wtorek, 27 lipca 2010

Za szybko

Za szybko chcesz wiedzieć wszystko
już masz pretensję
do samego Boga że odłożył słuchawkę-
do własnego Anioła Stróża że nietypowy
nie biały ale serdecznie rudy-
podsłuchuje spojrzenia
podobno na dwóch etatach
ponieważ fruwa- omija pytania
(a wszędzie tyle pyskatego cierpienia)
za prędko chcesz żeby wszystko było tak proste
jak seter irlandzki
ze świętym Franciszkiem w brązowych oczach
gdy łeb zwężony położy na kolanach
ofiarując ogon-
wypróbowany przyrząd do powitań i pożegnań

Tymczasem spada ciemność jak pilśniowy kapelusz
obłazi nas chude milczenie
wiedza wydaje się lizaniem
choć zawsze większa od odpowiedzi
skomli chłód zrozumienia
wszystko żeby nie widzieć jeszcze a już wierzyć


- Ks. Jan Twardowski
źródło fot. : www.strykowski.net

poniedziałek, 26 lipca 2010












To co pozostało...





Fotografie sprzed miesięcy... lat...
a wciąż jak żywe
Sms zapisany...
bo ważny się zdawał
Uśmiech, spojrzenie... 
tak odległe, a jakby wczorajsze
Słowa niegdyś wypowiedziane ...
jak echo powracające
Cisza męcząca ...
co znowu zły czas sobie wybrała
I pytania...
na które tylko Ty znasz odpowiedź Panie







źródło fot.: www.strykowski.net

sobota, 24 lipca 2010


"Nadmierna ruchliwość
zabrała dzisiejszemu człowiekowi
możliwość refleksji nad samym sobą.
Nie stać go na to, aby zastanowić się,
czy jest jeszcze pewien samego siebie,
czy jeszcze sobą kieruje,
czy też może stał się już
tylko pewnego rodzaju automatem."


- bł. Jerzy Popiełuszko


piątek, 23 lipca 2010





PRZETRWANIE


Uczeń codziennie zadawał wciąż to samo pytanie:

- Jak mogę znaleźć Boga?
- Poprzez pragnienie.
- Ależ, czy nie pragnę Boga z całego mego serca? Dlaczego więc dotychczas Go nie znalazłem?


źródło fot.: www.strykowski.net

Pewnego dnia Mistrz kąpał się ze swoimi uczniami w rzece. Chwycił go za głowę, i tak długo trzymał pod wodą, że w końcu biedak zaczął szamotać się rozpaczliwie, by się uwolnić.                                              

Następnego dnia Mistrz sam zaczął rozmowę.
- Dlaczego tak się rzucałeś, kiedy trzymałem cię pod wodą?
- Dlatego, że rozpaczliwie szukałem powietrza.
- Kiedy otrzymasz łaskę szukania Boga tak jak wczoraj szukałeś powietrza - będzie to znak, że Go znalazłeś.


- Anthony de Mello " Minuta mądrości'

środa, 21 lipca 2010


...

Życie - cud nad cudami...

Gdy spoglądam na dwójkę swoich dorastających dzieci, nie mogę uwierzyc, że  jeszcze kilka lat temu nie było ich na świecie...  Trudno mi uwierzyc, że każde z nich, zanim wzięłam je w swoje ręce , komóreczka po komóreczce zostało utkane w moim słabym, ludzkim ciele... Nie znajduję słów by wyrazic Bogu swą wdzięcznośc za ten wspaniały dar.
Dziś wczuwam się w rytm życia  swojego 8-miesięcznego maleństwa i z nieopisaną tęsknotą odliczam dni do czasu gdy po raz pierwszy wtulę je w swoje ramiona. Jeszcze niedawno, w ogóle go nie było... Jeszcze niedawno swoim wyglądem nie przypominało człowieka...
Dziś nie mam wątpliwości, że jest.
Czuję każdy jego ruch...

I choc nie mam pewności jakie będzie, jedno wiem na pewno - to owoc prawdziwej miłości . I właśnie tę miłośc pragnę przybliżac mu każdego dnia.

