piątek, 1 kwietnia 2011

Cud Glorii

Kilka dni temu skończyłam czytać przepiękną książkę.
Polecam ją Wam całym sercem. To naprawdę niezwykła historia...

sobota, 26 marca 2011

Zrozumieć cierpienie...


" Cierpienia nie można pojąć w sposób ostateczny.
Można je ogarnąć jedynie dzięki wierze.
To język rozumiany poprzez serce."

Jerry Brewer (" Cud Glorii" )

Moje wczoraj...


Wielki Post. Piątek. Droga Krzyżowa. Nietypowa, inna... bo w Dniu Świętości Życia. To kolejne rozważania, które do głębi poruszyły moje serce...


Droga krzyżowa nienarodzonych


"Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się «stwórczego działania Boga» i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do jego końca. Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zniszczenia niewinnej istoty ludzkiej". (KKK 2258)

Dar życia, który Bóg Stwórca i Ojciec powierzył człowiekowi, domaga się od człowieka, aby miał świadomość nieocenionej jego wartości i przyjmował go w sposób odpowiedzialny. (Donum Vitae)

Spróbujmy przyjrzeć się, jak wygląda Droga Krzyżowa małych, bezbronnych istot ludzkich, którym nie pozwolono przyjść na świat. Wszak i Jezusa zamierzał zabić Herod jak mówi nam ewangelia (Mt 2, 13-16) "Będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić… Wtedy Herod widząc, że Mędrcy zawiedli wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców do lat dwóch". Pragniemy Zbawicielu, wynagrodzić Ci zniewagi wyrządzone przez zabijanie poczętego życia. Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami; i Ty Matko Bolesna, któraś współcierpiała, przyczyń się za nami.


Stacja I
Pan Jezus na śmierć skazany


Dziś moja mama dowiedziała się, że ja już żyję w niej od przeszło miesiąca i to pod jej sercem. Niestety nie ucieszyła się mną. Powiedziała straszne słowa: Nie chcę tego dziecka! Nie ma dla niego miejsca w naszym domu!

Jezu, Ty pierwszy usłyszałeś taki wyrok – wysłuchałeś go w milczeniu. Ja nie umiem mówić. Kochana mamo, tato, ja wprawdzie milczę, ale wiem o waszym wyroku na mnie! Pytam Was - Dlaczego? Za co? Pozwólcie mi żyć i kochać… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja II
Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona


Jak trudno jest żyć po wyroku. Wszystko we mnie krzyczy i protestuje. Chcę żyć! Chcę się rozwijać, a wy nie daliście mi tej szansy. Przekreśliliście Boże plany, co do mnie. Mieć tę świadomość, że idzie się na śmierć przedwcześnie i niesprawiedliwie, wziąć taki ciężki krzyż, gdy ma się tak mało sił – to jest strasznie bolesne. Mamo! Tato! Czy wiecie, że ten krzyż, który mi daliście w tej chwili jest za ciężki i niesprawiedliwy?

Jezu! Ty też dźwigałeś krzyż niesprawiedliwie. Wziąłeś go z miłości do wszystkich ludzi. Ja też chcę kochać i być kochanym… Któryś cierpiał za nas rany…


Stacja III
Pan Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem


Mój krzyż, tak jak Twój Jezu, jest bardzo ciężki, przekraczający moje zbyt małe siły. Nic dziwnego, że upadam i załamuję się. Najbliżsi wyrzekli się mnie. Nie kochają mnie i nie oczekują mnie. Jezu, Ty też byłeś sam ze swoim krzyżem. Też upadłeś, ale powstałeś i szedłeś dalej. Czuję, że i ja mam w sobie tyle dynamizmu i tyle sił do życia! Próbuję, więc poderwać się, aby dalej się rozwijać. Tylko proszę dajcie mi szansę… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja IV
Pan Jezus spotyka matkę swoją


Matka – czy ja mam matkę?… Wszak ona spotyka się ze mną, bo przecież nosi mnie w swoim łonie. Jej krew dopływa do mnie i tą krwią odżywia mnie. Mamo, dlaczego karmisz mnie dymem z papierosów i alkoholem? Dlaczego spotkania z tobą są takie bolesne?…

Matko Boża, Ty też spotkałaś Swego Syna i Wasze spotkanie było pełne bólu i cierpienia. Ale było ono przepełnione miłością. Jezu jedynie Twoja Matka umie naprawdę kochać. Ona kocha także i mnie, bo jest też moją Matką… Któryś cierpiał za nas rany…



Stacja V
Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi


Szymon był dobrym człowiekiem. Wprawdzie niechętnie, ale pomógł Ci Jezu nieść krzyż. Zrozumiał wreszcie tajemnicę krzyża. Ktoś powiedział mojej mamie, że ten tak zwany "zabieg" jest niebezpieczny, że powinna się dobrze zastanowić nad decyzją. Mama zawahała się w swoim postanowieniu – nie z miłości do mnie, lecz z obawy o siebie. Och mamo! Gdybyś Ty wiedziała, jaką ulgę sprawiło mi twoje dobre, choć egoistyczne myślenie. Niechcący pomogłaś mi, ulżyłaś. Sprawił to cierpiący Jezus… Któryś cierpiał za nas rany…


Stacja VI
Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi


Drobna, niepozorna, ale odważna i miłosierna kobieta podbiegła z czystą chustą i otarła Twoje Jezu Oblicze. Przyniosła Ci na krótko ulgę… Moja mama zwierzyła się przyjaciółce ze swojej tajemnicy. Ona już chciała jej gratulować i życzyć szczęśliwego rozwiązania, gdy dowiedziała się, że ja jednak się nie urodzę. Jej radość zmieniła się w smutek. Próbowała tłumaczyć mojej mamie, chciała mnie jeszcze ratować. Wielką ulgę mi przyniosła. Otarła moją malutką twarzyczkę nieznajoma, szlachetna jak Weronika. Dziękuję Ci za to heroiczna "Weroniko"… Któryś cierpiał za nas rany…


Stacja VII
Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi


Dobra doradczyni mojej mamy odeszła. Na moich malutkich, słabych ramionkach został tylko krzyż, jeszcze cięższy. I choć się rozwijam, rosnę z każdym dniem tak bardzo się zmieniam, nie umiem sobie poradzić z tym krzyżem, który rośnie wraz ze mną. Przytłacza mnie, więc znów upadam.

