poniedziałek, 17 marca 2014

"wszystko ma swój czas"

Jak pisałam w jednym z wcześniejszych wpisów - "wszystko ma swój czas". Nadszedł czas i dla mnie... Zapraszam na mojego nowego bloga i na nową odsłonę siebie. Nadal z tymi samymi wartościami, ale nieco inaczej. Bo życie się zmienia...a my razem z nim. Dziękuję za te kilka , ważnych lat doświadczeń. W nowym miejscu będę pisać nieco z innej perspektywy, ale nadal o tym co w życiu najważniejsze. Zapraszam :) http://edytachrominska.blogspot.com/

piątek, 14 lutego 2014

Życie - doświadczeń układanka.

W ostatnich miesiącach doświadczyłam wiele z tego co ludzkie. Odejścia i powrotu. Smutku i radości. Rozczarowania i wdzięczności. Bólu i przyjemności. Bezradności i wiary w sprawiedliwość. W układance mojego życia nie zabrakło żadnych puzzli .Jak zwykle wszystko do siebie pasowało. Oczywiście we właściwym czasie. Nie od raz wiedziałam dlaczego, jak, ani po co ... Czasami w ogóle nie widziałam dlaczego , nie rozumiałam po co , ale mimo wszystko czułam , że właśnie tak trzeba. Czułam JAK chcę coś zrobić i postanowiłam pójść za tym głosem. Odważnie , tak jak podpowiadało mi serce. Wiedziałam, że dam radę bo w tym sercu był i nadal jest On. Było różnie , ale nie przestałam Mu ufać...ani na chwilę.

sobota, 18 stycznia 2014

Rak jest taki ograniczony...
Nie może okaleczyć miłości
Nie może rozwiać nadziei
Nie może naruszyć wiary
Nie może strawić pokoju
Nie może zniszczyć ufności

Rak jest taki ograniczony
Ni może odebrać wspomnień
Nie może uciszyć odwagi
Nie może zawładnąć duszą
Nie może skrócić życia wiecznego
Nie może skrępować ducha

Autor nieznany

wtorek, 24 grudnia 2013

Świątecznie...

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia !

Niech na te nadchodzące świąteczne dni , jak również na Nowy Rok 2014 oraz całe nasze życie naszym drogowskazem będzie MIŁOŚĆ .

"Śpieszmy się kochać ludzi... "

piątek, 29 listopada 2013

Bóg Cudów

Nigdy nie miałam wątpliwości, że istnieje . Choć w przeszłości odchodziłam od Niego wiele razy, nigdy dlatego, że przestawałam wierzyć. Zawsze był dla mnie Bogiem Cudów. Jest nim do dziś. Odkąd zauważyłam Jego działanie we własnym życiu, czymś naturalnym stało się mówienie o Nim. Od kilku lat nie wystarczy mi, że sama wierzę. Pragnę dzielić się Nim z innymi. Po prostu. Nawet jeśli ktoś tego nie rozumie.

Dla tych , który wierzą , jak i dla wszystkich wątpiących, mam dziś wyjątkowy film. Moim zdaniem przepiękny.Polecam.

niedziela, 29 września 2013

CZAS

Dawno mnie tu nie było. Nie dlatego, że nie miałam się czym dzielić... Tego mam aż zanadto i naprawdę często mi żal, że fizycznie nie jestem w stanie zrobić wszystkiego czego pragnie serce. Życie każe nam czasem wybierać. Coś na chwilę odsunąć... skupić się na czymś innym... po to by we właściwym czasie znowu powrócić... Kto wie, może nawet ze zdwojoną siłą . Nie wiem tego na pewno, ale na pewno wracam dziś z nowymi doświadczeniami, przemyśleniami i z nieco innym spojrzeniem na siebie i otaczający świat. Gdy patrzę na wszystko co wydarzyło się w moim prywatnym i zawodowym życiu w ciągu ostatnich miesięcy, tak właśnie czuję. Nie można zrobić wszystkiego w jednym czasie. Bo jak mówi Pismo Św. wszystko ma swój czas...