Oczywiście mam swoje lęki i obawy... jak każda matka, która pragnie dla swoich dzieci wszystkiego co najlepsze. Ale czy tak naprawdę istnieje ktoś wolny od obaw... ? Czy ktoś wie jak jego życie będzie wyglądało  jutro, pojutrze,  za kilka tygodni... lat... ?


Tylko głupiec nigdy się nie lęka i wierzy, że wszystko zależy tylko od niego.
Życie to jeden wielki znak zapytania, a my niczego nie możemy byc pewni  do końca.
Tylko jeden Bóg wie co jeszcze przed nami...

Wiem, że niełatwo będzie byc mamą trzech pociech i że nie zawsze będzie łatwo odpowiedziec miłością na każde ich pragnienie. Wiem, że poza chwilami przepełnionymi radością i uśmiechem, będą też łzy i momenty zwątpienia. Mam świadomośc że nie ominą mnie trudności... mimo to chcę dotknąc tej rzeczywistości. Chcę bo mimo niepewności wpisanej w życie jest jeszcze nadzieja, którą jest ON.  To dzieki obecności Boga w moim życiu ufam, że dam radę... że nie poddam sie gdy dopadnie mnie zmęczenie, frustracja czy poczucie bezsilności .

Bez Niego i bez moich najbliższych, niej nic nie byłoby takie samo... Żadne uciechy życia, ani najwspanialsze  osiągnięcia nie cieszyłby mnie  gdybym zdobyła je kosztem tego co dla mnie najważniejsze...gdybym wyrzekła się ich dla chwilowej sławy i związanej z nią, równie chwilowej, przyjemności. Może gdybym kiedyś już tego nie zasmakowała , dziś nie byłoby to dla mnie tak oczywiste... ? Zapewne tak. Musiałam  popełnic sporo błędów by pewne rzeczy zrozumiec , przyjąc i z odwagą podjąc to wyzwanie by w swoim życiu zacząc podążac mniej uczęszczaną drogą. Dziś wiem, że te rzadziej uczęszczane drogi wcale nie muszą byc gorsze...wręcz przeciwnie, okazuje się że mogą byc źródłem niezwykłych doświadczeń i nowego spojrzenia na otaczający nas świat.

sobota, 10 lipca 2010

Św. Rita raz jeszcze...

Historia świętej Rity / Rita da Cascia (2004) napisyMoi Drodzy,
Dzięki uprzejmości jednej ze stałych czytelniczek mojego bloga,
moge zamieścic dla Was Historię Św. Rity w polskiej wersji językowej, do obejrzenia w internecie:)

Pani Alu... serdecznie dziękuję !
A Wam Kochani życzę miłego oglądania:)
Film jest naprawdę przepiękny...
Wystarczy kliknąc na zdjęcie obok =>


środa, 7 lipca 2010


Morze ewentualności...


" Wśród morza ewentualności: tego, co potrzebne, mniej potrzebne i zbyteczne, tego, co przyjemne, a pożyteczne, tego, co szkodliwe, bardziej szkodliwe, a smakowite, tego, co opłacalne, bardziej opłacalne, a krzywdzące drugiego człowieka, tego, co prawdziwe, mniej prawdziwe, kłamliwe, ale dające korzyści. Nie zgubić się w tym gąszczu ani nie rozstrzygać fałszywie. Nie zgubić się ani na chwilę, ani na miesiąc, ani na całe życie.


 
źródło fot. :http://www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=762

Umieć wrócić, gdy się pobłądzi. Umieć odkryć błąd, przyznać się do tego, że się było nieuczciwym, brutalnym, egoistycznym, że się skrzywdziło drugiego człowieka. Potrzeba drugiego człowieka , który pomoże, ostrzeże, upomni w imię dobra, życzliwości. Potrzeba drugiego człowieka, który uratuje od rozpaczy. Potrzeba człowieka wiernego, który nie zdradzi nie odejdzie, nie opuści, nie zdarzy się czas próby, niepowodzeń, klęsk, katastrof życiowych, gdy wszyscy się odsuną, potępią, zapomną, który pocieszy, podeprze, poda rękę, pozwoli uwierzyć siebie, przyniesie nadzieję i radość.

Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by usłużyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć, by być potrzebnym. Czas jest zawsze tym egzaminatorem, przed którym nie ostanie się żadna złuda, zaślepienie. "



— Ks.Mieczysław Maliński

Błędy...



czasem serce zbolałe
powiedziec chce więcej
niż potrafią slowa
i choc pełne jest obaw, próbuje...
wierzy, że mu dobroc i szczerośc
mądre podsuną słowa
te właściwe...i czyste...
niczym jego intencje
co jak dziecko naiwne


i znów niełatwą prawdę życie mi przypomniało...
nie ustrzeżesz sie błędów
nie chciej byc doskonałą



                                                                                                                                      źródło fot. : dobradusha.blog.interia.pl/

wtorek, 6 lipca 2010

By ciągle czuc w sercu żar...

W życiu niewątpliwie warto pamietac, że nic co łaski Boga otrzymalismy, nie zostało nam dane raz na zawsze. Za wszystko co dla nas cenne, ważne i piękne , należy dziekowac Panu każdego dnia , nieustannie o to dbac, umacniac i doskonalic. Dotyczy to wielu obszrów naszego życia... zdrowia, talentów, relacji międzyludzkich, wiary.
 To tak jak z rozpalonym ogniem, który by nie zgasł, stale trzeba podsycac...

Zdrowe ciało, o które się nie dba, kiedyś w końcu słabnie i zaczyna chorowac... Nierozwijany talent stopniowo zanika, a niepielęgnowana przyjaźń lub miłośc umiera. Również wiara może osłabnąc, jeśli nie zrobimy nic by stale ją pogłebiac i umacniac.

Czasem  pomaga w tym rozmowa z drugim człowiekiem, czasem chwila kontemplacji na łonie przyrody, niekiedy mądry wiersz lub chwytający za serce utwór muzyczny, a innym razem niezwykły film...

Dla mnie jednym z takich filmów była  " Historia św. Rity" (kliknij i zobacz) 
Cudowna opowieśc o cudownej kobiecie. Jedna z tych, których sie nie zapomina i do których się wraca... Jeśli jeszcze jej nie znacie, gorąco zachęcam do obejrzenia tej niezwykłej fabuły.
A oto jak ta przepiękna historia się zaczyna...


sobota, 3 lipca 2010

Historia trzech drzew

Przeznaczenie

W pewnym lesie rosły trzy drzewa, każde z nich miało jakieś marzenie. Pierwsze z nich chciało by zrobiono z niego dużą i piękną skrzynie, w której przechowywano by cenne skarby oraz klejnoty. Drugie pragnęło być wielkim i wspaniałym statkiem, w którym pływałyby ważne osobistości. Trzecie marzyło o tym, by urosło tak wysokie, żeby sięgnąć nieba, by być jak najbliżej Boga.

Drzewa rosły sobie beztrosko, do czasu.... Pewnego dnia przyszli drwale i ścięli je. Pierwsze dwa drzewa były szczęśliwe, miały nadzieje, że zostaną tym, czym sobie wymarzyły, trzecie straciło nadzieję, że jego marzenie się spełni. Zabrano je do tartaku.

Pierwsze drzewo okazało się być za słabe na to, by móc stać się statkiem i zostało tylko małą łódką. Z drugiego nie zrobiono wielkiej skrzyni na skarby, ale żłób. Trzecie ścięto za wcześnie, więc nie urosło tak wysokie jak chciało, zrobiono z niego krzyż.

Żadne z drzew nie było zadowolone z tego, co się z nim stało. Jednak po pewnym czasie zrozumiały sens tego, co zaszło.

Do łódki wsiadło kilku ludzi i wypłynęło w morze. Podczas ich podróży rozpętała się ogromna burza, a wraz z nią sztorm. Drzewo myślało, że łódź tego nie wytrzyma, ale jeden z przebywających w niej ludzi powstał i uciszył burze. Drzewo, z którego była wykonana łódź zrozumiało, że na jego pokładzie przebywa najważniejsza osoba na świecie. W żłobie położono siano, a na nim małe dziecko, do którego przybywali zamożni goście, oddawali mu sześć i składali dary. Drzewo zrozumiało, iż złożono w nim największy skarb.
Krzyż wykonany z trzeciego drzewa umieszczono na wysokiej górze i ukrzyżowano na nim człowieka. Gdy ta osoba zmarła zapanowała ciemność i rozpętała się burza. Drzewo zrozumiało, że jest tak blisko Boga, iż bliżej już być nie może.