Jezu pomóż mi dźwignąć się. Ja chcę żyć! Proszę Cię pomóż też mojej mamie… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja VIII
Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty


Wiele jest dobrych kobiet i takich, które płaczą nad losem moim i moich braciszków i siostrzyczek, bezbronnych i niewinnych. Te kobiety płaczące zwykle nic nie robią, aby ten nasz – nienarodzonych dzieci – tragiczny los zmienić. Grzeszą zaniedbaniem, gorszą się, a mogłyby jeszcze pomóc – okazać trochę ciepła, wesprzeć. Moja mama potrzebuje miłości!

Jezu, Ty upomniałeś i pouczyłeś płaczące niewiasty, aby płakały raczej nad sobą, swoimi dziećmi i nad grzechami. A więc płaczące niewiasty na wasz ratunek, na wasz protest, na waszą miłość czekają nienarodzone dzieci… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja IX
Pan Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci


Mój krzyż rośnie do ogromnych rozmiarów, powiększa go świadomość zbliżającej się okrutnej śmierci. Ta myśl powoduje, że już prawie umieram. Przeżywam śmiertelne załamanie…
Jezu, tylko Ty jeden wiesz, co dzieje się w mym sercu. Ty jeden rozu-miesz moje położenie. Ty Boże, dałeś ludziom wolną wolę, a oni wykorzystują ją, nadużywają najświętszego daru Bożego do czynienia zła… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja X
Pan Jezus z szat obnażony


Jestem w pełni rozwoju, wszystko we mnie krzyczy, bo naprawdę chcę żyć! Mamo, gdybyś wiedziała jak bardzo tego pragnę, gdybyś chciała mnie zobaczyć, gdybyś, choć trochę mnie kochała… Umiałabyś poczekać jeszcze i mogłabyś przeżywać niepojętą radość mojego narodzenia. Mamo! Tato! Dlaczego nie chcecie przeżyć moich narodzin?
Jezu, na Ciebie obnażonego patrzyli oprawcy. Dla nas malutkich nawet lekarze mogą stać się mordercami, bo matkom i ojcom zabrakło odwagi… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja XI
Pan Jezus przybity do krzyża


Nadeszła moja ostatnia godzina. Moja mama przyszła do lekarza by mnie zabił. On wziął ostre narzędzie, którym mnie rani wiele razy. Od pierwszego zranienia jeszcze się nie umiera, tylko strasznie się cierpi. Ja się nie skarżę, choć to bardzo boli! Mamo, czy widzisz moją krew? Nie, ty nie chcesz patrzeć na krew. Ostre narzędzie dosięga mnie głęboko rozdziera moje malutkie ciało…
Jezu, w tej męce tylko Ty mnie rozumiesz. Przeżyłeś przybijanie tępymi gwoździami twoich rąk i nóg do krzyża na Golgocie. Dodaj mi siły w moim jakże okrutnym, agonalnym cierpieniu… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja XII
Pan Jezus umiera na krzyżu


Żegnaj moja mamusiu, twoje łono stało się krzyżem, na którym ja umieram. Mimo, że mnie zabijasz, jesteś jednak moją matką. Matką, która nie kocha, która odrzuciła najcenniejszy dar Boży – życie…
Pod krzyżem Chrystusa też stała Matka. Ona kochała, współcierpiała, bo przez krzyż dokonywało się zbawienie świata. Moje cierpienie i śmierć mogą ciebie potępić. Lecz ja się modlę za tych, którzy mnie zabili: "Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią"(Łk 23, 34)… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja XIII
Pan Jezus zdjęty z krzyża


Jezu, Ciebie po zdjęciu z krzyża położono na kolanach Matki. Ona, pa-trząc na Ciebie, na Twoje rany konała w swoim sercu i współzbawiała świat. Moja mama nie chce na mnie patrzeć! Moje ciało porozrywane na kawałki wrzucono do kubła. Matka odczuła ulgę, bo pozbyła się już ciężaru, choć zostało jej brzemię wyrzutów sumienia.
Matko Boża i moja Matko, proszę Cię, weź moje ciało w swoje Niepokalane Ręce. Poskładaj je na Zmartwychwstanie… Któryś cierpiał za nas rany…

Stacja XIV
Pan Jezus złożony do grobu


Matka i najwierniejsi przyjaciele złożyli ciało Twoje Panie Jezu do grobu. Dla mnie grobem jest kubeł na śmieci i odpady. Jest to nasz wspólny grób, bo we mnie zamordowano Ciebie Jezu. Wszak Ty powiedziałeś: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 45)
Jezu, Tyś trzeciego dnia wstał z martwych, jak to zapowiedziałeś: "Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni Go zabiją, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie" (Mt 17, 22-23) Zwycięzco śmierci, w Tobie mam nadzieję…mocną i niezawodną… ZMARTWYCHWSTANIE… Któryś cierpiał za nas rany…


ZAKOŃCZENIE

W dzisiejszym świecie podważana jest tożsamość rodziny, a także pozycja, jaką zajmuje ona w świecie. Ideologiczna agresja, która występuje przeciw rodzinie niszczy jej istotę, a także wartości moralne i duchowe utrudniając jej wypełnienie swoich zadań. Tym samym dąży się do deformacji sumień oraz zatarcia granicy pomiędzy dobrem a złem. Cywilizacja śmierci w coraz większym stopniu opanowuje świat i zagraża człowiekowi. (por. J. Kłys Arena bitwy o życie)
Rodzina jest wspólnotą życia i miłości. Dar życia, który człowiek otrzymał od Stwórcy powinien być postrzegany w ludzkiej świadomości jako wielka wartość i przyjmowany z wielką odpowiedzialnością. Każdy człowiek powinien życia strzec, bronić i kochać je. (K. Majdański bp, Cywilizacja życia)
Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać – oto zadanie, które Bóg powierzył każdemu człowiekowi, powołując go – jako swój żywy obraz – do udziału w Jego panowaniu nad światem… (EV 42)
Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu zapisanemu w sercu każdego człowieka, poznawalnemu przez sam rozum i głoszonemu przez Kościół. (EV 62)

............

odnalezione na www.opoka.org.pl

poniedziałek, 21 marca 2011

Czekanie



Popatrz na psa uwiązanego przed sklepem
o swym panu myśli
i rwie się do niego
na dwóch łapach czeka
pan dla niego podwórzem łąką lasem domem
oczami za nim biegnie
i tęskni ogonem

pocałuj go w łapę
bo uczy jak na Boga czekać


Ks. Jan Twardowski
.........................

