wtorek, 27 lipca 2010





"Pamiętaj,
że nauczyć się czegoś,
ale tego nie robić, to tak,
jakby się wcale
tego nie nauczyć.
Wiedzieć coś,
ale nie wprowadzić
wiedzy w czyn, to tak,
jakby wcale nie wiedzieć."

- Stephen R. Covey


autor fot.:  http://www.sxc.hu/



Za szybko

Za szybko chcesz wiedzieć wszystko
już masz pretensję
do samego Boga że odłożył słuchawkę-
do własnego Anioła Stróża że nietypowy
nie biały ale serdecznie rudy-
podsłuchuje spojrzenia
podobno na dwóch etatach
ponieważ fruwa- omija pytania
(a wszędzie tyle pyskatego cierpienia)
za prędko chcesz żeby wszystko było tak proste
jak seter irlandzki
ze świętym Franciszkiem w brązowych oczach
gdy łeb zwężony położy na kolanach
ofiarując ogon-
wypróbowany przyrząd do powitań i pożegnań

Tymczasem spada ciemność jak pilśniowy kapelusz
obłazi nas chude milczenie
wiedza wydaje się lizaniem
choć zawsze większa od odpowiedzi
skomli chłód zrozumienia
wszystko żeby nie widzieć jeszcze a już wierzyć


- Ks. Jan Twardowski
źródło fot. : www.strykowski.net

poniedziałek, 26 lipca 2010












To co pozostało...





Fotografie sprzed miesięcy... lat...
a wciąż jak żywe
Sms zapisany...
bo ważny się zdawał
Uśmiech, spojrzenie... 
tak odległe, a jakby wczorajsze
Słowa niegdyś wypowiedziane ...
jak echo powracające
Cisza męcząca ...
co znowu zły czas sobie wybrała
I pytania...
na które tylko Ty znasz odpowiedź Panie







źródło fot.: www.strykowski.net

sobota, 24 lipca 2010


"Nadmierna ruchliwość
zabrała dzisiejszemu człowiekowi
możliwość refleksji nad samym sobą.
Nie stać go na to, aby zastanowić się,
czy jest jeszcze pewien samego siebie,
czy jeszcze sobą kieruje,
czy też może stał się już
tylko pewnego rodzaju automatem."


- bł. Jerzy Popiełuszko


piątek, 23 lipca 2010





PRZETRWANIE


Uczeń codziennie zadawał wciąż to samo pytanie:

- Jak mogę znaleźć Boga?
- Poprzez pragnienie.
- Ależ, czy nie pragnę Boga z całego mego serca? Dlaczego więc dotychczas Go nie znalazłem?


źródło fot.: www.strykowski.net

Pewnego dnia Mistrz kąpał się ze swoimi uczniami w rzece. Chwycił go za głowę, i tak długo trzymał pod wodą, że w końcu biedak zaczął szamotać się rozpaczliwie, by się uwolnić.                                              

Następnego dnia Mistrz sam zaczął rozmowę.
- Dlaczego tak się rzucałeś, kiedy trzymałem cię pod wodą?
- Dlatego, że rozpaczliwie szukałem powietrza.
- Kiedy otrzymasz łaskę szukania Boga tak jak wczoraj szukałeś powietrza - będzie to znak, że Go znalazłeś.


- Anthony de Mello " Minuta mądrości'

środa, 21 lipca 2010


...

Życie - cud nad cudami...

Gdy spoglądam na dwójkę swoich dorastających dzieci, nie mogę uwierzyc, że  jeszcze kilka lat temu nie było ich na świecie...  Trudno mi uwierzyc, że każde z nich, zanim wzięłam je w swoje ręce , komóreczka po komóreczce zostało utkane w moim słabym, ludzkim ciele... Nie znajduję słów by wyrazic Bogu swą wdzięcznośc za ten wspaniały dar.
Dziś wczuwam się w rytm życia  swojego 8-miesięcznego maleństwa i z nieopisaną tęsknotą odliczam dni do czasu gdy po raz pierwszy wtulę je w swoje ramiona. Jeszcze niedawno, w ogóle go nie było... Jeszcze niedawno swoim wyglądem nie przypominało człowieka...
Dziś nie mam wątpliwości, że jest.
Czuję każdy jego ruch...