Tak oto te trzy drzewa pomimo iż ich losy nie potoczyły się dokładnie według ich scenariusza , osiągnęły to co sobie wymarzyły.

Musimy wiedzieć, że Bóg ma wobec każdego z nas jakieś plany. Czasem wydaje nam się, że wszystko idzie nie po naszej myśli, ale to On wie najlepiej, co jest nam naprawdę potrzebne. Pamiętajmy o tym.

Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi są zawsze najlepsze."


- Autor historii nieznany

czwartek, 1 lipca 2010

Czy i ty się tym karmisz ?

" Jakiego rodzaju uczucia doznajesz, gdy zdarza ci się obcowac z naturą albo kiedy pochłonięty jesteś pracą, która cię fascynuje ? Albo kiedy, tak naprawdę - w atmosferze otwartości i bliskości - rozmawiasz z kimś, czyje towarzystwo sprawia ci radośc, choc wzajemnie nie uzależniacie się od siebie ? Jakiego rodzaju uczucia wówczas żywisz? Porównaj te uczucia z tymi, które pojawiają się w tobie, gdy zwycięsko wychodzisz z jakiejś kłótni, wygrywasz wyścig, stajesz się popularny lub kiedy wszyscy ci przyklaskują. Te ostatnie uczucia nazywam ziemskimi. Poprzednie nazywam uczuciami duszy. Wielu ludzi zdobywa świat zatracając swą duszę.Wielu ludzi wiedzie puste, bezduszne życie, ponieważ karmią się popularnością, uznaniem, pochwałą: "Ja jestem O.K.", " TY jesteś O.K.", "spójrzcie na mnie !", "zwróccie uwagę na mnie ! ", "doceńcie mnie ! ". Rządzenie, siła, zwycięstwo w wyścigu. Czy i ty się tym karmisz ? Jeśli tak, to jesteś trupem. Zatraciłeś duszę. Posilaj się czymś innym, pożywniejszą substancją. Wtedy ujrzysz przemianę."


- Anthony de Mello  "Przebudzenie"

Nieważne

Już nieważne co pomyśli ktoś.
Czy zrozumie...czy przytaknie...
Już nieważne.

Już nieważne, czy zasypie mnie słowami akceptacji.
Czy wychwycę w głosie zachwyt, radośc... złośc.

Jeśli trzeba przyjmę grad niezrozumienia.
Deszcz pogardy, słów-kamieni... Każdy cios.

Już nieważne.
Nie w tym sens tego istnienia.
Nie pozwolę by mnie swym osądem zniszczył  ktoś.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

...

Nienazwane



Jak się nazywa - to nienazwane
jak się nazywa to - co zabolało
ten smutek co nie łączy a rozdziela
ta przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa
to co biegło naprzeciw a było rozstaniem
to wciąż najważniejsze co przychodzi mimo
ta przykrość byle jaka jak chłodny skurcz w piersi
ta straszna pustka co graniczy z Bogiem


to - że jeśli nie wiesz dokąd iść
sama cię droga poprowadzi



Ks. Jan Twardowski


                                                                                                            źródło fot. : www.exsilentio.blog.pl

środa, 16 czerwca 2010

wtorek, 15 czerwca 2010


Rozpoznac Boga...

Bóg mówi do nas każdego dnia. Czasem przemawia ustami drugiego człowieka, czasem można odnaleźc Go w zupełnej ciszy. Każdego dnia  daje nam znaki, które właściwie rozpoznane podpowiadają jak życ. Codziennie stawia na naszej drodze kogoś lub coś, co może pomóc nam się do Niego zbliżyc. Jest z nami nieustannie i pragnie byśmy żyli z Nim w stałej łączności, byśmy nauczyli się dostrzegac Go w otaczającym nas świecie i  tym co nas spotyka.


źródło fot. : franciszkanska3.pl/.../7118/ex48bi3dgg0t.jpg

Myślę sobie czasem, że patrzy na nas "z góry" i z wielkim utęsknieniem czeka na naszą reakcję. Czasem na słowo uwielbienia , gest radości ... Innym razem na nasze wołanie o pomoc . Czasem na zwyczajną aktywnośc, spontaniczny akt dobroci , wiarę ujawniającą się poprzez działanie.