źródło fot: www.bezstresowy.pl

czwartek, 17 marca 2011

" Przypadek nie - przypadek "



Druga w nocy. Pora już późna, a ja jeszcze się nie kładę. Jakbym jeszcze miała coś do wykonania, jakby jeszcze czekało na mnie coś ważnego. Nie wiem skąd to wiem, po prostu to czuję. Bez chwili namysłu podchodzę do swojej biblioteczki. Otwieram szafkę. Wyciągam kilka książęk...
Otwieram pierwszą. Czytam. Chwila zadumy...
Otwieram drugą . Znowu czytam. Nie... to nie może być przypadek, że czytam właśnie ten fragment.Przecież, godzinę temu, korzystając z chwili przy karmieniu synka, czytałam Ewangelię z dokładnie takim samym przesłaniem. Jakby Ktoś chciał mi coś przekazać. Jakbym dostała ważny komunikat, który nie mógł czekać do rana...

Właściwie nie wiem dlaczego jestem zaskoczona. Przecież to nie pierwszy raz. Nie pierwszy raz Bóg działa w moim życiu. Nie pierwszy raz mówi do mnie w taki sposób. Dotyka tak wyraźnie.

Pamiętam treść jednej z Homilii, mówiących o tym, że Bóg mówi do nas nieustannie...że tylko trzeba chcieć Go usłyszeć. Przecież Jego Słowo mamy na wyciągnięcie ręki. Usłyszałam wtedy: "Jak mamy zamiar Go usłyszeć , nie sięgając po Pismo Św.? "


Nie mam wątpliwości, że Bóg do nas przemawia. Że wcale nie trzeba być Świętym, aby doświadczyć tej łaski. On stawia na naszej drodze konkretnych ludzi, prowadzi nas do nieprzypadkowych miejsc, robi to w takim, a nie innym czasie. W NASZYM czasie. Daje odpowiedzi na dręczące pytania. Rozwiewa wątpliwości. Wystarczy otworzyc szeroko uszy, oczy, a przede wszystkim swoje serce. Otworzyć się na Boże działanie.
A może po prostu się na nie nie zamykać ... ?

...................
źródło fot. : dobrypasterz.pl

środa, 9 marca 2011

Miłość wg. Ks. Twardowskiego


Za mało - za dużo

Z miłością są zawsze kłopoty.
Nie raz skarżą się, że kochamy kogoś albo za mało, albo za dużo. Nigdy w sam raz. Jednak ten ktoś kochany w sam raz, chce być kochany więcej - i z nowu: albo za mało, albo za dużo.
Kiedyś moja znajoma ubolewała, że ją za mało kochają, Pewnego dnia opowiadała na prawo i lewo o tym,że zgubiła dwieście złotych.Jej narzeczony wyglądał obojętnie przez okno, jakby zobaczył sójkę z niebieskimi piórami i różowym brzuszkiem (oczywiście było to na wsi). Poza tym miała żal do matki o to, że kocha więcej jej siostrę blondynkę, niż ją z czarnymi włosami.

Spotkałem kiedyś znajomego, również niezadowolonego, ale inaczej.Zwierzał mi się, że żona za bardzo go kocha. Codziennie po sto razy pyta, jak się czuje, denerwuje się, że ma zimne nogi, gorące, czerwone ucho, że kaszle jak owca, którą ostrzyżono przez pomyłkę, kiedy było zimno. Poza tym stale radziła mu "dla jego dobra" , żeby jadł owoce przed obiadem, a nie po obiedzie. Stale proponuje mu wątróbkę. Biedak tak zmęczył się tą cierpliwą, wielką miłością, że kiedy już nie mógł wytrzymać, chciał wyskoczyć przez okno. Nawet juz stanął na parapecie, ale poczuł, że było bardzo zimno,i przestrzaszył się, że się przeziębi. Tylko to go uratowało.

Jeden z mędrców uważał, że nieszczęściem jest być kochanym za bardzo, bo zbyt wielka miłość albo się zmęczy, albo nie wytrzyma ciągłego napięcia. Szybko się wyczerpie. Przejdzie w obojętność albo nienawiść. Pęknie jak napięta cięciwa.

Jednego tylko Boga nie kochamy za dużo. Bo nawet jeśli kochamy za dużo - to i tak jeszcze za mało.

Dobrze jednak nie myśleć "za mało" czy "za dużo", ale zastanowić się czy "naprawdę". Kocham pannę Agatę czy "kocham się" w pannie Agacie i przypadkiem nie kocham więcej samego siebie. Kocham ją, bo mnie wychwala, piecze mi placki, przyszywa guziki, przebacza, nawet gdy wstanę lewą nogą, i to za późno. Jeżeli ktoś tak kocha, kochając samego siebie, to na pewno ukochaną kocha za mało, a siebie za dużo.

Mówią, że lekarze dzielą się na trzy kategorie: interniści - wiedzą za dużo,ale pomagają za mało; chirurdzy - niczego nie wiedzą i szybko pomagają ; i ci którzy przeprowadzają sekcje - wiedzą za dużo, ale za późno.

Miłości trzeba się uczyć, żeby nie było za późno.

Ks. Jan Twardowski
"Tylko miłość się liczy"



.......................................

źródło fot. :
http://merlin.pl/Tylko-milosc-sie-liczy_Jan-Twardowski-ks-Jan-Twardowski/browse/product/1,646706.html

poniedziałek, 7 marca 2011

Miłości c.d

Miłość



Miłość jest piękna. Miłość jest trudna. Miłość to najcudowniejsze co może nas spotkać. Bo kiedy kochamy, żyjemy naprawdę. Bez względu na to czy kochamy dziecko, żonę, męża, matkę czy przyjaciela...

