sobota, 30 stycznia 2010


..............................................................................

Utwory zespołu  POROZUMIENIE  z płyty "Ty mi ukażesz ścieżkę życia"
towarzyszą mi niemalże każdego dnia.
Żałuję, że tak niewiele jest ich w sieci bym mogła sie nimi z Wami podzielic...

czwartek, 28 stycznia 2010

Modlitwa...

Prawie co tydzień spotykam w kościele albo w biurze kogoś, kto mówi: " Bill, czyż Jezus nie powiedział: Proście , a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam? "

Ci ludzie zwykle nie przychodzą po wykład z teologii. Zazwyczaj gdy odwołują sie do tych słów z Ewangelii wg. Św. Mateusza (7,7), chcą powiedziec, że proszą, szukają i pukają - daremnie.Zadaję kilka sondujących pytan i wtedy zalewa mnie potok ich frustracji i zmieszania. " Modliłam się aby mój mąż przestał pic, a oto wczoraj wieczorem znowu wrócił do domu pijany." Lub: " Długo modlę się o pracę, ale nikt nie chce zatrudnic pięcdziesięcioletniego kierownika średniego szczebla." Albo:"Modlę się o uleczenie mojej żony z depresji, a ona weszła w okres prób samobójczych."
I taki żal trwa, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku.Nie pamiętam już z iloma ludźmi rozmawiałem o tajemnicy- a może dokładniej - cierpieniu niewysłuchanej modlitwy. A najbardziej cierpią ci ludzie, którzy głęboko wierzą w to, że modlitwa przenosi góry.

W rozmowach z osobami, które mają trudności ponieważ ich modlitwy nie są wysłuchiwane, używam małej listy, którą pożyczyłem od pewnego pastora, mojego długoletniego przyjaciela:

"Jeśli prośba jest zła, Bóg mówi NIE. Jeśli czas jest nieodpowiedni, Bóg mówi NIE. Jeśli nie masz racji, Bóg mówi NIE. Ale jeśli prośba jest dobra, czas jest właściwy i masz rację, Bóg mówi START (...)

NIEWŁAŚCIWE PROŚBY

Niektóre prośby wypowiadane podczas modlitwy, niezależnie z jak dobrymi intencjami, są nie na miejscu. Uczniom Jezusa również zdarzało się prosic o niewłaściwe rzeczy. Nawet tym Mu najbliższym - Piotrowi, Jakubowi i Janowi. (...)

KOCHA ZBY MOCNO, BY POWIEDZIEC "TAK"

Jeśli apostolowie mogli wypowiadac niewłaściwe prośby- prośby zupełnie samolubne, dotyczące spraw materialnych, krótkowzroczne, niedojrzałe - może się to zdarzyc zarówno mnie, jak i tobie. Na szczęście, Bóg za bardzo nas kocha, aby wysłuchiwac niewłaściwych próśb. Wysłucha ich, ale powie :"Nie".
Nie chciałbym, aby Bóg był inny.

Patrząc wstecz dziękuję Bogu za to, że nie wysłuchał moich próśb, które kiedyś wydawały mi się właściwe. (...)

 ZNACZENIE MOTYWÓW

Mało prawdopodobne jest, aby ktokolwiek z nas zbliżał się do Boga z intencją proszenia o coś niewłaściwego, ale mimo to niewłaściwe prośby wciąż szybują ku niebu. Najbardziej osławioną z takich próśb jest:  " O Boże, proszę Cię, zmień tę osobę." Żony proszą o to często dla swoich mężów, mężowie dla żon, rodzice dla dzieci, pracownicy dla swoich przełożonych.
I faktycznie, kiedy dwóch lub więcej chrześcijan łączy jakiś bliski związek, przynajmniej jedno z nich wypowiada taką prośbę.

Oczywiście, jest czymś najzupełniej właściwym modlic się o to, by ktoś się zmienił. Przecież o to właśnie prosimy, modląc się o nawrócenie, zmiękczenie serca, przezwyciężanie złych przyzwyczajeń lub nałogów. Ale zbyt często motywem takich modlitw nie jest autentyczna troska o drugą osobę.

Czy przyznajemy się do tego, czy nie, zwykle taka modlitwa brzmi mniej więcej tak: "Nie chcę zmierzyc się z moimi wadami. Nie mam ochoty pracowac nad tą relacją. Nie chcę się wcale zmienic. Zamiast tego może po prostu mógłbyś zmienic tę osobę, żeby dostosowała się do moich osobistych potrzeb? To co - układ stoi?"

