2012

Znani - nieznani

Kojarzeni z granymi w reklamie, często głupkowatymi, postaciami. Śmieszni,wręcz szalenie śmieszni w kabaretowych skeczach. Oryginalni, wyjątkowi, inni niż wszyscy. A prywatnie... ? Prywatnie nie wstydzą się Jezusa i bardzo mi tym imponują. Zachęcam do wysłuchania wspaniałego świadectwa małżeństwa Basińskich. Naprawdę warto .




niedziela, 11 marca 2012

" będzie jak ma być ... "

Po dziesięcioletniej walce z chorobą odszedł od nas Bogusław Mec. Kompozytor i wyjątkowy wokalista. Mąż, ojciec, dziadek... W takich chwilach zawsze przychodzą mi na myśl słowa : " śpieszmy się kochać ludzi...tak szybko odchodzą ". Przed chwilą, w jednym z komentarzy, pisałam o radości w kontekście uratowania życia małemu dziecku... chwilę później dotarła do mnie wiadomość o śmierci tego wyjątkowego artysty... Wszyscy wiemy, że śmierć wpisana jest w życie , a mimo to tak trudno ją zaakceptować....

Uwielbiałam go  m.in. za ten piękny utwór...







Świeć Panie nad jego duszą...
.................................................

środa, 7 marca 2012

Prośba...


Kochani,
Jest ktoś kto bardzo potrzebuje naszego wsparcia... Niespełna dwuletnia Lenka - córeczka mojej kuzynki, już jutro będzie miała poważną operację na otwartym serduszku. Bardzo proszę o modlitwę w jej intencji...


...................

źródło fot.: http://ddasz.wordpress.com

Czas, który ucieka...


" Ach ! Jakże cenną wartością jest czas ! Szczęśliwi ci, którzy potrafią go dobrze wykorzystać, ponieważ w dniu Sądu wszyscy będą musieli ściśle zdać z niego sprawę przed Najwyższym Sędzią. Ach ! Gdyby wszyscy mogli zrozumieć, jak wielką wartością jest czas, to na pewno każdy zdobywałby się na ogromny wysiłek, aby go wykorzystać w sposób godny pochwały ! (...) Kto ma czas, ten niech go nie traci i nie czeka na chwilę dogodną. Nie odkładajmy do jutra tego, co możemy zrobić dzisiaj. Powiedzeniem: "Zrobię to później" wybrukowany jest przedsionek piekła...a zresztą, któż może nas zapewnić, że jeszcze jutro żyć będziemy ? Weźmy się zatem do pracy i zacznijmy gromadzić duchowe skarby, ponieważ tylko ten czas, który ucieka, jest naszą własnością."

- Ojciec Pio

....................

źródło fot.: www.histmag.org

wtorek, 6 marca 2012

Krok po kroku... zanim będzie za późno.


Wielki Post trwa. Czas wyciszenia, zatrzymania, zamyślenia, zmiany.
Taki, w założeniu, powinien być czas Wielkiego Postu. Jednak wcale nie jest łatwo. Bo życie nie zatrzymało się ani na chwilę, ale nieustannie gna do przodu. Obowiązek za obowiązkiem, tysiące codziennych spraw czekających na "załatwienie". PILNE ciągle wysuwające się przed WAŻNE. Bo przecież PILNE musi być na JUŻ, a WAŻNE... nie jest pilne więc ZACZEKA.

I tak czekają... dzieci na zainteresowanie nieobecnych rodziców, mąż na pochłoniętą karierą żonę ( i vice versa), przyjaciele, o których przypominamy sobie raz do roku, rodzice wyglądający swoich dorosłych dzieci... Tak to już jest z tym co WAŻNE. PILNE wciąż WYDAJE SIĘ być WAŻNIEJSZE OD WAŻNEGO. Zapędzeni zapominamy ile znaczy prawdziwa relacja z drugim człowiekiem . Zamiast pielęgnować więzi, zdajemy się na przypadek. I tak " przypadkiem " tracimy kontakt z dzieckiem, oddalamy się od współmałżonka, zrywamy kontakt z rodziną, niespodziewanie wygasa długoletnia przyjaźń.

To prawda nie jest łatwo. Doba niezmiennie trwa tylko 24 godziny i strasznie trudno zmieścić w niej wszystko czego pragniemy. Mimo to CHCĘ zmieścić w niej to co WAŻNE. Choćby jedną ważną "rzecz" dziennie... Ale chcę. Chcę wyciszenia. Chcę się zatrzymać. Chcę znaleźć chwilę by się zamyślić... I chcę zmiany. Zmiany tam gdzie czuję, że jest mi potrzebna. I zrobię wszystko co trzeba by pragnienie stało się rzeczywistością.