Kochać to dawać siebie. Bezinteresownie i mimo wszystko. Darować swój czas, uwagę, troskę, radość, uśmiech. To służyć , ani przez chwilę nie oczekując niczego w zamian.

Kochać to przebaczac. Nawet jeśli ktoś zranił głęboko, a rana wciąż krwawi. Kochać na przekór wszystkiemu... nawet gdy sami nie czujemy się kochani. Gdy nas nie rozumieją, nie akceptują, szydzą, oczerniają. To trudne. Naprawdę trudne. A jednak możliwe, gdy tylko otworzymy swoje serce na działanie Boga. To własnie On i tylko On może nauczyć nas kochać prawdziwie...


..................

W podziękowaniu temu, który uświadomił mi istotę prawdziwej miłości.
Słowa "kochaj w milczeniu jak Jezus"- pozostaną w moim sercu na zawsze. Dziękuję.

źródło fot.: www.sadeczanin.info

poniedziałek, 21 lutego 2011

Mt 5

38 Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! 39 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! 42 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. 43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

wtorek, 15 lutego 2011

Gdybym znów miała wychować swoje dziecko

Diana Loomans



Gdybym znów miała wychować swoje dziecko,
Palcami częściej bym malowała niż wytykała
Rzadziej bym poprawiała błędy, a częściej nasze relacje.
Patrzyłabym na dziecko, a nie na zegarek.
Rządzę wiedzy zamieniłabym na troskę.
Urządzałabym więcej pikników i puszczała więcej latawców.
Przestawałabym udawać poważną i poważnie wzięła się do zabawy.
Częściej biegałabym po polach i patrzyła na gwiazdy.
Częściej bym przytulała, a rzadziej szarpała.
Krytykę zamieniłabym na pochwały.
Zbudowałabym poczucie własnej wartości, a dopiero potem nowy dom.
Mówiłabym mniej o umiłowaniu siły,
A więcej o sile miłości.


.................................


źródło fot.: www. strykowski.net

poniedziałek, 14 lutego 2011

Bo czas mija bezpowrotnie...



Mijają dzień za dniem, tydzień za tygodniem, a ja niezmiennie walczę ze swoimi słabościami. Niektóre z nich są ze mną tak długo, że zaczynam się zastanawiac czy oby po takim czasie nie stały się już nierozerwalną częścią mnie... Mimo to, nie chcę się poddawać. Nawet jeśli dziś coś przychodzi mi z trudem, chcę próbować dalej. Bez pretensji i żalu do siebie i innych, bez złości i robienia sobie wyrzutów, ale z głęboką wiarą w powodzenie, każdego dnia chcę starać się zmieniać swoje życie na lepsze. Być lepszą mamą, córką, żoną, przyjacielem...

W trudny do opisania sposób czuję, że każdy dzień jest na wage złota...że żaden już nigdy nie wróci. Wiem, że nie mogę tracić więcej czasu. Po prostu nie mogę.

.........................................

źródło fot.: www.strykowski.net

niedziela, 13 lutego 2011

Ojciec


Wołałam Cię
I przemówiłeś do mnie
Prosiłam
A Ty przyszedłeś mi z pomocą

Ocierałeś łzy
Koiłeś serce
Szeptałeś,że jesteś ze mną
I że będziesz
W każdym momencie

Jak prawdziwy ojciec


.........................................

źródło fot.: www.strykowski.net

niedziela, 6 lutego 2011

* * *

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś
za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest
za logiczna
za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem,które jest
za nerwowe
za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
za to, że jesteś już odnaleziony i nieodnaleziony jeszcze
że uciekamy od Ciebie do Ciebie
za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko
dzięki Tobie
za to, że to, czego pojąć nie mogę - nie jest nigdy
złudzeniem
za to, że milczysz. Tylko my - oczytani analfabeci
chlapiemy językiem


Ks. Jan Twardowski

czwartek, 3 lutego 2011

Być dobrym...

"Bycie dobrym nie polega na tym,
że nie popełnia się żadnego błędu.
Bycie dobrym polega na posiadaniu woli poprawy."

Św. Jan Bosko

środa, 2 lutego 2011

Przemysław Babiarz jakiego nie znacie


Jakiś czas temu na moim blogu pojawiła się kategoria o nazwie ZNANI-NIEZNANI. Zapraszam Was dziś do przyjrzenia się sylwetce znanego komentatora sportowego - Przemysława Babiarza. "Dziennikarz z łatką ortodoksa opowiada o tym, że wierność zasadom swojej wiary, wbrew pozorom, wcale nie jest dla mocarzy, ale dla ludzi słabych. To niezbędny punkt odniesienia przy podejmowaniu wyborów w świecie, w którym coraz więcej rzeczy jest względnych." To naprawdę wyjątkowa rozmowa. Zapraszam serdecznie. Jeśli chcesz oglądać KLIKNIJ TUTAJ Naprawdę warto.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Modlitwę można wyśpiewać...


Chcę Wam dziś gorąco polecić płytę z fantastyczną muzyką chrześcijańską:) Płyta nosi tytuł WNIEBOWZIĘCI, a znajdziecie na niej utwory w wykonaniu znanych i lubianych polskich artystów (m.in. Mietka Szcześniaka, Moniki Kuszyńskiej, Beaty Bednarz). Osbiście ją uwielbiam! To muzyka ,która wnosi w moje życie radość ( zwłaszcza utwór zamieszczony niżej)ale przede wszystkim , pogodę ducha i niesamowity pokój w sercu. Polecam serdecznie !


Szczęście...


"Jezus daje nam, można powiedzieć, receptę na szczęście. Ludzie współcześni szukają, jak być szczęśliwymi, spełnionymi. Podaje się różne metody i sposoby osiągania tego stanu. Najczęściej w tych sposobach, w centrum jest egoizm człowieka. Ale w tym wszystkim pomija się to, co jest najważniejsze. Mianowicie pomija się fakt i tę prawdę, że tylko kochając i dając, można być naprawdę szczęśliwym.

Tylko wtedy kiedy będę potrafił popatrzeć ponad własne, egoistyczne żądze i pragnienia,i otworzyć się na drugiego człowieka, tylko wtedy tak naprawdę osiągnę prawdziwą wewnętrzną satysfakcję. Osiągnę satysfakcję płynącą od Boga, od Jego błogosławieństwa, które daje prawdziwe szczęście, radość i spełnienie."