Jeśli modlisz się w taki sposób, przyjacielu, Bóg prawdopodobnie powie "Nie" (...)

CHWAŁA BOŻA CZY MOJA ?

(...)

Zmuszając nas do przyjrzenia się naszym prośbom z bliska, modlitwa oczyszcza nas. Gdy stwierdzimy, że nasze prośby były niewłaściwe, możemy powiedziec: " Panie, przebacz mi. Pomóż mi wzrastac. Pomóż mi prosic Cię o to, co jest zgodne z Twoja wolą."

Jeśli wytrwale modliłeś sie o coś i wyczuwasz opór z nieba, zachęcam cię do przyjrzenia się swojej prośbie. Może twoja prośba jest swego rodzaju unikiem, niechęcią do stanięcia twarzą w twarz z problemem. Może jest ona destrukcyjna w niezrozumiały dla ciebie sposób. Może jest samolubna, krótkowzroczna lub małostkowa. Jakikolwiek byłby powód, jesli prośba jest niewłaściwa, Bóg mówi "Nie !"

JESZCZE NIE


 (...)  Żyjemy w społeczeństwie instant, próbując zrobic wszystko coraz szybciej. Autostrady mają coraz szybsze pasy, supermarkety możliwośc błyskawicznej obsługi, filmy i programy w telewizji dostajemy "na żądanie" i chcemy zmienic swój komputer jeśli mamy na cos czekac dłużej niż pięc sekund.Wszystko to tłumaczy dlaczego ludzie mówią mi: "Nie wiem co o tym myślec. Modlę się w pewnej intencji od trzech dni i Bóg jeszcze nic z tym nie zrobił."

Rodzice wiedzą, że dzieci uważają słowa "jeszcze nie" za prawie najgorsze ze wszystkich zwrotów w języku, prawie tak złe jak "nie".  (...)
Dzieci nienawidzą słyszec w odpowiedzi "jeszcze nie". W każdym z nas jest takie niecierpliwe dziecko, dziecko, które pragnie, aby Bóg odpowiedział na każdą potrzebę, spełnił każdą prośbę, przesunął teraz każdą górę, najlepiej na wczoraj. Gdy nasz wszystkowiedzący, najmądrzejszy i kochający Ojciec niebieski daje nam odpowiedź: "Jeszcze nie", jak reagujemy - dojrzali, dorośli ludzie? "Ale Boże nie rozumiesz. Ja potrzebuje tego teraz. Nie za trzy lata. Nie za trzy miesiące. Nie za trzy dni. Słuchaj, gdy sie modlę - daj mi to teraz! "

UFAJĄC OJCU

Bóg jednak jest nie bardziej skłonny do ustępstw wobec dziecinnych próśb o natychmiasową gratyfikację niż mądrzy rodzice. Po prostu potrząsa głową nad naszą niedojrzałością i mówi:
" Kop i krzycz, jeśli masz ochotę, ale nie dostaniesz jeszcze tego, co chcesz. Zaufaj mi. Wiem co robię. Mam swoje powody."

Uważaj z wywieraniem na Boga nacisku, sugerowaniem, że wiesz lepiej niż Bóg, kiedy należy cię wysłuchac. Boże zwlekanie niekoniecznie jest odmową. Ma powody dla swoich " jeszcze nie".

Czasami Bóg opóźnia coś, aby sprawdzic naszą wiarę. Czy uważamy Go za niebiańską maszynę na monety, którą trzeba kopnąc, jeśli nie dostaniemy natychmiastowej odpowiedzi ? Czy też traktujemy Go jak kochającego Ojca, który da nam to, czego potrzebujemy ?
Czy potrafimy Mu zaufac, nawet jeśli nie widzimy natychmiastowych rezultatów?

Czasem Bóg odwleka coś, abyśmy mogli zmodyfikowac naszą prośbę. Z czasem stwierdzamy, że ta, którą formułowalismy początkowo, nie była właściwa. Lepiej rozumiemy sytuację i możemy zmienic prośbę, tak aby była bliższa woli Bożej.

Czasem Bóg odwleka wysłuchanie modlitwy, abysmy mogli rozwinąc takie cechy charakteru, jak wytrzymałośc, zaufanie, cierpliwośc i oddanie- cechy, jakich nabywamy tylko wtedy, gdy czekamy cirpliwie i ufamy w Jego wyczucie wlaściwego czasu. Duchowy wzrost dokonuje się w znacznej mierze przez cierpienie, ból, zmaganie, rozterkę i rozczarowanie. (...)