I choc nie mam pewności jakie będzie, jedno wiem na pewno - to owoc prawdziwej miłości . I właśnie tę miłośc pragnę przybliżac mu każdego dnia.

Oczywiście mam swoje lęki i obawy... jak każda matka, która pragnie dla swoich dzieci wszystkiego co najlepsze. Ale czy tak naprawdę istnieje ktoś wolny od obaw... ? Czy ktoś wie jak jego życie będzie wyglądało  jutro, pojutrze,  za kilka tygodni... lat... ?


Tylko głupiec nigdy się nie lęka i wierzy, że wszystko zależy tylko od niego.
Życie to jeden wielki znak zapytania, a my niczego nie możemy byc pewni  do końca.
Tylko jeden Bóg wie co jeszcze przed nami...

Wiem, że niełatwo będzie byc mamą trzech pociech i że nie zawsze będzie łatwo odpowiedziec miłością na każde ich pragnienie. Wiem, że poza chwilami przepełnionymi radością i uśmiechem, będą też łzy i momenty zwątpienia. Mam świadomośc że nie ominą mnie trudności... mimo to chcę dotknąc tej rzeczywistości. Chcę bo mimo niepewności wpisanej w życie jest jeszcze nadzieja, którą jest ON.  To dzieki obecności Boga w moim życiu ufam, że dam radę... że nie poddam sie gdy dopadnie mnie zmęczenie, frustracja czy poczucie bezsilności .

Bez Niego i bez moich najbliższych, niej nic nie byłoby takie samo... Żadne uciechy życia, ani najwspanialsze  osiągnięcia nie cieszyłby mnie  gdybym zdobyła je kosztem tego co dla mnie najważniejsze...gdybym wyrzekła się ich dla chwilowej sławy i związanej z nią, równie chwilowej, przyjemności. Może gdybym kiedyś już tego nie zasmakowała , dziś nie byłoby to dla mnie tak oczywiste... ? Zapewne tak. Musiałam  popełnic sporo błędów by pewne rzeczy zrozumiec , przyjąc i z odwagą podjąc to wyzwanie by w swoim życiu zacząc podążac mniej uczęszczaną drogą. Dziś wiem, że te rzadziej uczęszczane drogi wcale nie muszą byc gorsze...wręcz przeciwnie, okazuje się że mogą byc źródłem niezwykłych doświadczeń i nowego spojrzenia na otaczający nas świat.

sobota, 10 lipca 2010

Św. Rita raz jeszcze...

Historia świętej Rity / Rita da Cascia (2004) napisyMoi Drodzy,
Dzięki uprzejmości jednej ze stałych czytelniczek mojego bloga,
moge zamieścic dla Was Historię Św. Rity w polskiej wersji językowej, do obejrzenia w internecie:)

Pani Alu... serdecznie dziękuję !
A Wam Kochani życzę miłego oglądania:)
Film jest naprawdę przepiękny...
Wystarczy kliknąc na zdjęcie obok =>


środa, 7 lipca 2010


Morze ewentualności...


" Wśród morza ewentualności: tego, co potrzebne, mniej potrzebne i zbyteczne, tego, co przyjemne, a pożyteczne, tego, co szkodliwe, bardziej szkodliwe, a smakowite, tego, co opłacalne, bardziej opłacalne, a krzywdzące drugiego człowieka, tego, co prawdziwe, mniej prawdziwe, kłamliwe, ale dające korzyści. Nie zgubić się w tym gąszczu ani nie rozstrzygać fałszywie. Nie zgubić się ani na chwilę, ani na miesiąc, ani na całe życie.