("Żyć Ewangelią. Codzienna Ewangelia z rozważaniami.2011"
Fragment komentarza do Ewangelii Mt 5,1-12a )

...........................
źródło fot. : pochylajacsie.blog.onet.pl

Mt 5,1-12a

1 Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. 2 Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: 3 "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 4 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 5 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 6 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 7 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 8 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 9 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 10 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

piątek, 28 stycznia 2011

Dziękuję !


Wdzięczność to jedno z najpiękniejszych uczuć jakie znam. Są dni kiedy pojawia się już w momencie otwarcia oczu... Budzę się i w jednej chwili widzę wszystko co podarował mi Bóg, a moje serce w swojej skrytości krzyczy radośnie "dziękuję !". I choć cały materialny świat, w którym żyje jest mi ogromnie bliski i codziennie, z nieopisaną radością, patrzę na swój dom, ukochane przedmioty, słońce za oknem, rośliny i niezliczoną ilość innych, namacalnych darów Bożych, to jednak najmocniej dziękuję Mu za wszystkich wspaniałych ludzi, których postawił na mojej drodze. Ludzi,z których każdy z osobna, ma swoje miejsce w moim sercu. Rodzina, przyjaciele, znajomi... Myślę o tym jak bardzo są dla mnie ważni. O tym co nas połączyło, o naszych radościach i smutkach, o czasie, którym (mimo że ciągle narzekamy że mamy go za mało) nawzajem się obdarowujemy. Rozmowa w cztery oczy , wirtualne spotkanie w sieci, wspólnie wypita kawa, obejrzany film, zabawa, ciepły sms, życzenia w dniu urodzin... Nic tak nie podnosi na duchu jak świadomość, że nie jest się na tym świecie samym, nawet jeśli czasem tak właśnie się czujemy.

wtorek, 25 stycznia 2011

Obejrzałam. Zachwyciłam się. Polecam !

















Bohater filmu, rezolutny Tomek Łoziński, ma 6 lat. Poznaje świat przemierzając park na hulajnodze. Zatrzymuje się, by wąchać kwiaty, gonić motyle, nakarmić wiewiórkę i łabędzie. Przede wszystkim jednak zatrzymuje się przy stojących wzdłuż parkowych alejek ławkach, na których siedzą stare kobiety i starzy mężczyźni. Rozmawiając z nimi konfrontuje swoją wiedzę z ich doświadczeniami. Dowiaduje się o potrzebie wiary i nieuchronności śmierci, wartości zdrowia, pracy i rodziny, dolegliwościach starości, przyczynach biedy, roli pamięci kolejach ludzkich losów, na które wpływ miewa i historia, i ich własne decyzje. Przekonuje się, że samotność może być przekleństwem, ale i cenioną wartością. Nie chce przyjąć do wiadomości, że los ma wypisany na dłoni. Nie chce pogodzić się z nieuchronnością. Pełen dziecięcych złudzeń jest przekonany, że w życiu wszystko może się przytrafić: można na przykład spotkać małego dinozaura albo starszy pan w okularach może żyć 120, a nawet dużo więcej lat. Przejażdżka Tomka przez park stopniowo zmienia się w symboliczną wędrówkę przez życie. [TVP]

...................................................


Księga

Tajemnicze ludzkie życie.

Po cichu, nikomu nie mówiąc, że już jest, zaczyna się.
Po cichu też, nikogo nie uprzedzając , że oto za chwilę już go nie będzie, gaśnie. Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku, możemy przeczuwać, ale nigdy nie będzie nam dane mieć pewności,  że to już... że to właśnie ten moment...

Bywa, że jest jak stara, gruba księga. Zniszczona upływem czasu nie wygląda już pięknie. Nie zwraca uwagi nowatorską, kolorową okładką, ale jest nieco przykurzona i  jakby trochę zapomniana. Nikt już nie pamięta jak wiele przeszła. Nikt nie zastanawia się co takiego kryje się za jej twardą, zniszczoną obwolutą. Nikt nie spodziewa się też , że jej kruche, pożółknięte kartki, mogą zaskoczyć niezwykłym bogactwem treści.

Nie bójmy się starości. Nie strońmy od starych ksiąg. To właśnie one mogą nauczyć nas więcej niż niejedna, lśniąca nowością książka. To jedne z największych  skarbów jakie mamy... Nie zapominajmy o nich.

....................................................................................

Podyktowane wdzięcznością za niedawno ukończone 100 lat życia mojego dziadka.

źródło fot.: magia-ksiazek.blog.onet.pl

czwartek, 13 stycznia 2011

O tych, którzy przyszli i którzy odeszli...

Życie nieustannie przeplata się ze śmiercią.  

Na świat przychodzą cudowne, maleńkie istotki.
Rodzą się  uszczęśliwiając nas swoja obecnością.
Są delikatne, niewinne, bezbronne.
Ich życie- niczym czysta, niezapisana karta-
zaczyna wypełniać się wg. nikomu nieznanego scenariusza. Tylko On jeden wie, jaką treścią zostanie zapisana. To w Jego rękach spoczywa ich los...

Niemal w tym samym czasie odchodzą wspaniali, wielcy ludzie. Ich życie mogło jeszcze trwać, a jednak odeszli.
Odchodząc, tak naprawdę nie odeszli do końca.
Pozostawili bowiem  trwały ślad w niejednym ludzkim sercu.I choć fizycznie już ich nie ma, w naszej pamięci, na zawsze zapisze się ich szczery uśmiech i dobroć, którą nas w sobie rozkochali ...




wtorek, 4 stycznia 2011

Droga



Za serca rozterki
Smutek z trudem skrywany
Łzy, co wierzyć już nie chciały

Dziękuję Ci Panie

To one
Niby przypadkiem
Właściwą drogę mi wskazały








...............................................................