MÓJ NAJGORSZY PROBLEM

Jest trzeci powód, dla którego nasze prośby mogą nie zostac wysłuchane. Byc może dzieje się coś złego w naszym życiu, co stało się barierą między nami i Bogiem.

Wyobraź sobie, że byłeś dwa lub trzy tygodnie na wakacjach. Wracając odkrywasz, że osoba, która wynająłeś do koszenia trawnika, trafiła do szpitala dzień po twoim wyjeździe i przebywała tam, aż do twojego powrotu.Twój trawnik zamienił sie w sawannę porosłą półmetrową trawą i twoja tania kosiarka na pewno sobie z nim nie poradzi.

Na szczęscie twój sąsiad ma dużą, profesjonalną kosiarkę, która skosi wszystko, i często wspominał ci:" Słuchaj, możesz pożyczyc moją kosiarkę, gdybyś kiedyś jej potrzebował." Postanawiasz skorzystac teraz z jego propozycji.

W drodze do jego domu, gdy układasz w myślach wlaściwa formułę prośby, jamnik sąsiada podbiega do ciebie i zaczyna szarpac twoje spodnie. Nie cierpisz małych piesków, a zwłaszcza tego. Wyje, zostawia brudy na twoim trawniku i chce chapsnąc twoje spodnie - właśnie w tej chwili. Ledwo stawiasz krok za krokiem, a on chwyta zębami raz jedną, raz drugą nogawkę.

Zdenerwowany, dajesz pieskowi wreszcie ukradkowego, szybkiego  kopniaka. Podnosisz głowę i widzisz sąsiada stojącego na ganku z założonymi rękami, patrzącego prosto na ciebie.

Czy to dobry moment by poprosic go o pożyczenie kosiarki? A może musicie coś sobie wyjaśnic, zanim poprosisz go o przysługę?

Bóg wielokrotnie zaprasza nas do tego, abysmy przychodzili do Niego ze wszystkimi naszymi prośbami. Daje nam swobodny dostep do wszystkiego co  ma. Ale niektórzy z nas mają kilka spraw, które należy wyjaśnic, zanim Go o coś poprosimy.
.........................................................................................................................................




 Powyższy fragment pochodzi z książki pt." Zbyt zajęci, by się nie modlic." autorstwa Billa Hybels'a. Pozycję tą bez wahania mogę określic jako jedną z najlepszych książek o tematyce duchowej spośród tych jakie dotychczas miałam okazję przeczytac. Książkę  polecam każdemu kto głęboko w sercu pragnie zbliżyc się do Boga i  na stałe zaprosic Go do swojego życia...

Książka posiada imprimatur.


Tutaj możesz kupic tę książkę.

środa, 27 stycznia 2010

...


"Czytanie książek o modlitwie nie zastąpi modlitwy.
To prawda, ale dobra książka,
trochę jak dobre rekolekcje,
rozbudza pragnienie głębszego życia. "



- Ks.Tomasz Jaklewicz







wtorek, 26 stycznia 2010

Na nowy, lepszy dzień...


Chocby jedno...


W naszym życiu spotykają nas różne niezwykłe chwile...niezwykłe sytuacje, niezwykli ludzie...
Przychodzi czas gdy wszysko zaczyna się ze sobą łączyc, pasowac niczym elementy tajemniczej  układanki... tworzyc nie do końca wyraźną, a jednak całośc.

W głębi duszy coś podpowiada nam, że właśnie teraz powinniśmy postąpic tak nie inaczej, właśnie w tym momencie wykonac taki a nie inny krok...podjąc taką a nie inną decyzję...

Jeśli nosisz w swoim sercu głebokie pragnienie, które zrodziło się z dobra i które dobru ma służyc...urzeczywistnij je. Nie tkwij bezczynnie jeśli możesz słuzyc drugiemu człowiekowi, jeśli możesz podarowac komuś dobro...zrób to. A  jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości JAK...zapytaj Jego. W końcu kto może wiedziec lepiej jeśli niż ten który całe swoje życie służył innym...

"Szukajcie, a znajdziecie...proście a bedzie wam dane..." Przypominam sobie te słowa za każdym razem gdy w mojej głowie pojawia sie pytanie - jak? a zaraz po nim następne "czy mam prawo by Go o to prosic ?"