Tak bardzo chciałabym nie przegapic niczego co pochodzi od Niego dla mnie...

Chwila zadumy nad Słowem Bożym...

(1) W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli. (2) Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat? (3) Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? (4) Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. (5) I dodał: Syn Człowieczy jest panem szabatu. (6) W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę.
źródło fot. 

(7) Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. (8) On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: Podnieś się i stań na środku! Podniósł się i stanął. (9) Wtedy Jezus rzekł do nich: Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć? (10) I spojrzawszy wkoło po wszystkich, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. (11) Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi. (12) W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga. (13) Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: (14) Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; (15) Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; (16) Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą. (17) Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; (18) przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. (19) A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich. (20) A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. (21) Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. (22) Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: (23) cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. (24) Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. (25) Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. (26) Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom. (27) Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; (28) błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. (29) Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty. (30) Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. (31) Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! (32) Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. (33) I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. (34) Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. (35) Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. (36) Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. (37) Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. (38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. (39) Opowiedział im też przypowieść: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? (40) Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. (41) Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (42) Jak możesz mówić swemu bratu: Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku, gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata. (43) Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. (44) Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. (45) Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta. (46) Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię? (47) Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. (48) Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. (49) Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki.


(Ew. Łukasza 6:1-49, Biblia Tysiąclecia)

czwartek, 10 czerwca 2010

Słowa, które stały się moją ukochaną modlitwą...



Idąc przez życie kolejny raz upadłem
Jak w tym szukać sił?
Jak przeżywać dzień?
Chce umieć nieść własny krzyż
Nieść go co dnia i ciągle iść


Twoje słowo jak lampa dla moich stóp
Wiem, jesteś tu


Pomóż mi Ojcze przy Tobie więcej być
Przed siebie iść wciąż
I ciągle nieść krzyż
Tak nie chce upadać gdy zjawia się zły
Iść za Tobą wciąż od nowa ufać Ci
Choć nie z uczynku a z łaski Twej mogę żyć
Już nie z uczynku a z łaski Twej mogę żyć


Twoje słowo jak lampa dla moich stóp
Wiem, jesteś tu

..............................................

Tekst utworu muzycznego  - "Twoje słowo jak lampa"
Zespół POROZUMIENIE

...............................................

źródło fot.   http://th.interia.pl/30,b91baed3e2589498/58.jpg

Wołanie...



środa, 9 czerwca 2010

Upadanie...

Są takie dni kiedy spada na nas więcej
niż się spodziewaliśmy.
Dni kiedy czujemy, że nie damy rady
przyjąc już więcej...
Kiedy nie mamy już siły w obliczu trudnej rzeczywistości. Mamy dośc ludzi, ich słów i kolejnych przykrych doświadczeń.
Czujemy sie bezsilni, niezrozumieni ... 
trochę samotni.
Plany, oczekiwania, którymi wypełnialiśmy nasze głowy, upadają razem z nami, a to co pewne, okazuje się bardziej kruche niż nam się zdawało. Po raz kolejny dociera do nas, że sami nie zajdziemy daleko...Że w tej trudnej drodze potrzebujemy kogoś , na kim będziemy mogli się wesprzec... Kogoś kto jak nikt inny nas zrozumie...Wystarczy się tylko do Niego zwrócic.

niedziela, 30 maja 2010

Opowiadanie o życiu

O tym czego nie dostrzegamy

W pewnym szpitalu w pewnej sali, leżało dwóch pacjentów. Jeden z nich miał sparaliżowane nogi i leżał pod ścianą drugi zaś zdrowszy miał łóżko pod oknem. Sąsiad bardzo mu zazdrościł ze może spoglądać na zewnątrz. Ten zdrowszy zatem codziennie opowiadał mu, co ciekawego dzieje się za oknem - że dzieci bawią się w piaskownicy, jakiś pan jedzie na rowerze, a tam z daleka dwoje ludzi idę trzymając się za ręce... Nagle piłka wpada do stawu, ptaki zrywają się do lotu a nad tym wszystkim rozpościera się cudowne błękitne niebo...
                                                                                                                   
Pacjent przy ścianie z zachwytem słuchał co ma do powiedzenia jego kolega który godzinami snuł opowieści. Pragnął tak jak on choć raz zobaczyć to wszystko. I tak mijały dni... Aż pewnej nocy pacjent spod okna źle się poczuł. Nie mógł dosięgnąć alarmu. Błagał o pomoc stawał się coraz słabszy. Jednak pacjent spod ściany nie pomógł mu, spokojnie patrzył jak jego kolega umiera. Nazajutrz lekarze zabrali ciało.