Poświąteczna ankieta

Zapytajmy sami siebie : Jaki był nasz stosunek do świąt ?
Co w czasie świąt skorzystalismy dla swojej duszy ?
Jaki wysiłek włożyliśmy w przygotowanie świątecznego stołu, a jaki w przygotowanie do świąt samych siebie ( w myśl Świętego Pawła : Przyobleczcie się w nowego człowieka)?
Czy święta przeżywamy, czy przeżuwamy ?
Czy przy śpiewaniu kolęd otwieramy usta, czy także serce ?
Czy - kiedy śpiewamy słowa kolędy: "A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami" - rozumiemy ich relaizm ? Czy czasem nie wydaje się nam, że słowo ciałem się stało i mieszkało poza nami ?
Czy zapalając świeczki na choince, staramy sie o to, aby mieć w sobie ciepło wewnętrzne ?
Czy przy choince naprawdę rozchmurzamy się, czy znowu mamy pretensje do Boga i do całego świata ?
Czy nie zatruwamy Dzieciątka Jezus wirusami swojej nieżyczliwości ? Czy nie ziębimy Go swoim chłodem i nie przygniatamy swoją małością ?
W jakim stopniu radujemy się samym faktem Bożego Narodzenia, a w jakim stopniu myślimy tylko o własnych zgryzotach, smutkach, potrzebach ?
Czy ta gwiazda betlejemska jest dla nas tylko ozdobą choinkową, deklaracją świąteczną, czy drogowskazem, który nam wskazuje drogę do Boga ?
Czy narodziny Boga stały się naszymi narodzinami w Panu Bogu ?

Ks. Jan Twardowski
( " Kilka myśli o Bożym Narodzeniu " )


............................................................

żródło fot. : www.tolle.pl

piątek, 24 grudnia 2010



Kochani,
Życzę Wam błogosławionych
Świąt Bożego Narodzenia.
Niech będzie to czas spędzony z tymi,
których kochacie. Niech wszystko to co nieistotne
przestanie mieć znaczenie,
a to co w życiu naprawdę wartościowe
 na zawsze zawładnie Waszym sercem...





.............................................................

piątek, 17 grudnia 2010

Z podziękowaniem dla Artura :)





"W każde macierzyństwo
wpisany jest heroizm codzienności"


- J.i J.Pulikowscy
("Jak wygrać macierzyństwo")



Radość w oczach

Każdy dzień zaczynam z uczuciem fizycznego wyczerpania. Patrzę w lustro i widzę niewyspaną kobietę. Jednak ta zmęczona twarz ma w sobie coś szczególnego... To niezwykła radośc w oczach . Radość , której źródłem jest szczęśliwe macierzyństwo. Nieważne, że mam podkrążone oczy, a moja cera nie jest tak promienna jak wtedy gdy się wysypiałam. Nieważne, że do wagi sprzed ciąży brakuje mi blisko 10 kg. Nieważne, że z powodu nadmiaru ciała moja garderoba jest aktualnie bardzo ograniczona. Nieważne, że mam mało czasu dla siebie. To wszystko naprawdę jest teraz nieważne. Teraz...bo teraz najważniejsze są one- moje dzieci. To nie znaczy, że moje odbicie w lustrze przestało mieć dla mnie znaczenie...że przestałam dbać o swoją kobiecośc. Nie. To znaczy po prostu tyle, że aktualnie macierzyństwo gra w moim życiu pierwsze skrzypce. I choc ważne jest dla mnie by wyglądać i czuć się dobrze, akceptuję ten etap w moim życiu. To czas, w którym nie ma miejsca na egoizm i lenistwo. Czas, w którym najważniejsza jest miłość...

................................................................................................

źródło fot.:  www.blog.zapytajpolozna.pl

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Pojednanie






" Pojednać się
 z samym sobą
to zgodzić się na swoje życie
oraz przebaczyć sobie popełnione błędy,
wyciągając z nich wnioski na przyszłość "

- Marek Dziewiecki


......................................................
źródło fot.: kuzniki.com.pl

sobota, 11 grudnia 2010




Moje życie zmieniło się nieprawdopodobnie. Więcej obowiązków zdecydowanie przełożyło się na mniejszą ilość czasu dla siebie, w tym na pisanie bloga. Szczerze mówiąc myślałam, że po tak długiej przerwie niewielu z Was już tu zagląda, ale statystyki , które dziś zobaczyłam , bardzo mnie zaskoczyły. Okazuje się, że od pewnego czasu cichutko, ale jednak jesteście:) Dziękuję Wam Kochani , że tak cierpliwie czekacie na mój powrót. Zrobię co w mojej mocy by wrócić tu na dobre. Gorąco Was pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce.

.........................................................................................

ŹRÓDŁO FOT. : WWW.STRYKOWSKI.NET

czwartek, 18 listopada 2010

Pierwsze miejsce

" Jak często Bóg nas, wierzących, doświadcza i próbuje.

Możemy mówic głośno: "Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego", aż się mury trzęsą w kościele, lecz czy potrafimy w trudnych chwilach postawic Boga na pierwszym miejscu ?

Wyobraźmy sobie, że nagle spada na nas coś strasznie nieprzyjemnego, nie chcemy tego i boimy się. Doświadczenie wydaje nam się nonsensowne, absolutnie przeszkadzające nam w naszych planach, w naszych marzeniach. I równie nagle zdajemy sobie sprawę, że to Pan Bóg tego chce. Niech On będzie na pierwszym miejscu, a nie ja ! Wtedy dopiero zdajemy egzamin wiary. Jedna z mistyczek mówiła, że kiedy człowiek zdobywa się na podobny akt wiary, to jego wiara zbawia nawet niewierzących - światło pada na najbardziej ciemne serca.

Wiara nie jest żadnym pokojem ani ciszą, lecz dramatem i ciągłą walką.

Przed nami wiele egzaminów. Zdając je, Boga mamy stawiac na pierwszym miejscu: " Tobie Boże zaufałem, nie zawstydzę się na wieki ! " .


 - Ks. Jan Twardowski   ( " Kilka myśli o wierze, nadziei i miłości." )

.......................................................................................................

źródło fot.:  www.strykowski.net


środa, 17 listopada 2010

Życie cudem jest...



40 długich tygodni wypełnionych na zmianę niepewnością i lękiem, radością i nadzieją,
już za mną. Aż nie chce mi się wierzyc, że minęło już blisko dwa miesiące, odkąd 27 września przyszedł na świat nasz Jaś. A jednak...
Czas płynie szybciej niż myślałam.