 
źródło fot. :http://www.kafeteria.pl/namarginesie/obiekt.php?id_t=762

Umieć wrócić, gdy się pobłądzi. Umieć odkryć błąd, przyznać się do tego, że się było nieuczciwym, brutalnym, egoistycznym, że się skrzywdziło drugiego człowieka. Potrzeba drugiego człowieka , który pomoże, ostrzeże, upomni w imię dobra, życzliwości. Potrzeba drugiego człowieka, który uratuje od rozpaczy. Potrzeba człowieka wiernego, który nie zdradzi nie odejdzie, nie opuści, nie zdarzy się czas próby, niepowodzeń, klęsk, katastrof życiowych, gdy wszyscy się odsuną, potępią, zapomną, który pocieszy, podeprze, poda rękę, pozwoli uwierzyć siebie, przyniesie nadzieję i radość.

Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by usłużyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć, by być potrzebnym. Czas jest zawsze tym egzaminatorem, przed którym nie ostanie się żadna złuda, zaślepienie. "



— Ks.Mieczysław Maliński

Błędy...



czasem serce zbolałe
powiedziec chce więcej
niż potrafią slowa
i choc pełne jest obaw, próbuje...
wierzy, że mu dobroc i szczerośc
mądre podsuną słowa
te właściwe...i czyste...
niczym jego intencje
co jak dziecko naiwne


i znów niełatwą prawdę życie mi przypomniało...
nie ustrzeżesz sie błędów
nie chciej byc doskonałą



                                                                                                                                      źródło fot. : dobradusha.blog.interia.pl/

wtorek, 6 lipca 2010

By ciągle czuc w sercu żar...

W życiu niewątpliwie warto pamietac, że nic co łaski Boga otrzymalismy, nie zostało nam dane raz na zawsze. Za wszystko co dla nas cenne, ważne i piękne , należy dziekowac Panu każdego dnia , nieustannie o to dbac, umacniac i doskonalic. Dotyczy to wielu obszrów naszego życia... zdrowia, talentów, relacji międzyludzkich, wiary.
 To tak jak z rozpalonym ogniem, który by nie zgasł, stale trzeba podsycac...

Zdrowe ciało, o które się nie dba, kiedyś w końcu słabnie i zaczyna chorowac... Nierozwijany talent stopniowo zanika, a niepielęgnowana przyjaźń lub miłośc umiera. Również wiara może osłabnąc, jeśli nie zrobimy nic by stale ją pogłebiac i umacniac.

Czasem  pomaga w tym rozmowa z drugim człowiekiem, czasem chwila kontemplacji na łonie przyrody, niekiedy mądry wiersz lub chwytający za serce utwór muzyczny, a innym razem niezwykły film...

Dla mnie jednym z takich filmów była  " Historia św. Rity" (kliknij i zobacz) 
Cudowna opowieśc o cudownej kobiecie. Jedna z tych, których sie nie zapomina i do których się wraca... Jeśli jeszcze jej nie znacie, gorąco zachęcam do obejrzenia tej niezwykłej fabuły.
A oto jak ta przepiękna historia się zaczyna...


sobota, 3 lipca 2010

Historia trzech drzew

Przeznaczenie

W pewnym lesie rosły trzy drzewa, każde z nich miało jakieś marzenie. Pierwsze z nich chciało by zrobiono z niego dużą i piękną skrzynie, w której przechowywano by cenne skarby oraz klejnoty. Drugie pragnęło być wielkim i wspaniałym statkiem, w którym pływałyby ważne osobistości. Trzecie marzyło o tym, by urosło tak wysokie, żeby sięgnąć nieba, by być jak najbliżej Boga.

Drzewa rosły sobie beztrosko, do czasu.... Pewnego dnia przyszli drwale i ścięli je. Pierwsze dwa drzewa były szczęśliwe, miały nadzieje, że zostaną tym, czym sobie wymarzyły, trzecie straciło nadzieję, że jego marzenie się spełni. Zabrano je do tartaku.