Pacjent spod ściany poprosił o przeniesienie pod okno. Ucieszony resztkami sił wspiął się na parapet powoli wyciągając ręce. Otworzył oczy... spojrzał... za oknem była... ściana.


....czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wiele mamy
...póki tego nie stracimy...


- Autor nieznany

czwartek, 27 maja 2010

Prawdziwy dom

Byc matką...

Już jako kilkunastoletnia dziewczynka , nade wszystko pragnęłam by kiedyś móc zostac matką. Przepełniona obawą, że to niezwykłe doświadczenie mogłoby mnie ominąc, nieustannie modliłam się by Bóg nie odbierał mi tej łaski.

Do dziś nie wiem skąd wzięło się we mnie zarówno silne pragnienie macierzyństwa , jak i lęk przed odebraniem mi szansy na to bym mogła go doświadczyc.


To zadziwiające jak ludzkie życie może się czasem zagmatwac... a raczej  jak my, słabi ludzie, potrafimy je, sobie i innym,  komplikowac...

Kiedy po raz pierwszy dowiedziałam się, że będę mamą, mimo noszonego od lat,wewnętrznego pragnienia by kiedyś nią zostac, płakałam z przerażenia, myśląc, że to jeszcze nie ten czas. Tak trudno było mi przyjąc, że to już...że dzieje się to wlasnie teraz...że moje życie nieodwracalnie się zmienia. To zadziwiające , ale tak właśnie było.

Kiedy poczułam pierwsze ruchy dziecka zrozumiałam , że w moim życiu naprawdę dokonuje się coś nadzwyczajnego. Zrozumiałam też, że moment w którym Bóg postanowił uczynic mnie matką, wcale nie był przypadkowy... że był to najlepszy, jedyny właściwy czas.

Któż, jak nie On sam, Najwyższy i Wszechwiedzący, mógł wtedy wiedziec lepiej...


Wiadomośc o drugiej ciąży , przyjełam z lekkim niedowierzaniem, ale i z wielką radością.
Wiedziałam już, że choc macierzyństwo jest niebywałym wyzwaniem i ogromną odpowiedzialnością , jest przede wszystkim nieopisanym darem, który ubogaca kobietę bardziej niż największe skarby tego świata.


Marząc po cichu  o dużej, szczęśliwej  rodzinie, z zachwytem obserwowalam  domy, w których dorastały moje koleżanki. Domy, gdzie przy rodzinnym stole zasiadało nie 4 ( jak u mnie ), ale  5...6 osób. Nieśmiało wierzyłam, że kiedyś uda mi się taką  rodzinę stworzyc.  I choc  co jakiś czas pojawiały się obawy  i wątpliwości czy oby na pewno sprostam temu wyzwaniu , w głębi serca pragnęłam by Pan obdarował nas jeszcze potomstwem. Nie zamykając się więc  na nowe życie, każdego dnia żyłam z przekonaniem, że wszystko w Jego rękach...


I stało się... Cudowna wiadomośc o poczęciu  trzeciego dziecka, była wielkim wydarzeniem w naszej rodzinie. Sama długo nie moglam w to  uwierzyc, aż w końcu dotarło do mnie, że znowu będę mamą .Oszołomiona szczęściem jakie nas spotkało, żyłam beztrosko jak dotychczas , ani przez chwilę nie biorąc pod uwagę , że coś mogłoby nie pójśc po mojej myśli...

Nadszedł  jednak smutny dzień, w którym  usłyszałam , że serduszko naszego dziecka przestało bic. W jednej chwili świat dookoła mnie się zatrzymał. Nagle przeszyły mnie nieopisany ból, wszechogarniające  uczucie straty  oraz wielki żal z powodu niespełnionych  pragnień. Moje ciało stało się jedną, wielką pustka.

Nikt nie przewidział, że ten sam Miłosierny Bóg, który obdarował nas tym cudownym, upragnionym życiem ...pozwoli by tak szybko zgasło. Nikt nie przypuszczał, że tak trudne doświadczenie może spaśc właśnie na nas...