Doczekałam się. To naprawdę się stało... Dziś mogę już o sobie powiedziec, że jestem mamą trójki dzieci :) Szczęśliwą mamą. Jeszcze trochę zmęczoną i nie do końca w swoim ciele, ale niesamowicie szczęśliwą.

Choc okres ciąży nie był czasem łatwym, cieszę się że gotowa byłam zaufac by dziś cieszyc się obecnością tej cudownej, małej istotki .


Z głebi serca dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o nas w modlitwie.


DZIĘKUJĘ 







.......................................................... 
źródło fot. : ansatechnologies.com

niedziela, 26 września 2010

Niezwykłe życie O.Pio

Z przyjemnością prezentuję Wam kolejny film , który pozostawił w moim sercu wyjątkowo trwały ślad... Dzięki niemu nie tylko lepiej poznalam niezwykłą postac jaką jest Ojciec Pio , ale jeszcze bardziej otworzyłam swoje serce na działanie Boga w swoim życiu . To film, którym zamierzałam podzielic się już wielokrotnie, ale dopiero dziś udało mi się odnaleźc go w internecie w wersji z polskim lektorem. Poniżej zamieszczam jego 1 częśc, kolejne powinniście odnaleźc bez trudu  na tej samej stronie youtube, na pasku propozycje . Niedziela to idealny czas na to by otworzyc się na tak ważne treści... Pozdrawiam Was ciepło i pozostaję z nadzieją, że po obejrzeniu "PadrePio" zechcecie podzielic się swoimi refleksjami i duchowymi doznaniami jakich doświadczycie podczas jego emisji.


...

wtorek, 21 września 2010

Czekanie... życie z ufnością



Minęło dwa tygodnie, a ja nadal czekam.
Nie wiem jak długo to jeszcze potrwa, ale dla mnie to niewątpliwie kolejna lekcja cierpliwości i  pokory.

Ktoś powiedział mi kiedyś, że Pan daje siłę również w takich chwilach...chwilach gdy pozostaje nam tylko czekanie. Dziś, jeszcze bardziej niż wtedy, rozumiem sens tych prostych słów. Czekanie... niby nic, a jednak potrafi być trudne...

Ale każdy , nawet taki czas,  jest po coś. Każda minuta  podarowana została nam w jakimś celu . Czasem to co zdaje się być pozbawione sensu, ma sens większy niż nam się zdaje. To co wydaje się być stratą , może okazać się najlepszą okazją do budowania . Bo czekanie , choć zwykle kojarzy się z biernością, wcale nie musi nią być.

To ważne by wykorzystać każdą chwilę, dostrzec jej znaczenie i  cieszyć się nią naklepiej jak potrafimy.A to co ma nadjeść, w końcu przyjdzie. Zwykle w najmniej oczekiwanym momencie, ale jak się okazuje, często najlepszym z możliwych.

.....................................
źródło fot. : www.strykowski.net




poniedziałek, 6 września 2010

Przychodzimy i odchodzimy, a świat pozostaje...




Chroniona od dwóch dni ,
dowiedziałam się dziś o śmierci mojej babci.
I choc wydawałoby się,
że na odejście człowieka chorego
powinniśmy byc bardziej przygotowani,
to jednak  nie sposób pozbyc się
dławiącego  uczucia żalu i smutku,
że ten nieodwołalny moment rozstania musiał już nadejśc.


To smutne, że kiedy jedno ludzkie życie niebawem ma się narodzic,
inne musi zgasnąc...

.............................................................
źródło fot. : www.strykowski.net



sobota, 4 września 2010



"Dusza żywi się tym,
z czego się cieszy."

- św. Augustyn
 (Aureliusz Augustyn z Hippony)






......................................................................

źródło fot. :

wtorek, 31 sierpnia 2010

Rozmowa o Ewangelii. Wywiad z Krzysztofem Kolbergerem

Czy pamięta Pan swoje pierwsze spotkanie z Biblią?

Krzysztof Kolberger: – Musiało być to w pierwszych latach szkoły podstawowej, może nawet wcześniej. Chodziłem do kościoła, słuchałem w czasie Mszy czytania Pisma, natomiast z Biblią w całości nie miałem kontaktu. Kolejnym krokiem była, co może zabrzmi paradoksalnie, moja wakacyjna wizyta w Dąbkach, gdzie uczestniczyłem we Mszy celebrowanej przez księdza Malińskiego. To było dwadzieścia parę lat temu. Ta Msza do dziś brzmi mi w uszach. I nie wspomnę nawet, że ks. Maliński śpiewał wtedy Okudżawę, ale zaczął tamtą Mszę od wezwania: “nie marnujcie czasu!”. Po kolejnym fragmencie Mszy znowu pojawiło się takie “nachalne” wezwanie: “nie marnujcie czasu!”. To mi tak zapadło, że do dziś sobie to powtarzam: “Nie marnujmy czasu! Nie marnuj czasu!”.


A po Mszy, w czasie spotkania, dostałem od niego książeczkę “Modlitwa na codzień”, gdzie poza jego fantastycznymi rozważaniami są przypisane fragmenty Ewangelii na każdy dzień. I to dla mnie stało się przez pewien czas rzeczywiście codziennym kontaktem ze Słowem Bożym. I nie ukrywam, że ta książeczka towarzyszy mi codziennie we wszystkich podróżach. Tam gdzie jestem, jest i ona.


Czym jest dla Pana osobiście Ewangelia?


- Myślę, że w różnych okresach była czym innym. W trudnych okresach była ratunkiem, gdzie szukałem pewnych odpowiedzi i wzorców postępowania. Oczywiście każdy człowiek ma okresy w życiu, gdzie trochę się oddala od Boga, potem zbliża; dla mnie akurat najważniejsze jest to jak człowiek postępuje w stosunku do ludzi, na ile ten ideał, do którego powinniśmy dążyć, jest zmieniany w konkretne zachowanie tu na ziemi. To co dalej będzie, to Bóg jeden wie.
  
Czy trudno jest panu, jako aktorowi, interpretować Biblię ?