Wszystko zależne jest od czasu, ostatecznie od Boga

1 Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
2 Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
3 czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
4 czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
6 czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
7 czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
8 czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
9 Cóż przyjdzie pracującemu
z trudu, jaki sobie zadaje?
10 Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,
by się nią trudzili.
11 Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,
dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata,
tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł,
jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
12 Poznałem, że dla niego nic lepszego,
niż cieszyć się i o to dbać,
by szczęścia zaznać w swym życiu.
13 Bo też, że człowiek je i pije,
i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie -
to wszystko dar Boży.
14 Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg,
na wieki będzie trwało:
do tego nic dodać nie można
ani od tego coś odjąć.
A Bóg tak działa, by się Go [ludzie] bali.
15 To, co jest, już było,
a to, co ma być kiedyś, już jest;
Bóg przywraca to, co przeminęło.
16 I dalej widziałem pod słońcem:
w miejscu sądu - niegodziwość,
w miejscu sprawiedliwości - nieprawość.
17 Powiedziałem sobie:
Zarówno sprawiedliwego jak i bezbożnego
będzie sądził Bóg:
na każdą bowiem sprawę i na każdy czyn
jest czas wyznaczony.

(Koh3)


piątek, 19 lipca 2013

Do samego siebie

Żebym pisząc wiersze nie wzywał Imienia Pana Boga
nadaremno
nie tłumaczył Biblii na nie-Bilblię
nie przychodził w wilczej skórze wtajemniczonych
nie polował na piekne słowa jak na płochliwe zające
wciągające w puste pole
lub na karasie w tataraku
nie udowadniał - to znaczy nie zamęczał
nie był zbyt pewny
(przecież nawet biała kawa nie jest biała)
nie sadzał sumienia jak spoconej babci na miękkim
fotelu
żebym nie patrzył w nie jak w okrucieństwo pamięci
nie odkładał milczenia na jutro
nie kochał miłością mniejszą od miłości
nie uprawiał zdenerwowanej teologii
nie pocieszał bólu
a nade wszystko żebym nie chował twarzy do rękawa
nie zamykał się w budce poezji-
kiedy trzeba mówić najprościej o Matce Najświętszej
o cierpliwości sakramentów dłuższej niż życie
o ciepłym pomruku schodów po których niosą nadzieję
chorym-
o śniegu który padając na ręce - uczy chyba rozdawania
o Jezusie który nieraz tak wygląda między nami
jakby chodził od nie swoich do obcych

Jan Twardowski

piątek, 12 lipca 2013

Uwierzyć w cud

Minęło dwa miesiące odkąd postanowiłam zawiesić pisanie bloga w dotychczasowej formie. Jak dotąd nie udało mi się jednak wygospodarować wystarczczającej ilości czasu by zmiany ,do których się przymierzałam, ostatecznie wcielić w życie. Tak się złożyło, że dziś wydarzyło się coś czym bardzo zapragnęłam się z Wami podzielić...coś co sprawiło, że zrozumiałam, że nie forma jest w tym blogu najważniejsza...ale treść, która tak naprawdę jest jego istotą. Dlatego jeśli przyjdzie odpowiedni moment, zmienię to co uznam za słuszne i warte zmiany, a póki co pragnę na nowo dzielic sie z Wami swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i tym co dla mnie ważne, ufając, że na wszystko przyjdzie właściwy czas.

To co chciałabym Wam dziś pzrekazać, nie należy do tematów łatwych ,lekkich ani przyjemnych. To bardzo trudny i dla wielu osób bolesny temat. Bolesny również dla mnie. Są jednak takie momenty w moim życiu, kiedy czuję, że mimo wszystko chcę o czymś powiedzieć...mimo wszystko chcę zwrócić na coś uwagę... bo choć jest to trudne to przede wszystkim jest niezwykle ważne.

Takim tematem jest dla mnie LUDZKIE ŻYCIE.

To przerażające, że w dzisiejszych czasach to co dla jednych jest ochroną życia przez innych postrzegane jest zupełnie odwrotnie... Przerażające i smutne jest, że podczas gdy tak wiele kobiet nie może mieć własnych dzieci lub traci je, codziennie w imię wolności uśmierca się tysiące ludzkich istnień. Osobiście uważam, że życie jest darem i nie można go odbierać nikomu. Raz podarowane jest nim od początku...od chwili poczęcia. Każdy z nas był kiedyś zarodkiem , embrionem, płodem...jakich słów byśmy nie użyli, od początku byliśmy życiem. Kiedy komórka jajowa połączy się plemnikiem od razu wiadomo co z tego połączenia powstanie. Nie bedzie to szafa, piłka ani inna rzecz...Nikt nie ma wątpliwości, że będzie to CZŁOWIEK. Życie. Dar i wielki cud.

Dlaczego więc nie szanujemy życia ??? Dlaczego zabijamy maleńkie bezbronne istoty ??? Dlaczego jeśli kobieta traci ciążę w początkowym jej stadium , nie traktuje się jej jakby straciła najukochańsze dziecko ? Dlaczego bagatelizujemy tak bardzo ważną kwestię jaką jest godne przeżycie śmierci własnego dziecka ? Tak wiele wspomnień we mnie dziś odżyło... Tak wiele pytań rodzi się w moim sercu gdy myślę o tym wszystkim...

