Oczywiście kupowanie samo w sobie nie jest złem , a szczytem hipokryzji byłoby stwierdzenie, że mnie ono nie dotyczy... bo dotyczy, tak jak każdego z nas. Poza tym moja praca w dużym stopniu polega właśnie na zachęcaniu innych do kupowania.
Po raz kolejny jednak problem tkwi nie tyle w samym zachowaniu, co w przekraczaniu pewnych granic... Granic , których przekraczac się nie powinno, a juz na pewno nie powinien przekraczac ich zdeklarowany chrześcijanin.
No właśnie...
Ja , choc za chrześcijankę uważam się odkąd pamiętam, dopiero teraz ,mając 32 lata, czuję sie nią naprawdę. Dopiero teraz zaczynam rozumiec o co w tym wszystkim chodzi...
Jeszcze nie tak dawno sama jak oszalała biegałam od sklepu do sklepu w przeświadczeniu, że bez pewnych rzeczy Święta w moim domu nie zaistnieją. Do głowy mi wówczas nie przyszło, że robię coś nie tak...że w tym całym zapędzeniu zapominam o najważniejszym.
Bo przecież Świeta Bożego Narodzenia to coś więcej niż tylko upominki, choinka, szopka i inne świąteczne symbole... Powiedziałabym nawet, że samo spotkanie z rodziną to też jeszcze nie Święta...To wszystko jest ważne, ale czy naprawdę najważniejsze?
Można kupic komuś piękny prezent z poczucia obowiązku, ale nie zrobic nic by obdarzyc tę osobę prawdziwą miłością... Można połamac się z kims opłatkiem podczas kolacji wigilijnej , a w sercu dalej nosic zadrę...Można fizycznie byc na Pasterce , a w wymiarze duchowym nie byc na niej w ogóle... Można przetrwac Święta nie odchodząc od stołu, ale w ogóle ich nie przeżyc...
Tak często wypełniamy ten świateczny czas wszystkim co piękne na zewnatrz, podczas gdy nasze wnętrza nie zmieniają się w ogóle... Czyż to nie smutne...?
Ja postanowiłam to zmienic...
Zaczęłam od Adwentu, który szczerze mówiąc dotychczas dla mnie nie istniał.
Dziś już wiem, że wcale nie chodzi w nim tylko o odmawianie sobie różnych rzeczy, ale jest to wyjatkowy czas, który ma swą głębię... I własnie tę głębię postanowiłam odkryc. Postanowiłam też, że większośc potrzebnych na święta rzeczy kupię wcześniej i postaram się by ta cała zewnetrzna otoczka nie przysłoniła mi to tego co w tym czasie najważniejsze... by był to czas wypełniony spokojem i miłością . Czas , w którym nie tylko spędzę miłe chwile z rodziną, ale który przede wszystkim pomoże mi zbliżyc się do Boga.




