Ja wierzę, że wszystko co z rodzi się w naszym sercu z dobra, ma szansę zostac wysłuchane...

Wiem, że tajemnicza ta moja dzisiejsza refleksja, ale wystarczy, że jedno jej zdanie zapadnie Ci w serce...choc jedno...

Czasem naprawdę nie wszystko trzeba odrazu rozumiec by odnaleźc drogę do Prawdy.

środa, 20 stycznia 2010

...

"W zabiegach ludzkich jest przypływ i odpływ;

Pora przypływu stosownie schytana
Wiedzie do szczęścia; kto oną opuszcza,
Ten podróż życia po mieliznach z biedą
Musi odbywac. Myśmy teraz właśnie
Na tak wezbrane wypłynęli morze:
Trzeba nam z fali przyjaznej korzystac,
Inaczej okręt nasz zatonie."



- William Szekspir "Juliusz Cezar"





niedziela, 17 stycznia 2010

sobota, 16 stycznia 2010

Dekalog

Czasem działamy spontanicznie. Nie zastanawiamy się, nie rozstrząsamy, nie kalkulujemy. Choc nie wszystko rozumiemy, bywa że idziemy za głosem serca. Czujemy, jakby niewidzialna dłoń wskazywała nam kierunek,a my z dziwnym uczuciem spokoju poddajemy się temu uczuciu ... 
W pewnym momencie okazuje się , że wszystko to, co jeszcze kilka godzin temu wydawało się dziwne, tajemnicze i "niewiadomo po co",  po coś się jednak wydarzyło...

Dziś wieczorem, na dobranoc, przeczytałam swojemu synkowi fragment nowej książki. Okazało się, że  książka niekoniecznie jest książką tylko dla dzieci , a jej treśc z pewnością zainteresowałaby nie jednego dorosłego. A oto co w niej znalazłam :

" Dziadek nałożył pedzlem klej na noge krzesła, a potem oparł sie o stół.

- Właściwie pierwsze przykaznie zaczyna się od "Jam jest Pan, Bóg twój", a dopiero potem dodajemy: "nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną."

 Podrapał sie w brodę.

- Długo się zastanawialem, kim właściwie  jest ten Bóg. Aż w dniu ślubu dostałem od ciotki Luizy kartkę, na której był cytat z Ewangelii św. Jana: "Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim."Wtedy nagle stało się dla mnie jasne, o co chodzi w pierwszym przykazaniu. (...)

Dziadek jakby czytał w jego myślach, sam zaczął mówic dalej:

- Pierwsze przykazanie mogło by w zasadzie  brzmiec: Najważniejsza w twoim życiu powinna byc miłośc. To nie sukces, przyjemności czy pieniądze czynią nas szczęśliwymi, ale to, co możemy zrobic dla innych.W gruncie rzeczy, jak juz mówiłem, Dziesięc przykazań to nic innego jak instrukcja szczęśliwego życia. Jeśli tylko będziesz mial oczy szeroko otwarte, zobaczysz, że z Dziesięcioma przykazaniami mamy do czynienia na co dzień."

 ( B.Endres E.Gerhaher "Justyn i dziesięc przykazań" )

Pod wpływem przeczytanego fragmentu zaczęłam rozmyslac nad dekalogiem i jego pierwszym przykazaniem... Niespodziewanie kontynuacją moich rozmyślań stał się film Krzysztofa Kieślowskiego DEKALOG I , który ot tak, po prostu, nagle zapragnęlam obejrzec... Tak samo nagle, jak nagle zapragnęłam wejśc dziś do księgarni, choc wcale tego nie planowałam...

Kochani, jesli do tej pory nie widzieliście tego filmu, gorąco zachęcam do obejrzenia. To film bardzo prawdziwy i niezwykle przejmujący...jeden z tych,  które sprawiają, że człowiek po ich obejrzeniu nie jest już taki sam...



Dzieci...


Niewinnośc, spontanicznośc, szczerośc, ciepło. Sens życia każdego rodzica . Kiedy się uśmiechają, miękną najtwardsze serca.

Najwspanialsze lekarstwo na smutek. Wystarczy tylko jedno  spojrzenie...

Mądrzejsze niż nam, dorosłym, się wydaje. Każde inne, niepowtarzalne, wyjątkowe.

Kiedy po raz pierwszy mówią: "kofam", cały świat przestaje istniec.
Oczywiście bywaja też nieznośne...
Ale czy to ważne...?