Wierząc w głęboki sens wszystkiego co nas spotyka , całe swoje  życie oddałam Bogu.
Nie stawiałam oskarżeń... Nie pytałam też : dlaczego ja... ? Po prostu  zaufałam bezgranicznie. Powierzyłam Mu wszystko co miałam.Wszystko co za mną i co przede mną. Całe swoje życie.  Z pokorą, dziecięcą ufnością i ogromną nadzieją, przyjęłam Jego wolę, wierząc że po raz kolejny wiedział lepiej ...

Pół roku później, utwierdziłam się w przekonaniu, że Bóg wcale mnie nie opuścił, ale  przez cały ten trudny czas był ze mną i  w ciszy wsłuchiwał się w moje modlitwy.  Ku mojej radości okazało się, że z  Jego łaski, w moim ciele , po raz kolejny zrodziło się ludzkie życie.
Z Jego łaski, znowu otrzymałam szansę  by zostac mamą....

Dziękuję Mu za to z całego serca i z ufnością czekam  na dzień, w którym powitamy nasze maleństwo na tym świecie.

piątek, 21 maja 2010

CUD

Wielki choć niewidoczny


Nie widać

Podpisujemy imieniem i nazwiskiem
wiersze książki obrazy
wdzięczni że nas dostrzegą
stawiamy sobie pomniki
zamawiamy grób z fotografią na wszelki wypadek
pokazujemy swój smutek jak wychudłą świnię
swoją miłość i rozpacz by grubiej śpiewały

Twoje dzieło największe bo Ciebie nie widać


Ks. Jan Twardowski


................................................................................

czwartek, 20 maja 2010

O przebudzeniu c.d

Przebudzenie jest niezwykłym wydarzeniem . Otwieramy oczy i nagle uświadamiamy sobie, że tak naprawdę przenieśliśmy się w inny wymiar.

Sen, choc czasem wydaje się piękny, jest czymś nierealnym i nieuchwytnym. Jednego dnia piękny jak marzenie, innego może okazac się  wielkim koszmarem. Tajemniczy i niezbyt jasny.....Niby w nim jesteśmy, a jednak nie do końca...

Kiedy następuje przebudzenie nie zawsze jest miło. Zanim zorientujemy się gdzie, w jakim czasie i dlaczego się znajdujemy, często doświadczamy momentu dezorientacji, wręcz zagubienia. Jak się okazuje, nie wystarczy się przebudzic by twardo stanąc na nogach...

Przebudzenie bowiem to dopiero wstęp do prawdziwego życia. Tuż po otwarciu powiek, czekają nas kolejne zadania, a pierwszym z nich jest nadanie naszemu życiu właściwego kierunku.

Bo przecież można przebudzic się, a mimo to cały dzień spędzic w łóżku... Można podnieśc się z łóżka, a mimo to błąkac się po domu bez wyraźnego celu. Można też przebudzic się, opuścic łożko, a mimo to, nie zdejmując z siebie piżamy lub wkładając na siebie byle co i byle jak, tkwic nadal w półśnie...funkcjonując nie do końca świadomie i nie do końca na serio.


Przebudzenie nie jest proste. Otworzenie oczu to nie wszystko...

Prawdziwe przebudzenie nie jest krótkotrwałym incydentem, którego po chwili już się nie pamięta. Nie jest także dziełem przypadku. Prawdziwe przebudzenie jest procesem, ciągiem zmian jakie zachodzą najpierw w naszym wnętrzu, a wkrótce potem, również dookoła nas. Prawdziwe przebudzenie jest darem, o który nieustannie trzeba się troszczyc i  codziennie za niego dziękowac.

Nie wystarczy raz otowrzyc oczu. Trzeba otwierac je nieustannie, każdego dnia.
I nie bac się... nawet jeśli rzeczywistośc okazuje się byc trudniejsza od tego co widzieliśmy we śnie. Bo, jak powiedział już kiedyś Sokrates, tylko świadome życie warte jest tego by je przeżyc.

wtorek, 11 maja 2010

...

       

"Niektóre sprawy wyglądają na nieszczęście,
a przecież są błogosławieństwem."


- Phil Bosmans