Kiedy myślę, że coś mnie może w życiu ominąć, przypomina mi się historia z moją Ś.P. babcią, do której wielokrotnie wybierałam się w odwiedziny. Z jednej strony chciałam się z nią zobaczyć, z drugiej ciągle odkładałam to spotkanie na później. Ciągle było coś ważniejszego... Kiedy urodziłam swoje pierwsze dziecko, przekazałam babci (przez kogoś z rodziny) zdjęcie jej nowo narodzonego prawnuczka i obiecałam ,że niebawem przyjedziemy do niej wszyscy razem. W międzyczasie babcia zaczęła poważnie chorować... Pamiętam dzień, w którym odwiedziłam ją w szpitalu. W końcu mogłyśmy sobie od serca porozmawiać. Pamiętam też jak wyjęła przy mnie zdjęcie , które jej podarowałam. Była taka zachwycona uśmiechniętym na fotografii szkrabem. Obie miałyśmy nadzieję, że jak tylko opuści szpital, wielokrotnie przekładane spotkanie dojdzie wreszcie do skutku. Niestety... Stan babci nie uległ poprawie. Niedługo po naszym spotkaniu zmarła.

Tak mało mamy czasu. A tak wiele osób na nas czeka... Tyle ważnych , naprawdę ważnych spraw odkładamy na później.

Dlatego od dziś, na nowo, zaczynam wykorzystywać każdą chwilę. Każdego dnia , jeśli tylko Pan Bóg pozwoli, zrobię jeden krok do przodu. Jeden krok w stronę tego co WAŻNE. Jest tyle osób, z którymi chcę się spotkać. Tylu osobom obiecałam się odezwać. Tyle chcę zrobić, zobaczyć, poznać, doświadczyć. Sama. Z mężem. Z dziećmi. Z rodziną. Z przyjaciółmi.
Tak wiele chciałabym dać... Tyle pokazać...

Mam nadzieję, że zdążę zanim będzie za późno...

.............................

źródło fot. Zdjęcia - www.strykowski.net

poniedziałek, 27 lutego 2012


"Często my, chrześcijanie, stanowimy najgorszą przeszkodę dla tych, którzy próbują przybliżyć się do Chrystusa; często głosimy Ewangelię, którą nie żyjemy. To jest zasadnicza przyczyna, dla której ludzie na świecie nie wierzą."

- Matka Teresa z Kalkuty


...............................

źródło fot.: www.info.wiara.pl

Wysłuchałam i dzielę się tym z Wami bo uważam, że powinnam...

W swoim życiu staram skupiać się na pozytywach, poświęcając swą uwagę przede wszystkim temu co niesie dobro. Zauważanie dobra, dzielenie się nim - stanowi ważną część mojego życia. Co jakiś czas jednak, niczym grom z jasnego nieba, spadają nam mnie "rzeczy" trudne, ale w moim odczuciu, właśnie w imię dobra konieczne do poznania. Jestem przekonana, że po zapoznaniu się z poniższym świadectwem, zrozumiecie dlaczego ...




Świadectwo składa się z 11 części i jest dość długie,
warto je jednak wysłuchać w całości.



.............................................

niedziela, 26 lutego 2012

40 dni...


Wielki Post.
40 dni, które nie odróżniając się niczym od pozostałych dni w roku, mogą upłynąć beztrosko i bezrefleksyjnie, lub też świadomie przeżyte w duchu pokuty, prawdziwie odmienić nasze wnętrze. Wielki Post to czas na modlitwę, post, jałmużnę. Czas nawrócenia. "Nie czas zawodów duchowych " jak usłyszałam niedawno podczas jednej z homilii. No właśnie... Czy współczesny człowiek właściwie rozumie sens tych 40 dni? Czym są Ciebie...dla mnie... ? Czym jest dla nas ten czas ? Czy potrafimy przyznać się, że nie jesteśmy doskonali ? Czy próbujemy wejrzeć w swoje wnętrze i zauważyć jacy jesteśmy naprawdę ? Czy modlimy się o pomoc... o uzdrowienie...?

Jeśli jeszcze nie zdążyliśmy się zatrzymać, zróbmy to. Spróbujmy uspokoić rozpędzone myśli, a nasze serca jeszcze szerzej otworzyć na Boga i drugiego człowieka. Zaprogramujmy się na dawanie miłości, nawet jeśli wiemy, że nie będzie łatwo...

....................................

Kliknij i przeczytaj Orędzie Papieża Benedykta XVI na czas Wielkiego Postu.

.....................................

źródło fot.: www.baranix.com

środa, 22 lutego 2012

Po swojemu

Malutki człowiek
bije się z myślami
Chce szybko
Pięknie
Według swego planu
On czeka
Milczy
Bacznie obserwuje
I nie pytając
Za nas
decyduje

..............................

źródło fot.: Zdjęcia - www.strykowski.net