Panie Boże... Dziękuję Ci za to, że jestem matką.


środa, 13 stycznia 2010

...



"Nie żądaj, że sprawy
będą rozwijały sie tak,
jak sobie tego życzysz,
lecz życz sobie,
abyś umiał się w nich odnaleźc."

- Epiktet

czwartek, 7 stycznia 2010

Z dedykacją dla tych, którzy kochają góry...nie tylko zimą :)


U fryzjera...

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnychsprawach. Ni z tego ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu. Fryzjer powiedział:                                      - Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego Pan tak uważa? – zapytał klient.
- Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli Pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci?
Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala. Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł.
W tym momencie zobaczył na ulicy człowieka, z długą, zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to,że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny.Wtedy klient wrócił i powiedział:
- Wie Pan co? Fryzjerzy nie istnieją!

- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? – zapytał fryzjer. – Ja jestem jednym z nich!
- Nie! – odparł klient. – Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A, nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nas nie poszukują, z własnej woli.
No właśnie – powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie go nie szukają, i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie. "Bóg nie obiecywał dni bez bólu, radości bez cierpienia; słońca bez deszczu. Obiecał siły na każdy dzień, pociechę wśród łez i Światło na Drodze...”

środa, 6 stycznia 2010

Na dobranoc...


A śnieg pada i pada ...


Kiedy termometr wskazuje kilkanaście stopni mrozu, pod nogami skrzypi śnieg, w powietrzu wiruje niezliczona ilośc białych płatków, a samochody poruszają się po ukrytym pod śniegowa pierzynką lodowisku, życie nabiera innego wymiaru...

Ludzie poruszają się jakby wolniej (widząc tylko to co przed nimi ) i nie wykazują zbytnio ochoty by rozglądac się na boki, w przeciwieństwie do tego co czynią zwykle ( nie interesują ich nawet wystawy sklepowe;)) . Spuszczone, ukryte pod czapkami głowy, skutecznie uniemożliwiają wymianę spojrzeń i  chocby namiastki usmiechu. Zestresowani stanem dróg kierowcy, też jakby trochę nieobecni i skoncentrowani głównie na sobie. Nie da sie ukryc, że aktualna aura nie wprawia ich w zachwyt  i nie przejmując się zbytnio ani pozostałymi kierowcami, ani przechodniami,
czym prędzej chcą przemierzyc swój odcinek drogi .

Tak sie sklada, że ja dziś byłam kierowcą...
I wyobraźcie sobie, że mimo mało sprzyjających warunków, udało mi się znaleźc sposób na poderwanie kilku, a może nawet kilkunastu, głów w górę:)

To niesamowite jak wielkie zdziwienie  można zaobserwowac na twarzy człowieka, kiedy ot tak, po prostu, z własnej nieprzymuszonej woli, ustepuje się mu pierwszeństwa i umożliwia przejście na drugą strone ulicy :) Ktoś stoi i stoi, czeka ...czeka... aż w końcu odwraca glowę i spogląda z niedowierzaniem... Zdziwienie to nie wszystko, jest jeszcze uśmiech, który zwykle pojawia się po chwili. Trochę nieśmiały, ale serdeczny śmiech, o który normalnie, dzis byłoby trudno. A wydawałoby sie, że to takie nic zatrzymac samochód...

Piszę o tym z niekłamaną radością bo strasznie miłe było to moje dzisiejsze doświadczenie. I wcale nie dlatego miłe, że mogłam się "pokazac", ale dlatego że najzwyczajniej w świecie fajnie było zrobic coś dla innych. Uwielbiam kiedy małą rzeczą mogę sprawic komuś radośc...chocby przez krótką chwilę...

Chciałoby się rzec  :

" BEZCENNE "       :)

Nowy Rok


Zaczął się nowy rok.
Zaczął sie już na dobre.
Znów oczekujemy czegoś od niego.
Pamiętajmy jednak:
Dobrobyt i szczęście
nie spadają po prostu z nieba.
Dobrobyt może wyrosnąc
z ciężkiej pracy,
ale szczęście wyrasta wyłącznie
z serca, dobroci i przyjaźni,
jednym słowem:z miłości bliźniego.