Pierwsze drzewo okazało się być za słabe na to, by móc stać się statkiem i zostało tylko małą łódką. Z drugiego nie zrobiono wielkiej skrzyni na skarby, ale żłób. Trzecie ścięto za wcześnie, więc nie urosło tak wysokie jak chciało, zrobiono z niego krzyż.

Żadne z drzew nie było zadowolone z tego, co się z nim stało. Jednak po pewnym czasie zrozumiały sens tego, co zaszło.

Do łódki wsiadło kilku ludzi i wypłynęło w morze. Podczas ich podróży rozpętała się ogromna burza, a wraz z nią sztorm. Drzewo myślało, że łódź tego nie wytrzyma, ale jeden z przebywających w niej ludzi powstał i uciszył burze. Drzewo, z którego była wykonana łódź zrozumiało, że na jego pokładzie przebywa najważniejsza osoba na świecie. W żłobie położono siano, a na nim małe dziecko, do którego przybywali zamożni goście, oddawali mu sześć i składali dary. Drzewo zrozumiało, iż złożono w nim największy skarb.
Krzyż wykonany z trzeciego drzewa umieszczono na wysokiej górze i ukrzyżowano na nim człowieka. Gdy ta osoba zmarła zapanowała ciemność i rozpętała się burza. Drzewo zrozumiało, że jest tak blisko Boga, iż bliżej już być nie może.

Tak oto te trzy drzewa pomimo iż ich losy nie potoczyły się dokładnie według ich scenariusza , osiągnęły to co sobie wymarzyły.

Musimy wiedzieć, że Bóg ma wobec każdego z nas jakieś plany. Czasem wydaje nam się, że wszystko idzie nie po naszej myśli, ale to On wie najlepiej, co jest nam naprawdę potrzebne. Pamiętajmy o tym.

Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale Jego drogi są zawsze najlepsze."


- Autor historii nieznany

czwartek, 1 lipca 2010

Czy i ty się tym karmisz ?

" Jakiego rodzaju uczucia doznajesz, gdy zdarza ci się obcowac z naturą albo kiedy pochłonięty jesteś pracą, która cię fascynuje ? Albo kiedy, tak naprawdę - w atmosferze otwartości i bliskości - rozmawiasz z kimś, czyje towarzystwo sprawia ci radośc, choc wzajemnie nie uzależniacie się od siebie ? Jakiego rodzaju uczucia wówczas żywisz? Porównaj te uczucia z tymi, które pojawiają się w tobie, gdy zwycięsko wychodzisz z jakiejś kłótni, wygrywasz wyścig, stajesz się popularny lub kiedy wszyscy ci przyklaskują. Te ostatnie uczucia nazywam ziemskimi. Poprzednie nazywam uczuciami duszy. Wielu ludzi zdobywa świat zatracając swą duszę.Wielu ludzi wiedzie puste, bezduszne życie, ponieważ karmią się popularnością, uznaniem, pochwałą: "Ja jestem O.K.", " TY jesteś O.K.", "spójrzcie na mnie !", "zwróccie uwagę na mnie ! ", "doceńcie mnie ! ". Rządzenie, siła, zwycięstwo w wyścigu. Czy i ty się tym karmisz ? Jeśli tak, to jesteś trupem. Zatraciłeś duszę. Posilaj się czymś innym, pożywniejszą substancją. Wtedy ujrzysz przemianę."


- Anthony de Mello  "Przebudzenie"

Nieważne

Już nieważne co pomyśli ktoś.
Czy zrozumie...czy przytaknie...
Już nieważne.

Już nieważne, czy zasypie mnie słowami akceptacji.
Czy wychwycę w głosie zachwyt, radośc... złośc.

Jeśli trzeba przyjmę grad niezrozumienia.
Deszcz pogardy, słów-kamieni... Każdy cios.

Już nieważne.
Nie w tym sens tego istnienia.
Nie pozwolę by mnie swym osądem zniszczył  ktoś.