-Wszystko zależy od nastawienia do tekstu i czego się człowiek po nim spodziewa, czego oczekuje. Ja jako aktor, czytając na głos przed audytorium w kościele czy choćby przez mikrofon dla słuchających potem z taśmy, muszę ten tekst potraktować jak zawodowiec. To znaczy, że mam do przekazania pewną opowieść, historię z dialogami.

Trudność polega na tym, że nie grając Chrystusa, bo trudno jest Go grać, trzeba stworzyć pewną atmosferę, dynamikę i akcję, która się rozgrywała. Ewangelia była najczęściej pisana mowa uwznioślona i ten charakter trzeba zachować. Nie zwalnia to oczywiście aktora z obowiązku przekazania pewnej ciekawej historii.


Kiedy czytałem w kościołach dzieje Abrahama (Księgę Rodzaju – przyp. redakcji), musiałem tak to zrobić, żeby przez dwie godziny utrzymać słuchaczy w napięciu. Oczywiście tekst był przedzielany muzyką, nie mniej jednak były to bardzo długie fragmenty a moim obowiązkiem – bo inaczej bym przegrał jako aktor – było zainteresować widza, wciągnąć go “w akcję”.


Musimy pamiętać, że tekst biblijny to również porywająca historia, niezależnie od wydźwięku i od powodów, dla których to powstało i dla których jest to przez tysiąclecia czytane. Przede wszystkim trzeba zainteresować słuchającego.

Powołanie aktora więc to nie tylko interpretacja i gra?


- Kiedyś napisała do mnie bardzo chora dziewczyna, która słuchała wierszy czytanych przeze mnie w audycji “Lato z Radiem”. W tym liście znalazło się takie zdanie: “Dziękuję Panu, że chociaż przez parę minut w ciągu dnia mogę zapomnieć o swoim nieszczęściu i przenosić się w inne, lepsze rejony naszego życia”. Do dziś to zdanie pamiętam, mimo że minęło prawie 25 lat. Nawet sobie to zdanie wziąłem jako motto uprawiania swojego zawodu.


Wiara, chrześcijanstwo a w tym i księża robią to jeszcze inaczej, próbując utwierdzić ludzi, że będą mogli przenieść się w inne życie po śmierci. My to robimy za życia na ziemi, przenosząc ludzi w inne, lepsze rejony.

 
Czasami spotykamy sie z zarzutem, że Biblia jest nudna…
 
- Myślę, że nie sięga się po to dzieło, również literackie, żeby docenić jego wartości. Raczej szuka się tam tego, czego ja szukam tak na codzień w książeczce księdza Malińskiego: pewnego przykładu, jakiegoś wzoru życia i zachowań.

 Dogłębna lektura Ewangelii ukazuje nam często odmienny wizerunek Jezusa od tego, który często mamy w sobie.


- To prawda. Miałem taką refleksję pierwszego wieczoru, kiedy nagrywaliśmy Ewangelię według św. Łukasza. Nawet zażartowałem, że Jezus jest tam ukazany jako taka całkiem zdecydowana postać. W tym czytaniu wyszło, że wcale nie jest taki spokojny, ale potrafi “pogrozić palcem” i krzyknąć. Interpretacja była oczywiście współczesna, ale ta Jego Świętość była zupełnie inna niż potocznie się uważa. Ludzie myślą, że święty to taki spokojny, cicho się modlący. Ja czasem wolę świętych, którzy potrafią gdy trzeba i rózgi użyć.


Jak czuje się Pan w roli świętego Łukasza, opowiadając słuchaczom tę niezwykłą historię, która od wieków przemienia serca czytających?


- Mówiąc poważnie, gdybym naprawdę grał świętego Łukasza, musiałbym się zastanawiać jak powinien on przemawiać. Chyba, że przyjmiemy, iż Łukasz mówi w tym przypadku moim głosem, moim sposobem artykułowania, moim sposobem wymawiania słów, moją intonacją i moim budowaniem formy w mówieniu. Przygotowując się do tego nagrania nie wiedziałem do końca, jak to będę czytał, w innym przypadku wymagałoby to po prostu tylu prób co zwykle w teatrze. Natomiast tu było pewnego rodzaju uleganie chwili czy nawet słuchanie Ducha Świętego.


Rola słowa jest ogromna.


- Tak. Dokładnie to miałem na myśli, gdy mówiłem o zawodzie aktora, o naszym przekazywaniu tego promienia gdzieś tam z góry płynącego. Słowo, niezależnie czy jest ujęte w przypowieść, czy poezję, nawet niekoniecznie mówiące konkretnie o Bogu i Chrystusie; ale przecież gdy wierzy się, że wszystko jest stworzone przez Boga, to mówienie o kwiecie, o trawie, o kocie, o miłości jest w jakiś sposób też spłacaniem długu Stwórcy.


I Słowo niesie więcej niż tylko to, co znaczy…


- Dokładnie. Na tym polega tajemnica poezji, że mamy trzy słowa a te trzy słowa napisane przez wybitnego poetę czy poetkę potrafią wytworzyć wszechświat. To zresztą próbuję przekazać studentom. Myśle, że przez kilka tygodni mi się udało z tą grupą, z którą zresztą po raz pierwszy w życiu pracuję nad wierszem.


Mówimy to o przestrzeni, jakiej człowiek potrzebuje dla siebie. Przestrzeni, w której zatrzymuję się i pochylam nad słowem.


- Przestrzeni i czasu. To przede wszystkim wymaga skupienia. Ja nie ukrywam, że nie każda Msza i nie każdy ksiądz Mszę odprawiający mi odpowiada i nie na każdej Mszy lubię być. Oczywiście mam swoich kapłanów, których słowo i sposób mówienia przyciąga mnie. Już nie wspominam o Papieżu, który przecież sam był aktorem, a na pewno recytatorem. Ja nie ukrywam, że również od niego się uczyłem mówić, a szczególnie mówić wobec tłumów na dużej przestrzeni. Ale uczyłem się od niego też wiary w moc słowa.

Rozmawiał: Jacek Dudzic
Zdjęcia: Grzegorz Misiewicz
..................................................

 Rozmowa miała miejsce w styczniu 2002 roku, w kawiarence dużego warszawskiego studia filmowego, w przerwie pomiędzy nagraniami.

..................................................