Prawdziwy postęp nie polega
na coraz lepszych
sposobach komunikacji,
biotechnice, technice
genetycznej czy medycznej,
lecz na tym, by ludzie żyjący na ziemi
stali sie lepsi, serdeczniejsi, szczęśliwsi.
Bez miłości bliźniego  kultura nie ma sensu.
Bez miłości bliźniego jesteśmy, także w nowym roku,
tylko dobrze odzianymi  barbarzyńcami.
Wyrwijmy nowy rok
ze szponów egoizmu.
Miłośc bliźniego powinna wejśc w modę,
modę nowego roku.

- Phil Bosmans

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Nowy etap...


Co jakiś czas odczuwam nieodpartą potrzebę zrobienia tzw. życiowego remanentu. I choc zdarza mi sie to w różnych momentach życia, jest czas gdy robie to niemal zawsze, to przełom Starego i Nowego Roku. To czas refleksji, podsumowań, wyciagania wniosków i planowania działań na najbliższą przyszłośc. Zastanawiam się jaką drogę pokonałam przez ostatnie dwanaście miesięcy, czy wystarczająco dużo sił włożyłam w tę wędrówkę, czy kierunek jak obrałam był właściwy i czy dziś mam poczucie, że była to droga warta pokonania. Zastanawiam się również co ważnego udało mi się zrobic, czego nowego nauczyc...siebie i innych. Próbuję odpowiedziec sobie na wiele pytań...Czy są działania których zaniechałam, a w głebi serca czuję że warto do nich wrócic? Czy jest coś co jest dla mnie  ważne, a wciąż czeka na realizację i poważne podejście do tematu...? Na co dotychczas nie było wystarczająco dużo czasu, zapału...a może odwagi by podjąc wyzwanie...Co pragnę zmienic ? W sobie...w kontaktach z innymi... Jak mogę to zrobic? Od czego mogę zacząc?

Ktos powiedział mi ostatnio bardzo ważną rzecz, a mianowicie by nie brac na siebie zbyt wiele bo wtedy trudno doprowadzic do końca to co się zaczęło. Przypomniał mi także, że  nie wszystko w danym momencie jest najważniejsze, a wśród rzeczy ważnych sa takie, które mogą poczekac jak i te , których odkładac nie warto. I choc nie było to dla mnie nowością, to bardzo potrzebowałam to usłyszec by w swoich planach na Nowy Rok zbytnio sie nie zagalopowac;)

Podsumowujmy więc, wyciągajmy wnioski i czyńmy postanowienia. Pamiętajmy jednak, by nie zabierac sie za wszystko jednocześnie bo wtedy będzie nam naprawdę trudno. Pamiętajmy również , że nasze życie płynie i nikt z nas nie wie, jak dużo nam go jeszcze zostało...dlatego jeśli jest coś czego w głębi serca pragniemy dokonac, nie bójmy sie podjąc wyzwania. Jesli tylko warunki nam sprzyjają, wszystkie znaki na niebie mówią TAK, a my czujemy że jest to dla nas naprawdę ważne...po prostu zróbmy pierwszy krok! Nie zakładajmy z góry , że nam sie nie uda...że pomysł jest zbyt szalony...a jego realizacja zbyt trudna.  Prawie wszystko co dziś wielkie, kiedyś było małe, a to co dziś łatwe, kiedyś było trudne. " Z małych żołędzi dęby wyrastają" usłyszałam od innej ważnej dla mnie osoby:) Czyż to zdanie nie wystarczy by uwierzyc w siebie i zrobic pierwszy krok w stronę nowego...nawet jeśli dziś byc może trochę nas przeraża ? W końcu to nie nowina, że to co nieznane onieśmiela i budzi wątpliwości. To normalne ludzkie odczucia.

Słowa o dębach  i żołędziach mocno zapadły mi w serce i równie mocno dodały wiary w to co robię. Ale czy to wszystko ? Czy to wszystko czego potrzebuję...?
Nie, zdecydowanie nie. Jest cos jeszcze...
To coś bardzo ważnego, o czym warto pamiętac, zawsze.

Każdego dnia przekonuję się, że do wszystkiego co w życiu robimy, warto zapraszac Jezusa. Kiedy On mi towarzyszy, wiem, że cokolwiek by się nie wydarzyło, dam radę... że z Nim moje plany mają szanse powodzenia...że On nie tylko wskaże mi właściwy kierunek, postawi na drodze właściwych ludzi, ale także będzie przy mnie gdy będę potrzebowała wsparcia. Człowiek może się ode mnie odwrócic, ale On będzie ze mna zawsze.
Wystarczy Mu tylko zaufac...

Wszystkiego DOBREGO w Nowym Roku Kochani !