A wszystko zaczęło się jakąś godzine temu...kiedy po otwarciu komputera natkęłam się w internecie na poniższy wpis...

http://www.fronda.pl/a/niesamowita-historia-nasz-19-tygodniowy-syn-zyl-tylko-kilka-minut-po-urodzeniu-ale-poruszyl-tysiace-istnien,29273.html

A następnie otworzyłam tę strone...

http://www.lifesitenews.com/news/our-son-lived-only-minutes-after-birth-but-has-touched-thousands

Wiem, że poruszyłam bardzo trudny temat, ale czuję że jest to temat ważny dlatego zdecydowałam sie mimo wszystko to zrobić. Oglądając te zdjęcia płakałam. To takie smutne i piekne zarazem...

Żałuję, że nie dane było mi zobaczyć moich nienarodzonych dzieci i godnie móc ich pożegnać. Równo rok temu zmagałam się nie tylko z bólem po ich stracie, ale także z wielką bezradnością wlacząc o to by ktoś w ogóle uznał je za dzieci... Dziś niespodziewanie wpadam w sieci na ten artykuł.

Tym trudnym wpisem wracam do Was Kochani. Będę pisać znowu. Tak długo jak tylko będe miała coś ważnego do przekazania...

Pozdrawiam Was ciepło
Edyta

niedziela, 5 maja 2013

Wyszłam na chwilę... zaraz wracam ;)

Niewątpliwie należę do ludzi, którzy lubią się od czasu do czasu zatrzymać. Potrzebuję przemyśleć co wydarzyło się w moim życiu, przeanalizować pewne sytuacje, zastanowić się nad nimi, wyciągnąć wnioski. Potrzebuję również rozważyć czego tak naprawdę chcę, na czym w danym momencie życia mi zależy i dokąd, w związku z tym, zmierzam. To bardzo ważne dla mnie móc co jakiś czas,w ciszy i samotności,zweryfikować czy rzeczywiście moje pragnienia są spójne z tym co tak naprawdę w życiu robię i na co w rzeczywistości poświęcam swój czas.

Nie zawsze moje przemyślenia napawają mnie dumą. Nie zawsze jestem szczęśliwa z dokonanych wyborów. Nie zawsze też wiem, co konkretnie powinnam zmienić , a nawet jeśli już wiem, nie zawsze przychodzi mi to z łatwością. Ba ! Uczciwie mogę powiedzieć, że nigdy nie przychodzi mi to lekko ;)

Aktualnie mam całą listę swoich osobistych marzeń i zmian, jakie powinnam poczynić w swoim życiu by mieć szansę się do nich przybliżyć. Wiem, że nie zrobie wszystkiego naraz, bo wiele z nich wymaga czasu i dużo wysiłku. Najważniejsze jednak to podjąć świadomoą decyzję i uczynić pierwszy krok, a to jak sądzę, mam już za sobą.

Jedną z moich decyzji jest m.in. zaprzestanie pisania bloga w jego aktualnej wersji. Być może będzie to tylko zmiana symboliczna , wynikająca z potrzeby zamknięcia pewnego etapu w moim życiu, podkreślenia go grubą kreską by móc zacząć coś na nowo... Zapewne tak. Od jakiegoś czasu jednak czuję tę potrzebę i czuję też , że to właściwy moment na taką zmianę. Dlatego dziękując wszystkim stałym czytelnikom tego bloga za obecność i łącznie ponad 66 tysięcy wyświelteń ( niesamowite jest to naprawdę...) pragnę zaprosić Was już wkrótce na nową jego odsłonę. Ufam, że nadal będziecie chętnie do mnie zaglądać:)

Pozdrawiam wszystkich ciepło i do usłyszenia już wkróte !

niedziela, 21 kwietnia 2013

Niepewność

Z dnia na dzień coraz częściej obserwuję, jak bardzo to nasze ziemskie życie, w jednej chwili może sie zmienić. Jak to co wydawało się trwałe i niezniszczalne, nagle może zacząć się rozsypywać. Jak zupełnie niespodziewanie można stracić poczucie bezpieczeństwa, które nagle ustępuje miejsca niepewności. Niepewności o to co ważne... o szczęśliwe, spokojne jutro. Czyż nie zdarzyło nam się choć raz poczuć się panami swojego losu ? Czyż nie doznawaliśmy uczucia pychy i przesadnej pewności siebie ? Pczucia, że mogę wszystko, bo jestem wystarczająco silny... ? Wiem, że w dzisiejszym świecie nie trudno o takie myślenie. Co jakiś czas robię sobie porządny rachunek sumienia, pytając czy oby czasem za bardzo się nie zapędziłam ? Czy nie za bardzo pokładam wiarę tylko w sobie ? Czy pamiętam, że to Bóg jest Panem mego życia, a ja jestem narzędziem w Jego rękach ? Czy cały czas wierzę, że tylko z Nim wszystko jest możliwe... ? Niech Pan nad nami czuwa byśmy nigdy nie zapomnieli , że to własnie On stoi ponad wszytskim...i to zawsze On ma ostatnie zdanie. Ja już wiem, że życie jest bardziej kruche i niepewne niż nam się wszystkim zdaje...

Muzycznie...

niedziela, 31 marca 2013

Wesołego Alleluja !!!



Po ludzku patrząc na czas Wielkiego Postu oraz moje tegoroczne święta, daleko im do ideału. Nic nie wyszło tak jak chciałam. Wszystko się waliło. Jedno za drugim. Od początku do końca, zdawało się, nic nie było takie jakie być powinno. I kiedy już nie mogłam wytrzymać z tego żalu, ktoś uświadomił mi ,że mimo wszystko przeżyłam duchowo ten wyjątkowy czas. Przeżyłam go bardzo, choć nie tak jak to sobie zaplanowałam. Gdyby nie ta rozmowa, nie spojrzałabym na swoje życie w taki sposób. Męczyło by mnie poczucie winy , żal i przekonanie, że zawaliłam coś bardzo ważnego.

Z całego serca dziękuję Ci Panie, że przypomniałeś mi iż istota Wielkiej Nocy to przede wszystkim " totalna niemoc człowieka w obliczu totalnej miłości Boga ". Boga, który jest Najsilniejszy i który dzieli się z nami miłością.

Tak bardzo się cieszę, że doczekałam Zmartwychwstania :) Moje serce raduje się, bo własnie tej nocy życie wygrało ze śmiercią ! Pan daje nam nadzieję :) Obdarowuje nas wiarą , nadzieja i miłością i chwała mu za to !

Kochani, zarówno sobie jak i Wam z całego serca życzę na te święta i nie tylko, abyśmy nigdy się nie poddawali...nawet gdy jest bardzo trudno i po ludzku nie znajdujemy wyjścia z sytuacji. Pamiętajmy, że z Nim wszystko jest możliwe :) Bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem...

Wesołego Alleluja !!!

poniedziałek, 18 marca 2013

Gdy życie nas przerasta...

Są sytuacje , które czasem zdają się nas przerastać. Jedną taką mam właśnie za sobą. Było naprawdę trudno. Mimo to dałam radę. Mogłam się poddać, gdy inni prawie już to zrobili. Mogłam stracić wiarę w sens tego co przez lata było dla mnie ważne. Ale nie zrobiłam tego... Nie dlatego , że jestem wspaniała. Nie dlatego, że wszystko mogę. Choć bardzo wierzę w to , że dostałam od Boga coś co po ludzku nazywane jest potencjałem. Ja nazywam to jednym z talentów .Ale to nie w nim upatruję przyczynę swoich osiągnięć. To nie on stoi za moimi sukcesami. Zarówno teraz jak i wiele razy w przeszłości dałam radę bo wspaniały jest Ten, który mnie wspiera we wszystkim co robię. To On nie pozwala mi odwrócić się od tych, którzy odwracają się ode mnie. Nie pozwala zamknąć drzwi, które ktoś inny dawno by zamknął. Nie pozwala usiąść i płakać gdy inni załamują ręce. To On dodaje mi odwagi by działać, nawet jeśli obok nie ma nikogo na kim mogłabym się wesprzeć...On jest zawsze. Kiedy przychodzą nerwy i próbuje wkraść się strach, On szepcze mi do ucha: MOŻESZ BYĆ SPOKOJNA. A ja chcę spokoju i potrzebuję go teraz bardzo. Jak dobrze, że wiem gdzie go szukać :)

czwartek, 14 marca 2013

Niezwykły człowiek, który zawierzył Bogu :)

Jeśli nie wierzysz w swoje możliwości... jeśli myślisz, że jest Ci w życiu trudno... jeśli wydaje Ci się, że istnieją ograniczenia których nie jesteś w stanie pokonać... jeśli brakuje Ci motywacji by wstać i ruszyć z miejsca... by podążać w stronę swoich marzeń... CZŁOWIEK NIEZWYKŁY... Nick Vujicic !